Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
Jarosław

Pierwsze amatorskie czyszczenie zegarka

Recommended Posts

Właśnie kończę nowy temat o moim pierwszym czyszczeniu zegarka naręczniego... jak zwykle muszę dużo pisać... ale nie mogę inaczej... zaraz wstawiam na listę! To w odpowiedzi na czytane tu POSTY.

 

Pozdrawiam


Jarosław Urbanowicz

Share this post


Link to post
Share on other sites

W związku z waszymi POSTAMI oraz z pytaniami dotyczącymi czyszczenia w warunkach AMATORSKICH i po raz pierwszy zegarka lub zegaru chciałbym się z wami podzielić swoimi skromnymi doświadczeniami czysto AMATORSKIEGO czyszczenia zakończonego SUKCESEM!

Chciałbym też aby ZAWODOWI Koledzy Mistrzowie poprawiali i dodawali fachowe porady do tego tekstu który ma być bazą do następnych tego typu opisów. Z niektórych informacji czy opisów proszę się ni śmiać bo wynikają z czystej AMATORKI.

 

Zaczęło się od tego że w ręce wpadł mi zegarek marki WOSTOK ale dość stary z bardzo ładną tarczą w stylu czysto szwajcarskim. Zegarek posiadał sekundnik osobny nad godziną 6-tą i był (a właściwie jest, bo jest schowany w pudełku!) to kaliber 2602. Zegarek spodobał mi się odrazu ze względu na tarczę oraz mechanizm. Dziwny to zegarek bo uznałem go w końcu jako DUŻY-DAMSKI ale może to MAŁY-MĘSKI? Nie wiem i nie to jest istotne. Zegarek zatrzymywał się i aby łaskawie ruszył trzeba było go potrząsnąć a wtedy leniwie wskazówka zaczynała się ruszać i stawała. Po oględzinach wstępnych stwierdziłem że przekładnie, naciąg i mechanizm ustawiania są dobre i nic się złego tam nie stało. Po otwarciu koperty pooglądałem koło balansu i włos. Włos był nieuszkodzony, w poziomie, niesklejony i w zamku zaś koło balansu obracało się lekko. Gdy poruszałem zegarkiem patrząc na mechanizm balans przerzutnikiem atakował wychwyt a ten poprzez palety zgrabnie przerzucał koło wychwytu. Doszedłem do wniosku że ...brudny. Popatrzyłem też na to jak ustawiony jest języczek mechanizmu zamontowanego na mostku koła balansowego i włosa a mianowicie mechanizm regulowania długości włosa czyli szybkości chodu zegarka. Ten był na środku podziałki czyli teoretycznie jest na czym pracować.

 

Tu wyjaśnienie i być moze jakaś cenna uwaga ze strony ZAWODOWCÓW!

O co chodzi z tym elementem regulującym szybkość chodu - długość włosa.

Chodzi o to że mam taki sposób i nie wiem do końca czy dobry ale kieruję się tym przy kupowaniu używanych zegarków. Chodzi o to że gdy oglądam zegarek np. na ALLEGRO lub gdy oglądam na giełdzie a ten chodzi i nie wykazuje żadnych oznak defektowych, patrzę na REGULATOR długości włosa - chodu. Mam taką teorię że jeżeli regulator jest ustawiony w skrajnej pozycji na (+) czyli przyspiesza zegarek w pracy to biorę go bo trzeba go czyścić i smarować... jest brudny przy założeniu stałym że inne elementy działają. Jeśli położenie jest w skrajnym na (-) to patrzę na włos (jak macie dobry wzrok to zauważycie!) czy nie jest sklejony czy w złym położeniu co przy sklejeniu często radykalnie przyspiesza pracę i to jest do zrobienia. Można brać. Jednak jeśli włos wygląda dobrze i niby jest O.K., to może to oznaczać spory defekt zegarka, wymieniony włos ale nie obliczony na długości i nie można ustawić odpowiednich parametrów pracy. Oznacza to że nie warto się w to wbijać bo wszelkie prace na włosie wymagają sprzęty, materiałów i są bardzo DELIKATNE i TRUDNE!!!

Ot moja teoria...

 

Wracamy do Naszego WOSTOKA kal.2602.

Po oględzinach a i brakowało w zegarku też wskazówki minutowej ...na marginesie to do dziś jej brakuje i jest zastępcza na sztukę jednak nie taka jak trzeba. Tej co trzeba szukam nadal :-). Stwierdziłem że ...raz KOZIE ŚMIERĆ... rozbieram zegarek!

Pracowałem wtedy na NARZĘDZIOWNI więc ze stempli wykrojnikowych różnych średnic zrobiłem sobie pierwsze wkrętaki zegarmistrzowskie które naostrzyłem tak że nie przeskoczyły na żadnej śrubce! W domu miałem więc stemple-wkrętaki o różnych śrenicach, 2 rozaje pęsety długą cienką i krutką grubszą na końcach, szkło powiększające, lampkę małą stołową, podkładkę z arkusza kredowego kartonu, pojemniki na części po tabletkach zakręcane i z plastiku - czyściutkie. Do tego pędzelek , latarka malutka, takie pianki i styropianowe kawałki na których mogłem położyć większe części i elementy. Najpierw zluzowałem sprężynę podnosząc zapadkę a następnie zdemontowałem koronkę i tu uwaga... to jest trudne przy braku narzędzi jednak można to zrobić. Ważne aby zablokować kwadrat ośki ale UWAGA! NIE ZA ZA ZĘBNIK BĘBNOWY i JEGO ZĘBATKĘ SPRZĘGNIKOWĄ!!! Można wcześniej na kwadracie blokując odpowienim narzędziem. Jenak nie SIŁUJCIE SIĘ! NIE WOLNO! To nie IMADŁO! Jeśli nie izie należy się zastanowić! Po tym wyjąłem ośkę wraz ze sprzęgnikami oraz mechanizmem zapadkowym, sprężynką i umieściłem w pudełku. Następnie zdemontowałem półmostek balansu z włosem. UWAGA! Nie WOLNO SIĘ SZARPAĆ!!! Tu delikatność OBOWIĄZKOWA i czasu tyle ile trzeba! Całość umieściłem w osobnym pojemniku bez innych elementów... tylko ten jeden element! Kotwica wychwytu oraz koło ...UWAGA DELIKATNIE! Mostek bębnowy i resztę kół zemontowanych umieściłem w innym pudełku a bęben z największymi elementami mechanizmu. Oczywiście koperta już dawno była poza mechanizmem jednak przed wszystkimi demontażami elementów w/w delikatnie krutkim nożykiem zdjąłem wskazówki, odblokowałem czopy tarczy odkręcając śrubki i zdjąłem tarczę wraz z ...ćwiertnikiem?? Teraz blok mechanizmu położyłem na miękkiej piance (jak gąbka ale twarsze!) i mogłem śmiało odkręcać resztę elementów które były z drugiej strony czyli to co już pisałem wcześniej! Miękka podkładka o odpowiedniej grubości zabezpiecza końcówki wystających czopów i osiek przed przypadkowym złamaniem i naciskiem na podłoże bo to jest NIEDOPUSZCZALNE! Zegarek a właściwie części zaniosłem do pracy w której przygotowałem parę kuwet malutkich pojemników na moczenie części! PRZYZNAM SZCZERZE! Po rozparcelowaniu odpowiednim części w pojemnikach zalałem je czystą naftą (BEZ TARCZY OCZYWIŚCIE!) i zostawiłem na rozpuszczenie starych smarów na 3 dni. Wszystko się moczyło a ja pojechałem po smary. Cóż? Powinno się mieć conajmien 3 rozaje smarów o różnych gęstościach do różnych elementów. Ja niestety dostałem tylko dwa i były to: MOEBIUS 8030 i rugi gęsty do przekładni naciągu, sprzęgników itd. MOEBIUS do wszystkich czopów i łożysk kamiennych, osiek itd.

