Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

pinkmartini

cena=jakość?

Rekomendowane odpowiedzi

Zegarek (poza opcjami sportowymi protreki, t-touche, g-shocki i kolekcjonerskimi) trzeba rozpatrywać w kategorii biżuterii i tyle.

 

A jak zauważymy, ze zegarki to głównie domena mężczyzn, gdzie jest on jedynym elementem biżuterii, i podsumujemy wartość wisiorków, kolczyków, bransoletek, w damskim wydaniu, to wtedy wychodzi zawsze dość ładny męski odpowiednik w postaci zegarka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega Darek podzielił się swoimi przemyśleniami. Ja napiszę, że pewnie przeciętny psycholog wytłumaczyłby, jak to w psychice się dzieje, że lepiej smakuje to, co "dobrze omarkowane" i cały proces polega na odpowiedniej socjo-manipulacji. Gdzie zaczynamy widzieć wartość w jakimś rodzaju wirtualnego tworu, co więcej, zaczynamy wierzyć w tą kolosalną różnicę.

Zacytuję:

"W połowie lat 80. rozpoczęto działania marketingowe, które zmieniły znaczenie marki (szczególnie w stosunku do odzieży): marka stała się symbolem statusu, przynależności do grupy społecznej, wyznawanej ideologii. Z powodu wzbudzonej potrzeby (a nawet obsesji) posiadania, nabywcy stali się skłonni płacić nie za produkty, lecz za stworzony działaniami marketingowymi wizerunek."

 

Pewnie wielu osobom wydaje się, że można postawić znak równości między droższe a lepsze, ale każdy zdrowo myślący człowiek wie, że nie o to w tym chodzi. Chodzi o wykreowanie wizerunku, że przeciętnemu człowiekowi zacznie WYDAWAĆ SIĘ, że droższe oznacza lepsze. Bo tylko wtedy będzie wydawać swoje pieniądze na rzeczy droższe, podczas gdy mógłby kupić nie ustępujące im rzeczy tańsze.

 

Do tego dochodzi proces odwrotny, gdzie cenę wypracowaną marketingowo próbuje się realnie udowodnić. Wtedy powstają absurdy o niesamowitych materiałach, złożonym procesie produkcyjnym itd.

 

A wszystko to bierze się z potrzeby wyjątkowości, posiadania czegoś unikalnego, podniesienia statusu. Na tym korzysta marketing i producent. I trzeba jasno powiedzieć, na tych słabościach ktoś nieźle zarabia.


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pisałem ,że co droższe to lepsze .

Osobiście uważam ,że jest tzw strefa dobrych cen , poniżej której wydajemy spore ( relatywnie do przychodów ) pieniądzę , a otrzymuje najgorszy możliwy shit opakowany dla niepoznaki i oznakowany jako np "garnitur" czy "ketchup" . Jest tak dlatego ,że JEDYNĄ wykładnią jest cena , czyli "wyprodukować jak najtaniej , użyć jak najtańszych materiałów, jak najtaniej dostarczyć itd a potem jak klient kupi niech już się dzieje co chce " . Powyżej tej strefy dopłacamy już tylko za emocje i samopoczucie własne i możliwość posiadania czegoś wyjątkowego z tytułu ograniczonej dostępności .

Thats it

 

Wywodzenie z tej teorii daleko idących wniosków ,że np wszystko co ma jakąś wartość kupimy taniej ( tylko dlatego ,że nie jesteśmy frajerami płacącymi za metkę , markę i miejsce zakupu ) jest, delikatnie , bardzo delikatnie rzecz ujmująć , mało inteligentne ..

