Jeżdżę pomarańczowym i nurtuje mnie jedna rzecz.
Czemu to sprzęgło tak ma, że zimne działa super, a po nagrzaniu ma kłopoty z rozłączaniem się.
Problem wciąż jest, raz jest lepiej, raz gorzej, tylko jak jest rozgrzane. Ostygnie - działa. Pompa wyminiona, nie pomogło. Przy wysprzegliku widać, że już grzebane niegdyś było, bo nawet osłony nie byli uprzejmi założyć z powrotem, widać też nie pomogło.
Odpowietrzone.
Czasem lepi się tak, że auto ciągnie do przodu na jedynce.
Słychać też, że wałek sprzęgłowy się obraca.
Jak delikatnie popchnąć lewarek - staje, po puszczeniu lewarka - różnie, czasem stoi, czasem rusza z powrotem.
Co ciekawe - zawsze puszcza po przegazowaniu.
Tzn jak sprzeglo trzyma, to wystarczy przegazować na wciśniętym sprzęgle i puszcza.
Warto też zauważyć, że chodzi dużo "ciężej" niż w czarnym.
Dziwne to. Nawet już mam w piwnicy nowe sprzęgło, tylko nie mam komu dać, żeby mi zrobił i na razie tak jeżdżę. Bo jeździć się da, tylko skrzyni szkoda.
Skończy się tak, że wymienię w Popradzie, a sprzęgło w piwnicy zostanie "na zaś".
Choć tu muszę oddać, że w Katowicach sprzęgło to akurat zrobili mi dobrze. Tylko oleju do reduktora nie dali, ale nie chcę być drobiazgowy, było nie prosić o wymianę tylko wymienić samemu 😉