 

Dni minęły więć wziąłem pędzelek i zabrałem się za czyszczenie poszczególnych elementów w tej nafcie pęzelkiem. Po tym zabiegu wylałem naftę i zamieniłem czystą EXTRA benzyną która całość odtłuściła! MIAŁEM GOTOWE ELEMENTY!

Zabrałem się za składanie. Powoli i analogicznie do rozkładania. Smar nanosiłem ostrym cieniutkim szpikulcem zakończonym haczykiem delikatnie do łozysk. Najtrudniejsze aby nie nalać smaru za dużo bo może polepić ale nalać bo o to chodzi... często kropla to za dużo! Można delikatnie usuwać resztki wacikiem twarym i nasączonym benzyną. Najgorzej jest z nasmarowaniem palet wychwytu oraz górnego łożyska w półmostku balansu jak i samo wstawienie balansu - umiejscowienie i zamknięcie półmostkiem. UWAGA - OSTROŻNIE!!! ( JAK ROBIĄ TO ZAWODOWCY??!?!?) Reszta idzie sprawnie i dobrze i po dość w sumie długim czasie miałem przed sobą zmontowany mechanizm bez tarczy i wskazówek z zamontowaną ośką nakręcania/ustawiania i całym mechanizmem. Jakie było moje zaskoczenie kiedy po nakręceniu sprężyny zegarek ruszył bez galopów, sprawnie i elegancko :-)

Wiecie jak to pozytywnie NASTRAJA CZŁOWIEKA?! Wstawiłem tarczę i delikatnie nałożyłem wskazówki na ośki... sekundowa ruszyła :-) (kolejność nie ta ale...)

Całość zamontowałem do koperty i przyłapałem wkrętami do boku, nakręciłem koronkę i zakręciłem dekielek. Zegarek testowałem jakiś czas. Ruszał zawsze po pierwszych 2 - 3 pokręceniach koronką. UWAGA! Chodzi bardzo dobrze i nawet chyba (nie pamiętam) nic nie regulowałem!?

Brakującą wskazówkę minut wstawiłem z jakiś części rosyjskiego zegarka... pasowała akurat ta więc jest.

Teraz właśnie mam go przed sobą i nakręcam i gęba mi się śmieje a on chodzi i jest w pudełki na paseczku.

 

...jak coś jeszcze przypomnę to napiszę...

 

PISZCIE I WY A ZAWODOWCÓW PROSZĘ O KOREKTĘ I WSKAZÓWKI!

 

Pozrawiam

 

p.s. ew BYKI postaram się poprawić i przepraszam za nie!

Edited by Jarosław

Jarosław Urbanowicz

Share this post


Link to post
Share on other sites

BRAWO - ZŁOTY MEDAL DLA PAN I ZŁOTY ZEGAREK :)

 

JA BYM NIE PODOŁAŁ :x


gdybym nie zbierał radzieckich czasomierzy... ....zbieralbym ruskie zegarki

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest ZETES

Gratuluję, Jarku.

Przed chwilą odpisywałem na post dotyczący starego zegara do naprawy i tam ponowiłem pytanie o stosowane środki czyszczące, ale widzę, że tu jest temat konkretny i pytanie zadam jeszcze raz.

Benzyna, nafta, smar. To są podstawowe chemikalia. Czy MOEBIUS, o którym mówisz, to smar przeznaczony do zegarków, czy bardziej uniwersalny? Gdzie go można dostać?

Poszedłem do pobliskiego sklepu. Zapytałem o benzynę ekstrakcyjną i naftę. Ekspedientka powiedziała, że ma te rzeczy i chciała mi sprzedać:

1. Olej oświetleniowy "Lunaten", jako naftę

2. Rozpuszczalnik ekstrakcyjny, jako benzynę

Ponieważ się na tym nie znam, pytam Was. Czy to jest to samo, co nafta i benzyna? Czy się nadaje do naszych zastosowań?

Share this post


Link to post
Share on other sites

...olej oświetleniowy vel nafta oświetleniowa powinna dać radę na oczyszczenie i rozpuszczenie smarów zalegających w mechaniźmie. Do tego ta nafta powinna być najbardziej czysta i najmniej szkodliwa. NIE MYJ W ROPIE SAMOCHODEWEJ vel Olej Napędowy bo to syf!!!

Benzyna rozpuszczalnikowa TO SYF!!! Szkoda rąk! Ja taką pracuję (Agencja Reklamowa) przy czyszczeniu klejów, tłuszczu ale śmierdzi rozpuszczalnikiem i nie wiadomo co właściwie w niej jest. Ale jest TANIA bo na taki środek jest niższy VAT. Kup BENZYNĘ EKSTRAKCYJNĄ! Ona jest czysta i dobra ale droga bo na nią idzie VAT wyższy ze względu na określenia urzędnicze!