 

Jeszcze raz "Denaturat z brzozową czyli koktail zwany "Tylko dla orłów " też znacznie lepiej sponiewiera niż np Puligny Montrachet i weź tu przekonaj przeciętnego użytkownika ,że warto więcej zapłacić i że lepiej smakuje , przecież każdy psycholog wytłumaczyłby, jak to w psychice się dzieje, że lepiej smakuje to, co "dobrze omarkowane"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Darku, nie napisałem, że należy kupować najtańsze. Także uważam, że optymalnie jest kupować we wspomnianej przez Ciebie półce, gdzie cena jest skorelowana z materialnym efektem. Poniżej jest wydawanie (owszem, mniejszych) pieniędzy na tanie byleco, co jest tylko z pozoru oszczędzaniem. Zaś powyżej tej półki płaci się już tylko za etykietę i dobre samopoczucie. Niemniej, jeśli kogoś stać i chce, please welcome.


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pisałem ,że co droższe to lepsze .

Osobiście uważam ,że jest tzw strefa dobrych cen , poniżej której wydajemy spore ( relatywnie do przychodów ) pieniądzę , a otrzymuje najgorszy możliwy shit

Seiko, Atlantic, Certina, ale i Casio to nie kupa. Dobre zegarki w dobrej cenie. A jak Ci przyjdzie ochota wymienić bransoletę na gumowy pasek, nie zapłacisz za niego 1000 zł jak u niektórych szwajcarskich producentów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Seiko, Atlantic, Certina, ale i Casio to nie kupa. Dobre zegarki w dobrej cenie. A jak Ci przyjdzie ochota wymienić bransoletę na gumowy pasek, nie zapłacisz za niego 1000 zł jak u niektórych szwajcarskich producentów.

 

Nie wiem, czy koszt zakupu bransolety jest wymiernym wskaźnikiem do oceny "sensowności zakupu". Dla mnie osobiście spore znaczenie ma materiał, z którego zegarek jest wytworzony, bo to on przekłada się na gwarancję tego, że zegarek długo zachowa właściwy wygląd, a użytkownik nie będzie musiał obchodzić się z nim jak z przysłowiowym jajkiem. Taka odpowiednia cena za zegarek to dla mnie cena, w której pojawiają się np. Citizeny z Duratect'em, Seiko z Diashield'em. I jak dla mnie to jest MOJA granica opłacalności zakupu. Jeśli w podobnej lub wyższej cenie dostaję zwykłą stal, to szkoda (jak dla MNIE) na to pieniędzy, bo jeśli producent na mnie oszczędza w ten sposób, to ja też mogę oszczędzić na nim :blink:


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego, Cię to wkurza?

 

Bo za PRL-u Omega to była chyba jedyna ekskluzywna marka zegarków w Polsce, przez co jest znana.

Wiele snobów kupuje własnie Omegę, bo chce nią szpanować, a innych luksusowych marek po protu nie zna albo boi się, że inni nie poznają, że ma coś drogiego (w końcu Omegę zna mnóstwo ludzi, a kto zna np. girrard peregaux?).

 

Niby jest jeszcze Rolex, którego zna każdy, ale generalnie droższy i nie ma go w sklepach.

Poza tym polski snob, kupując Rolexa czułby się jak snob, a kupując Omegę, choć i tak robi to na pokaz - czuje się jakby po prostu kupił sobie dobry zegarek.


Lubię divery, nie lubię chronografów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo za PRL-u Omega to była chyba jedyna ekskluzywna marka zegarków w Polsce, przez co jest znana.Wiele snobów kupuje własnie Omegę, bo chce nią szpanować, a innych luksusowych marek po protu nie zna albo boi się, że inni nie poznają, że ma coś drogiego (w końcu Omegę zna mnóstwo ludzi, a kto zna np. girrard peregaux?).Niby jest jeszcze Rolex, którego zna każdy, ale generalnie droższy i nie ma go w sklepach.Poza tym polski snob, kupując Rolexa czułby się jak snob, a kupując Omegę, choć i tak robi to na pokaz - czuje się jakby po prostu kupił sobie dobry zegarek.

[b][/b]

Za dobre samopoczucie też się płaci, i to sporo..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.