MOEBIUSa kupiłem w sklepie dla zegarmistrzów z akcesoriami zegarmistrzowskimi. Można było tam wtedy kupić nawet części!

 

JAK COŚ ...TO PYTAJ!

Zresztą mój OPIS jest AMATORSKI!

Niech WYPOWIEDZĄ SIĘ ZAWODOWCY bo Oni wiedzą najlepiej!


Jarosław Urbanowicz

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest ZETES

Dzięki, za wyczerpującą odpowiedź.

...Zresztą mój OPIS jest AMATORSKI!...

Chciałbym, żeby każdy opis był tak... amatorski.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest ZETES
...a i brakowało w zegarku też wskazówki minutowej ...na marginesie to do dziś jej brakuje i jest zastępcza na sztukę jednak nie taka jak trzeba. Tej co trzeba szukam nadal...

Podeślij jakieś zdjęcie wskazówek, które masz. Spróbuję coś poszukać do kompletu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I gdzie te posty profesjonalistów??????????????

Piszcie swoje komentarze to my małe żuczki czegoś się nauczymy!!!!!

Przecież nie uchodzi zabierać wszystkie tajemnice do grobu (bo niestety głównie z takim podejściem się spotykam :-(

 

Ja także mam dwa rodzaje 1-3 oraz 4 i w zupełności starczą do do końca życia (1-3 zaledwie 3,5ml :-). Używałem nawet specjalnego czyściutkiego alkoholu metylowego do czyczczenia głowic magnetofonowych i działa bez zarzutu ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Jarek, właśnie znalazłem twój post sprzed ponad dwóch lat i od razu poczułem się lepiej. Teraz wiem, że nie jestem osamotniony w amatorskim dręczeniu zegarków. Właśnie kupiłem płyn do czyszczenia mechanizmów GRONAL. Mam też benzyne ekstrakcyjną i oliwę MOEBIUS 8040. Po przeczytaniu o twoich próbach postanowiłem tez nie dać za wygraną. Jak bedzie po wszystkim dam wam znać.

 

Nie wiem tylko czy ten MOEBIUS 8040 się nada. założe się, że jest za gesty albo za rzadki. Może ktoś jest w stanie powiedzieć jaki on jest w stosunku do użytego przez Jarosława MOEBIUSA 8030?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam

to dziwne, że wcześniej nie znalazłem tego artykułu.

Bo jak na amatorski, jest nadzwyczaj zawodowy :)

Dziękuję.

 

Pozdrawiam

Ogre2000


=====================

DW-6900BD-6T + G-303B-3AVER + GW-9200-1ER

Share this post


Link to post
Share on other sites

OK, teraz moja kolej. Jestem już po 5 przeczyszczonych zegarkachi rezultat to 4,5pkt / 5!!! Przy następnym zegarku postaram sie o relację fotograficzną.

 

Zgromadzony sprzęt i narzędzia:

- wkrętaki kilka sztuk - zwykłe małe śrubokręciki zaostrzone na osełce.

- szkło powiększające x2 zintegrowane z lampką + plus szkło powiększajace x7 "dooczne"

- zaostrzona penseta

- stojaczek na mechanizm

- szczypczyki do zdejmowania wskazówek (nie sa niezbędne, ale mile widzane)

- małe miseczki (mam dwie gliniane z Ikei) oraz mieszczki plastikowe jednorazówki

- struna gitarowa E1 0.09 mm

- benzyna ekstrakcyjna

- płyn GRONAL

- woda destylowana

- oliwa Moebius 8040

- oliwiarki w 4 rozmiarach

-ruskie (i nie tylko) zegarki wymagające czyszczenia(symbole z pamięci, więc mogą być błędy): Zaria 1609, Sława 2414, Sława 1601, Wars/Poljot/Kirow 2408, Delbana F 465 (?)

 

Pierwsze moje czyszczenie przeprowadziłem na damskiej Zarii 1609 i męskiej Sławie z kalendarzem 2414. Oba zegarki nie chodziły, ale wyglądały na kompletne i nieuszkodzone.

Zacząłem standardowo: otwarcie koperty, wyciągnięcie wałka z koronką (w obu przypadkach poprzez naciśnięcie stosownego przycisku zaostrzonym przedmiotem). Póżniej należało odkrecić po dwa wkręty mocujące werk w kopercie (zaria) lub w podtrzymującym pierścieniu. Zaria dodatkowo wymagała zdjęcia przedniego pierścienia koperty (to się chyba luneta nazywa).

Teraz miałem już wyjęte oba mechanizmy i standardowo można kopertę i dekielek wyczyścić w wodzie z mydłem lub płynem do naczyń.

 

Ściąganie wskazowek za pomocą specjalnych szczypczyków lub dwóch wkrętaków podpartych na tarczy, na czymś miękkim np. kawałku grubej tektury, po dwóch stronach tarczy.

Zdjęcie tarczy wymaga bardzo wąskiego śrubokręcika i polega na odkreceniu małych śrubek po bokach werku.

 

Po odjeciu tarczy zaczyna się prawdziwa część zadania.

mała zmiana do mojego opisu - najpierw rozbieram werk od wierzchniej strony, czyli od tego co mieści się bezpośrednio pod tarczą!

 

Ułożyłem werk spodnią stroną do góry, na podstawce. Za pomoca pensety "spuściłem" naciąg sprężyny, czyli pociągnałem za zęby zapadki tak, aby zluzowała koło.

Rozbieranie werku zacząłem od półmostków balansu. Wykrecane śrubki układałem do kolejnych pojemniczków (które można sobie np. podpisać aby nie pomylić wkrętów przy ponownym składaniu), a pozostałe części nawlekałem na kilkunastocentymetrowej długości kawałek struny gitarowej.

 

Ale po kolei:

Półmostek balansu należy odkręcić i wyciągnąć go z werku chwytając pensetą razem z kołem balansu. To ważna czynność i trzeba półmostek i koło chwycić pewnie, bo upadek którejś z części może skończyć się pogięciem włosa, a czym to pachnie wiedzą Ci, którzy próbowali już kiedyś własnorecznie włos wyprostować. Prostowanie włosa to nieraz godzina męczącej roboty bez gwarancji sukcesu (przynajmniej dla mnie, bo nie mam wprawy).

Zdjęty półmostek balansu z balansem układam "na plecach" czyli kołem do góry. Dzięki temu mogę terez przekręcić zabezpieczenie "zamka" służącego do regulacji długości włosa (czyli regulacji tempa chodu zegarka). Nie we wszystkich zegarkach trzeba wykonać tą czynność, bo czasami włos jest po prostu wciśnięty między dwa pręciki tego "zamka". Jeżeli jednak takie zabezpieczenie istnieje należy po prostu za pomocą śrubokręcika obrócić ten element o jakiś niewielki kąt, tak aby było możliwe wysunięcie włosa.

Następnie należy poluzować wkręt mocujący wałeczek przytwierdzony do końca włosa i za pomocą pensety lub jakiejś ostrej końcówki wypchnąć ów wałeczek. Kółko balansu i mostek mozna juz rozdzielić.

Półmostek nadziewam na kawałek struny gitarowej, a balans wraz z włosem ostrożnie odkładam do miseczki.

 

Później w kolejności odkręcam mostki kół przekładni chodu i wychwytu, odkładając śrubki do odpowiednich pojemniczków, mostki nadziewając na strunę gitarową i kółka nadziwając na osobną strunę gitarową. Ogólnie dla jednego zegarka używam dwóch kawałków struny gitarowej - jednego dla elementów delikatniejszych a drugiego dla mostkóe i półmostków.

W zależności od konstrukcji mechanizmu może zajść od razu potrzeba odkrecenia mostku bębna. Tak czy owak trzeba to zrobić i znów: śrubki do pojemniczków, kółka zębate na jedną strunę a mostek na drugą. Do czyszczenia nie zdejmowałem zapadki blokującej spreżynę podczas nakręcania, bo uważam, że raczej nie ma takiej potrzeby, a ponowne zakładanie wraz ze sprężynką może być niekiedy kłopotliwe. Bębna nie da się nadziać na strunę więc odkładam go osobno.

 

Tu mała dygresja: Bęben powinno się do czyszczenia otworzyć i wyciągnąc z niego sprężynę, a póżniej go ponownie złożyć i nasmarować. Ja tego nie robiłem, bo obawiam się, że jak sprężyna mi wyleci to już nie będę jej w stanie spowrotem nawinąć. Niemniej płukałem cały bęben w płynie czyszczącym i bęzynie ekstrakcyjnej, a później kapałem do niego oliwę. Nie jestem jednak pewien, czy w takiej sytuacji jest to dobre działanie: może warto zostawić go po prostu w spokoju.

 

Po wykonaniu opisanych czynności po tej stronie werku powinny pozostać do zdjęcia tylko dwie rzeczy: pręcik do luzowania blokady wałka z koronką i kotwiczka wraz z półmostkiem. Ów pręcik po prostu wyciągamy pensetą i wrzucamy do śrubek, a półmostek kotwiczki odkręcamy odkładając odpowiednie części tam gdzie trzeba, a samą kotwiczkę wkłdamy do osobnego pojemniczka.

 

Werk na podstawce odwracamy na drugą stronę. Po tej stronie pojawia się kilka charakterystycznych elementów, które należy po prostu po kolei zdejmować i nadziewać na strunę, ale uwaga! Jeżeli robicie to po raz pierwszy można się wspomóc aparatem cyfrowym i robić zdjęcia w kolejnych etapach odejmowania elementów, tak aby składając wszystko spowrotem wiedzieć co do czego i w jakiej kolejności. Przy zegarkach z kalendarzem należy też uważać, aby nie przeoczyć żadnej ze sprężystych zapadek, które mogą mieć tendencję do wystrzeliwania podczas rozbierania. Ogólnie na pierwszy ogień nie barałbym zegarków z kalendarzem. W moim wypadku było to możliwe, bo już znałem ten werk Sławy wcześniej i kilkakrotnie naprawiałem już w nim kalendarz.

 

Werk jest juz rozebrany i części są ponadziewane na kawałki struny gitarowej E1 o grubości 0,09mm (luzem pozostają tylko śrubki, których nie myję oraz: kotwiczka, beben i balans) można przystąpić do właściwego czyszczenia, które w moim wypadku wygląda następująco:

1. Zanużam struny z częściami zegarka w słoiku z roztworem "Gronala" w stosunku 1:9 z wodą destylowaną i trzymam tam przez parę minut. W międzyczasie chwytając kolejno beben, kotwicę i balans z włosem w szczypczyki zanużam je w tym samym słoju i przez kilkadziesiąt sekund poruszam nimi, po czym odkładam na talerzyk-jednorazówkę przykryty kawałkiem papierowego ręcznika, żeby odsączyć. W przypadku balansu i kotwiczki ważne jest aby nie trzymać ich zbyt długo w "Gronalu" gdyż może on rozpuścić klej, którym są przyklejone palety kotwiczki i kamień przerzutowy.

Póżniej jeszcze przez kilkadziesiąt sekund poruszam "sznurami" części w płynie i równiez odkładam na chwilę do odsączenia.

2. W podobny sposób postępuję w kolejnym słoju napełnionym wodą destylowaną - spłukuję resztki gronala ze wszystkich części, po czym znów odkładam na chwilkę do odsączenia.

3. Jeszcze raz to samo, tym razem w benzynie ekstrakcyjniej. Odkładam znów do odsączenia i wszystkie cześci oprócz bębna i balansu wracają do słoja z wodą destylowaną.

4. Na koniec wsystko należy odsączyć i za pomocą pensety zdjąć wszystkie części ze struny i porozkładać na świerzym ręczniku papierowym. Najlepiej zostawić do wyschnięcia na noc. Balans z włosem można dodatkowo przepłukać w ekstra-oczyszczonej benzynie ekstrakcyjnej, aby całkowicie odtłuścić włos (żeby się nie sklejał). potem oczywiście należy go odstawić do wyschnięcia.

 

Po upewnieniu się, że części już są suche i nie pozostały na nich resztki benzyny ekstrakcyjnej (która rozpuszcza olej) można przystąpić do składania i smarowania werku.

Ogólna zasada smarowania: smaruję wszystkie powierzchnie, na których występuje tarcie oprócz zębów kół zębatych i łożysk kotwicy. Należy również minimalnie smarować palety kotwicy, które rozprowadzą olej na zęby koła wychwytowego. Zasada, o której pisał już Jarek: nie smarowac za dużo. Ja wyznaję regułę, że lepiej za mało smaru niż za dużo. Zegarek nienasmarowany też ruszy, ale może wkrótne się zatrzeć, natomiast "przesmarowany" po prostu się zaklei.

Smarowanie nastepuje więc w trakcie składania. Smar należy nakładać czystym narzędziem i świetnie sprawdzają się tutaj malutkie smarowaczki (oliwiacze, oliwiarki) mające kształt miniaturowych szpatułek o różnych rozmiarach.

 

Składanie zegarka zaczynam od spodniej strony, czyli tam gdzie mieszczą się wszystkie kółka przekładni chodu i balans. Najpierw układa się beben i wszystko co wokół niego, półniej koła przekładni chodu i koło wychwytowe. Ostrożnie nalezy to przykryć mostkami. Uwaga - nic na siłę, należy poświęcić trochę czasu by precyzyjnie ułożyć wszyskie kółka i dopiero wtedy gdy czopy wskoczą do otworów w kamieniach można mostek docisnąć i przykręcić. Większość łożysk smaruje się dopiero po przykręceniu mostków od spodniej strony, ale kamienie nakrywkowe moga być smarowane tylko od wewnątrz, czyli przed założeniem mostka.

Następnie nalezy ułożyć kotwicę z posmarowanymi uprzednio paletami w łożysku i przykryć mostkiem. Łożyska kotwicy moga, ale nie musza być posmarowane. Nalezy bardzo uważać by na zabrudzić kotwicy, tak aby np. nie przylejała się do słupków ograniczających.

 

Kolejną czynnością będzie nasmarowanie kamieni nakrywkowych osi balansu i ponowne zamocowanie włosa do półmostka balansu. Należy to zrobic cierpliwie i poświęcić trochę czasu, aby przypadkiem nie pogiąć włosa. Potem należy ułożyć włos w zamku i powrotnie przekręcić zabezpieczenie. Teraz po raz kolejny należy chwycić balans wraz z półmostkiem i ostrożnie umieścić w werku. Należy mieć na uwadze to, aby kamień przerzutowy trafił w widełki. Zwykle nie jest to trudne i nie trzeba się na tym specjalnie skupiać jedynie w razie czego wiedziec o co chodzi i spróbować ponownie. W przeciwnym razie kamień ten bedzie wykotwiczony i balans będzie się mógł wychylać tylko w jedną stronę. Jeżeli włos nie jest mocowany bezpośrednio w "wypustce" półmostka balansu lecz w specjalnym nałożonym od góry obrotowym elemencie powinno się ten element tak odwrócić, aby balans w pozycji nieruchomej (neutralnej) miał kamień przerzutowy umieszczony w widełkach kotwicy - zapewni to równy chód zegarka i równe wychylenia w obie strony.

Po właciwym umieszczeniu balansu można dościsnąć półmostek i go dokręcić. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na prawidłowy luz osi balansu. Jeżeli balans obraca się lżej przy nie do końca dociśniętym półmostku (tj. przy dociśniętym obraca się z oporem) należy zastosować odpowiednią podkładkę pod połmostek z supercienkiej blaszki lub wykonać czymś ostrym zadzior pod powierzchnią docisku połmostka.

Gdy po tej stronie mechanizmu wszystko jest juz na swoim miejscu składamy werk od drugiej strony, gdzie sprawa jest w sumie o wiele prostsza i można już mniej oszczędzać oliwę, bo precyzja nie jest tu aż tak istotnia. Oczywiście w razie wątpliwości co gdzie należy umieścić mozna posłużyć się zdjęciami wykonanymi podczas rozbierania werku. Ważną rzeczą będzie właściwe umieszczenie tiretu w zagłębieniu beczułki - czyli tych elementów, które decydują o tym czy w danej pozycji koronki przestawiamy wskazówki, czy może nakręcamy sprężynę. Tiret oczywiście podpiera się na sprężystym druciku, który też powinno się odpowiednio umieścić (uwaga na strzelanie sprężystych elementów!).

 

Teraz kulminacja: zwykle przed założeniem tarczy sprawdzam czy zegarek chodzi - umieszczam wałek naciągu , nakręcam i... w 4 na 5 przypadków zegarek ruszył idealnie z pełnym wychyleniem balansu. Tylko w przypadku Delbany zegarek ruszył, ale równie niemrawo jak przed czyszczeniem, więc może co innego było przyczyną słabego chodu, albo zastosowany przeze mnie smar jest np. zbyt gęsty jak na szwajcara. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, rózne części zegarka należy smarować smarami o różnych gęstościach. Tych niuansów nie bedę jednak tu wykładał, bo sam dysponuję tylko jednym smarem, bo to wszystko co robię to czysta amatorszczyzna.

 

Gdy już sprawdziliśmy, że wszystko "gra i buczy" zakładamy tarczę, dokręcamy boczne wkręty mocujące i zakładamy wskaówkę godzinową na godzinie 12. Uwaga dla zegarków z kalendarzem: należy kręcąc koronką w pozycji do przestawiania wskazówek wychwycić moment przeskakiwania daty i wtedy dopiero zamontować wskazówkę godzinową na 12. oczywiście potem mocujemy wskazówkę minutową też na 12 i sekundowa jak bądź. Teraz ponownie musimy wyjąć wałek z koronką i wszytko umieścić elegancko w kopercie. założyć spowrotem wałek i dokręcić werk wkrętami.

Ważna uwaga: po złożeniu i nasmarowaniu werku staramy sie nie ciapać go paluchami, bo zostają brzydkie ślady linie papilarnych na płytkach i terczy, a poza tym wycieramy misternie nałożony na łożyska olej.

 

Mam nadzieję, że moje doświadczenie zachęci kogoś z was do spróbowania własnych sił w czyszczeniu mechanizmów. Jak widać można to zrobic dysponując zaledwie podstawowym "warsztatem" i praktycznie zerowym doświadczeniem z niezłymi efektami. Co ciekawe, zdecydowanie najlepsze efekty uzyskałem przy małych damskich werkach, które z pozoru wydają się najtrudniejsze.

 

Jeśli chcecie to przy pracy nad następnym zegarkiem postaram się o dokumentację zdjęciową.

 

Ach i jeszcze jedno: NIE WĄCHAJCIE GRONALA! PODRAŻNIA DROGI ODDECHOWE I OCZY, NIESTETY ZAPOMNIELI O TYM NAPISAĆ NA ETYKIECIE!!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem czy ktoś w ogóle przeczytał te moje wypociny, ale kupiłem dziś starą Pobiedę i przygotowuję relację foto. Niestety nie bedzie taka jak bym sobie wymarzył, bo fotki musiałem robić jedną ręką, a druga ewentualnie staram się pokazać o co chodzi... Swoją droga tak zasyfionego zegarka to jeszcze chyba nie wiedziałem - ktoś chyba użył na niej smaru do łańcucha rowerowego :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wocio, super relacja. Czekam na nową ze zdjęciami. :P


Time is meaningless, and yet it is all that exists.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Marcin99

super to opis :idea: czekam na foto-relacje :twisted:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za wszystkie opinie :-)

Toran, no troche przesadziłeś, bo jakby dobry zegarmistrz zobaczył tą moją robotę to by się pewnie załamał.

Fotki już przygotowałem - trochę obrobiłem, wykadrowałem, pomniejszyłem i skompresowałem. Trochę dużo tego wyszło (ok. 30szt) i teraz mam dylemat jak to wstawić. Chyba najlepiej by było jako miniaturki bo 30 fotek na jednej stronie może trochę być wkurzające. Z drugiej strony to otwieranie kolejych zdjęć w nowych oknach też będzie upierdliwe. Poradżcie coś!

zastanawiam się tez czy powinienem dodać fotki w nowym poście czy "doedytować" je to tego opisu, który już spłodziłem - wtedy nie musiałbym się już wiele rozpisywać co na danej fotce chciałem pokazać.

W ogóle to fotki wyszły chyba w miare OK, ale problem polegał na tym, że wszystko praktycznie robi się przy zegarku dwoma rękami, a ja musiałem w jednej trzymac aparat ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

OK, jazda z fotorelacją.

Zaczęło sie tak - zegarek Pobieda niedziałający kupiony za 5zł (bez targowania) na targu:

pobieda58przednm0.jpg

 

Part one

Mój warsztat pracy:

post-1412-0-91622000-1330615373.jpg

Werk wyjęty z koperty:

relacjarozbieranie1za4.th.jpg

Szkiełko do kosza, koperta i tarcza do mycia w wodzie z mydłem

post-1412-0-08188500-1330615378.jpg

Wskazówki i tarcza "weg" (czy tylko Poznaniacy i Niemcy rozumieją to słowo, czy może reszta Polski też?) i werk trafia na podstawkę:

post-1412-0-63512900-1330615379.jpg

post-1412-0-78203100-1330615381.jpg

post-1412-0-93895300-1330615382.jpg

Zdejmuję kolejne części z wierzchu mechanizmu i nadziewam wszystko na strunę:

post-1412-0-31695100-1330615384.jpg

post-1412-0-78380500-1330615385.jpg

Ta strona mechanizmu już jest rozebrana - wszystkie części na strunie:

post-1412-0-06630000-1330615387.jpg

Spuszczanie naciągu spreżyny:

post-1412-0-57433500-1330615388.jpg

Tak chwytamy balans z półmostkiem:

post-1412-0-71871900-1330615391.jpg

Balans oddzielony od półmostka - półmostek trafia na drugą strunę:

relacjarozbieranie12ph8.th.jpg

post-1412-0-53489500-1330615393.jpg

Odkręcam kolejne części - ale syf! pełno zielonego czegoś :D :

post-1412-0-26208700-1330626308.jpg

post-1412-0-19559000-1330615450.jpg

Kotwiczka przykleja się do pensety (zdjęcie artystyczne - dlatego wklejam duże) :

post-1412-0-30275400-1330615451.jpg

Koniec rozbierania - części przygotowane do czyszczenia, a śrubki w podpisanych pojemniczkach:

post-1412-0-97365700-1330615452.jpg

post-1412-0-78829600-1330615455.jpg

Mała przerwa od precyzyjnej roboty - pucowanie koperty:

post-1412-0-28668100-1330615457.jpg

 

Part two:

W celu wyczyszczenia części przeniosłem się do garażu:

relacjaczyszczenie1lp9.th.jpg

części ladują na parę minut w roztworze Gronala:

post-1412-0-48463300-1330615460.jpg

Inne części też trzeba wypłukać:

post-1412-0-97371400-1330615461.jpg

Benzyna ekstrakcyjna:

post-1412-0-65341100-1330615463.jpg

Tarcze można tez przepłukać w benzynie ekstrakcyjnej, trzymając za nóżki, w celu wyczyszczenia z tłustych plam. Nie należy mocno trzeć lub szorować tego typu tarczy gdyż zmyją nam się napisy:

post-1412-0-72503800-1330615465.jpg

Po wszystkich etapach płukania i odsączania wykładamy cześci na czysty papierowy ręczniczek:

post-1412-0-48170900-1330615467.jpg

Umyte części zdejmujemy z drucika i suszymy:

post-1412-0-87109400-1330615468.jpg

relacjasuszenieqq4.jpg

 

Długo oczekiwana:

Part three:

Oliwa Moebius 8040 i zestaw smarowaków Bregeon

post-1412-0-17883800-1330615472.jpg

Smarowanie łożyska bębna

post-1412-0-85978700-1330615473.jpg

post-1412-0-37076100-1330615475.jpg

Bęben i koło minutowe juz na swoim miejscu, przykryte mostkiem. Smarowanie łożyska koła minutowego. pozostałe kółka przekładni chodu też już umieszczne na podstawie mechanizmu

post-1412-0-20592200-1330615478.jpg

W międzyczasie wrzuciłem balans z włosem do płukania w czystej benzynie ekstrakcyjnej, żeby na pewno nie sklejał sie włos

post-1412-0-99289900-1330615479.jpg

Przed dociśnięciem i dokręceniem półmostka należy bardzo dokładnie umieścić osie w łożyskach - czasami jeden z trudniejszych elementów składania zegarka

post-1412-0-49345300-1330615482.jpg

Smarowanie łożysk przekładni chodu i dolnego łożyska balansu

post-1412-0-70265100-1330615487.jpg

post-1412-0-00463400-1330615489.jpg

Górne łożysko balansu smaruję przed zamocowaniem włosa do półmostka

post-1412-0-80453400-1330615490.jpg

post-1412-0-13079500-1330615492.jpg

Po tej stronie mechanizmu już wszystko jest na swoim miejscu

post-1412-0-00604000-1330615494.jpg

Druga strona - tutaj pójdzie już z górki. Smarowanie łożysk - można pominąć dolne łożysko kotwicy.

post-1412-0-46664300-1330615496.jpg

Czyściutko:

post-1412-0-79744900-1330615497.jpg

Sprężynująca blaszka już oparta o wodzik

post-1412-0-55563500-1330615503.jpg

Gotowe!

post-1412-0-83720300-1330615504.jpg

post-1412-0-27893600-1330615506.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

:shock:

 

Świetna robota. Szczerze gratuluję.

Sam w życiu bym się czegoś takiego nie podjął.

 

A zdjęcia na pewno będą pomocne dla wielu "amatorów"- chociaż Ciebie tak nazwać nie można.

 

:wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki, ale jeszcze nie skończyłem - czekajcie na part three...

Szczerze powiem, że w praktyce jest to prostrze niż mi się wydawało. Ryzyko niepowodzenia też finansowo niewielkie, bo już za 5 złotych można mieć materiał do treningu. Spróbujcie sami, skoro mi się udaje to i wam się uda.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze podziwiam umiejętności, zapał i wyniki pracy Jarosława i wocia19;- temu ostatniemu należą się specjalne podziękowania za ciekawy i pouczający fotoreportaż,- czekam na cd!

A ja tymczasem zadam pytanie w imieniu wszystkich leniwych, nie mających czasu, narzedzi ani zdolności itp, zastrzegając, ze wiem, że nie należy robic prowizorki, partactwa, słuchac fachowców itp :wink: , więc takie uwagi mozna sobie darować.

Pytanie brzmi :- czy nie osiągniemy pożądanego celu, tj wypłukania starych zeschniętych olejów i smarów, oraz innych zabrudzeń, jeśli po prostu dobrze wymoczymy zegarek w odpowiednim rozpuszczalniku, np w wspomnianej benzynie ekstrakcyjnej :?:

Stosowane przez profesjonalistów specjalne płyny myjące sa, tak jak zresztą w swej relacji wocio19 wspominał, dość agresywne i żrące. Mają one bowiem za zadanie w relatywnie krótkim czasie wykonac swoje zadanie,- w kilka zaledwie minut rozpuścić i usunąc brudy i stare oleje, bo zegarmistrz nie ma czasu na bawienie się pojedyńczym zegarkiem. Pod tym kątem (czyszczenia w zawodowym punkcie usługowym) opracowana jest cała profesjonalna technologia czyszczenia i smarowania zegarków.

Tymczasem my z tego nie zyjemy, my możemy poswięcić naszemu pojedyńczemu zegarkowi znacznie więcej czasu ;-i nic nie nie stoi na przeszkodzie, aby mechaniżm zegarka trzymac w benzynie ekstrakcyjnej np 3 dni. (Przy okazji, nie rozumiem, dlaczego Jarosław do rozpuszczenia starych smarów, olei i brudów uzywał, jako podstawowej, kąpieli w nafcie,- chyba benzyna jest jeszcze lepszym rozpuszczalnikiem i byłaby skuteczniejsza?)

Czy zatem , do naszych, amatorskich celów nie wystarczałoby zanurzenie całego, NIEROZEBRANEGO (albo tylko rozebranego na poszczególne bloki, - jakie?) mechanizmu na długi czas (nawet 3-5 dni) w kąpiel benzynową, czasami poruszanie nim w tym rozpuszczalniku, a po tak długim czasie zanieczyszczenia i wyschnięte oleje jednak same rozpuściłyby się .

Tak więc my byc może uniknelibyśmy rozbiórki, stanowiącej najbardziej kłopotliwa i pracochłonna część tej pracy..

Napisałem "byc może" bo:

1. nie jestem pewien skuteczności oczyszczenia w ten sposób

2. a przede wszystkim nie wiem, czy bez demontazu mozliwe byłoby prawidłowe naoliwienie wszystkich punktów, które tego wymagają.

Na te pytania moze tylko praktyk odpowiedzić i o taką opinię własnie proszę.


zegarek> 1.000 $ =podatek od snobizmu;-)
Noszone m.in.GP,IWC,Zenith,SeikoGQ,GP,Movado,Omega,Longines,Eterna,Vulcain,Rado,Wittnauer,Bulova,Hamilton,Cyma,Doxa,Gruen,Tissot,Helvetia,Onsa, itd.,Polacy,Niemcy,sowieci itd..>200

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tymczasem my z tego nie zyjemy, my możemy poswięcić naszemu pojedyńczemu zegarkowi znacznie więcej czasu ;-i nic nie nie stoi na przeszkodzie, aby mechaniżm zegarka trzymac w benzynie ekstrakcyjnej np 3 dni. (Przy okazji, nie rozumiem, dlaczego Jarosław do rozpuszczenia starych smarów, olei i brudów uzywał, jako podstawowej, kąpieli w nafcie,- chyba benzyna jest jeszcze lepszym rozpuszczalnikiem i byłaby skuteczniejsza?)

Czy zatem , do naszych, amatorskich celów nie wystarczałoby zanurzenie całego, NIEROZEBRANEGO (albo tylko rozebranego na poszczególne bloki, - jakie?) mechanizmu na długi czas (nawet 3-5 dni) w kąpiel benzynową, czasami poruszanie nim w tym rozpuszczalniku, a po tak długim czasie zanieczyszczenia i wyschnięte oleje jednak same rozpuściłyby się .

Tak więc my byc może uniknelibyśmy rozbiórki, stanowiącej najbardziej kłopotliwa i pracochłonna część tej pracy..

Napisałem "byc może" bo:

1. nie jestem pewien skuteczności oczyszczenia w ten sposób

2. a przede wszystkim nie wiem, czy bez demontazu mozliwe byłoby prawidłowe naoliwienie wszystkich punktów, które tego wymagają.

Na te pytania moze tylko praktyk odpowiedzić i o taką opinię własnie proszę.

 

Po pierwsze samo leżenie w benzynie usunie tylko trochę starych smarów, za to długie leżenie w benzynie może usunąć niektóre części, np. palec przerzutowy lub paletki kotwicy z zabytkowego zegarka. Dlatego płyny do czyszczenia są "szybkie" i używa się ich w czyszczarce. "In extremis" można sobie pomóc strzykawką z igłą.

Zupełnie wystarczające dla amatora są czyszczarki ultradźwiękowe za stówę na Allegro.

 

Po drugie: bez pzrzynajmniej cząściowego demontażu nie masmarujesz łożysk balansu, osi minutowej (w mech. z centralnym sekundnikiem) i sprężyny. Smarowanie beczki z półbeczką i reszty układu naciągu/ustawiania też jest problematyczne.

 

Po trzecie: Jarosław użył nafty, ponieważ jest ona najtańszym i najlepszym środkiem penetrującym.

 

J.


Jacek Tomczak - Janowski

-=WSzA=-

Warsztat Szyderstwa Artystycznego

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po pierwsze samo leżenie w benzynie usunie tylko trochę starych smarów, za to długie leżenie w benzynie może usunąć niektóre części, np. palec przerzutowy lub paletki kotwicy z zabytkowego zegarka.

 

 

Słusznie zapewne podkresliłes to, o czym nie pisałem pochopnie może sądząc, że jest to oczywiste,- istotnie, w standardowym zegarku należałoby usunąc przed taka kąpielą palec przerzutowy, czy kotwice bo benzyna mogłaby może (?) rozpuścić szelak, którym zazwyczaj przuklejone są tam kamienie.

Jednakże, skoro zakładasz (byc może słusznie, bo ostrozności nigdy za wiele) mozliwość rozpuszczenia kleju, to nie rozumiem, dlaczego jednocześnie sądzisz, że czas ten będzie niewystarczający na rozpuszczenie starego smaru?

 

Dlatego płyny do czyszczenia są "szybkie" i używa się ich w czyszczarce. "In extremis" można sobie pomóc strzykawką z igłą.

Zupełnie wystarczające dla amatora są czyszczarki ultradźwiękowe za stówę na Allegro.

 

Oczywiście czyszczarka ultradźwiękowa byłaby b. pomocna.

Jednakże ja zastanawiałem się, jak przeprowadzić proces czyszczenia jak najmniejszym nakładem sił i środków, jednakże z zadawalającym rezultatem

 

 

Po drugie: bez przynajmniej cząściowego demontażu nie masmarujesz łożysk balansu, osi minutowej (w mech. z centralnym sekundnikiem) i sprężyny. Smarowanie beczki z półbeczką i reszty układu naciągu/ustawiania też jest problematyczne.

 

A zatem zastanówmy się jakie jest niezbędne minimum demontażu

 

 

Po trzecie: Jarosław użył nafty, ponieważ jest ona najtańszym i najlepszym środkiem penetrującym.

 

Czy nafta jest lepszym środkiem penetrującym od benzyny? byc może tak, byc może nie.

Cząsteczki nafty są większe od benzyny, co do napięcia powierzchniowego nie mam danych, a to, że naftę, a nie benzynę stosuje się do demontażu zapieczonych złącz wynika MSZ głównie dlatego, że ta pierwsza ma własności smarujące, co ułatwia demontaż takich podzespołów.

Niezależnie od tego te własności penetrujące nafty w dalszym ciągu nie tłumaczą zastosowania jej przez Jarosława do czyszczenie JUŻ ZDEMONTOWANYCH części zegarka,- tam przeciez chodziło nie o penetrowanie *bo i co miałoby byc penetrowanie), ale o dokładne rozpuszczenie i zmycie zaschniętych smarów, a do tego chyba benzyna byłaby lepsza.


zegarek> 1.000 $ =podatek od snobizmu;-)
Noszone m.in.GP,IWC,Zenith,SeikoGQ,GP,Movado,Omega,Longines,Eterna,Vulcain,Rado,Wittnauer,Bulova,Hamilton,Cyma,Doxa,Gruen,Tissot,Helvetia,Onsa, itd.,Polacy,Niemcy,sowieci itd..>200

Share this post


Link to post
Share on other sites
Słusznie zapewne podkresliłes to, o czym nie pisałem pochopnie może sądząc, że jest to oczywiste,- istotnie, w standardowym zegarku należałoby usunąc przed taka kąpielą palec przerzutowy, czy kotwice bo benzyna mogłaby może (?) rozpuścić szelak, którym zazwyczaj przuklejone są tam kamienie.

Normalnie benzyna nie powinna ruszyć części ciasno osadzonych na szelak. Ale jeżeli warstwa szelaku jest gruba lub klejenie jest już osłabione - może się zdarzyć. Też nie wierzyłem :lol:

 

Jednakże, skoro zakładasz (byc może słusznie, bo ostrozności nigdy za wiele) mozliwość rozpuszczenia kleju, to nie rozumiem, dlaczego jednocześnie sądzisz, że czas ten będzie niewystarczający na rozpuszczenie starego smaru?

Nawet po czyszczarce wewnątrz łożysk może zostać cienka warstwa brudu; zwykle widać to na drewnianym czyszczaku.

 

Oczywiście czyszczarka ultradźwiękowa byłaby b. pomocna.

Jednakże ja zastanawiałem się, jak przeprowadzić proces czyszczenia jak najmniejszym nakładem sił i środków, jednakże z zadawalającym rezultatem

 

Spróbuj kiedyś patentu ze strzykawką (uwaga: nie może mieć gumowego tłoczka). Igłę dobierz z otworem 0,3 -0,5 mm, ściętą tępo, żeby nie drapała.

Co do czyszczarek ultradźwiękowych, to Podwapiński i Bartnik piszą, że po czyszczeniu zdarza się pełznięcie oleju po częściach.

 

A zatem zastanówmy się jakie jest niezbędne minimum demontażu

Zespół balansu na pewno.

Kamienie nakrywkowe też.

W zegarku z centralnym sekundnikiem trzeba rozebrać przekładnię, bo jak inaczej oczyścić i nasmarować ułożyskowanie osi minutowej i sekundowej.

Sprężynę i naciąg też trzeba, bo tam najwięcej brudnego smaru.

Kalendarz (jeśli jest) też, bo zasłania lożyska. Poza tym potrafi obleźć z farby.

 

Wywalczyliśmy kotwicę i ćwiertnik! Hura! :)

 

Czy nafta jest lepszym środkiem penetrującym od benzyny? byc może tak, byc może nie.

 

Z pewnością tak. I w praktyce też zastarzałe zanieczyszczenia lepiej odchodzą po uprzednim zwilżeniu naftą.

 

J.


Jacek Tomczak - Janowski

-=WSzA=-

Warsztat Szyderstwa Artystycznego

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.