Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

SOWIZDRZAL

Nowy a używany

Rekomendowane odpowiedzi

Piszę w dziale seiko ponieważ dylematy mnie trapiące tyczą zegarka tej marki (Seiko SBCM023 które już nie jest dostępne). Mam pewien problem z zakupem zegarka używanego. Dla mnie zegarek to rzecz bardzo osobista, coś jak szczoteczka do zębów i jako że z cudzych szczoteczek nie korzystam, to trudno jest mi się zdecydować na zakup zegarka używanego, "zbrukanego" czyimś posiadaniem, użytkowaniem. Bazarek działa prężnie więc wnioskuję że większość z was nie ma takich dylematów, a może jednak? Jak to z wami jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wobec powyższego musisz darować sobie to Seiko, bo nowy jest nie do kupienia.

A co do dylematów, to ich nie rozumiem. Szczoteczka do zębów to nie sprawa osobista, ale kwestia higieny, żeby cudzych bakterii do własnej gęby nie wkładać :) Rozumiem też obuwie, które każdy swoim potem i zapachem zrasza. Tudzież bieliznę osobistą, na podobnej zasadzie. Ale zegarek? Wystarczy chwila pod ciepłą wodą z płynem do mycia, żeby usunąć wszelkie resztki po poprzednim właścicielu.

Niemniej każdy ma swoje fanaberie, jak rozumiem :)


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak zegareczek jest ladny to nie widze problemow aby kupic uzywke :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zależy od zegarka. Jeżeli jest to model, który znacząco przekracza zasoby naszego portfela, a choroba zegarkowa nie daje spać pozostaje tylko używka.


" w poszukiwaniu straconego czasu..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodzi o kwestie higieniczne, szczoteczkę da się zdezynfekować, buty też, ale zawsze pozostaje pewien niesmak... :lol: Raczej chodzi o pierwszeństwo? Mój wymarzony zegarek na który ciężko zapracowałem, zwłaszcza jeśli nie zbieram ich tuzinami i ma to być ten jedyny... To tak jak z górą, tak naprawdę liczy się tylko ten pierwszy zdobywca. Wdrapać się gdzieś, przelewając litry potu, walcząc z własnymi słabościami i zobaczyć na szczycie odcisk stopy innego człowieka - to dopiero porażka... No może ciut przesadzam ale coś w ten deseń :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego przesadzasz, nie ciut tylko maksymalnie :D

Nie porównuj zakupu zegarka do zdobycia Mount Everest.

Czy spotkanie osoby z takim samym, "jedynym", wymarzonym zegarkiem na ulicy, na który ciężko pracowałeś to powód do depresji lub nawet samobójstwa? Sorry, ale tak to brzmi. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z kolegą Pablosem. Jeśli ten zegarek ma być czymś specjalnym, jedynym, to odpadają zegarki "sklepowe", a kierunek idzie raczej w jakieś "białe kruki". Ja to tak widzę i cenię coś faktycznie unikalnego. Zegarki aktualnie dostępne nie są dla mnie aż tak atrakcyjne - właśnie z powodu tej dostępności. Co to za "zegarek jedyny", który każdy może, posiadając odpowiednią kasę, nabyć w ciągu godziny :lol:

To trochę jak z kolekcjonowaniem znaczków, wartość nie w tym, że znaczek kupiony świeżo na poczcie, z gwarancją "pierwszego właściciela" :D, ale w unikalności.


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chodzi o kwestie higieniczne, szczoteczkę da się zdezynfekować, buty też, ale zawsze pozostaje pewien niesmak... :lol: Raczej chodzi o pierwszeństwo?

Szczoteczka jest częścią Twojej historii. Natomiast zegarek wprost przeciwnie. To Ty jesteś częścią historii pewnego zegarka :D Tak się mówi o najlepszych zegarkach: "You never actually own a Patek Philippe. You merely look after it for the next generation"


Użytkownik Sylwek, pewnego dnia, zupełnie niechcąco, trafnie ocenił współczesny trend w zegarmistrzostwie:

"Ważne by wytrzymał przynajmniej 6 lat zanim rozdyndają się w nim wskazówki."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Ty jesteś częścią historii pewnego zegarka"

Dokładnie tak. Najlepsze czasomierze są długowieczne a życie jest krótkie. Dlatego ja nie mam oporów przed używanymi zegarkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczoteczka jest częścią Twojej historii. Natomiast zegarek wprost przeciwnie. To Ty jesteś częścią historii pewnego zegarka :lol: Tak się mówi o najlepszych zegarkach: "You never actually own a Patek Philippe. You merely look after it for the next generation"

 

Dobrze powiedziane, podpisuję się pod tym obiema rękami.

Co prawda Patka raczej nigdy sobie nie kupię, ale wszystkie mechaniczne zegarki a zwłaszcza te starsze mają duszę i nie są tylko przedmiotami codziennego użytku jak w/w szczoteczka.

Zresztą takie porównanie jest zupełnie nie na miejscu, zwłaszcza na tym forum B)

Kupując dobrze zachwany i zadbany zegarek vintage dostajemy też do ręki wyraźną wsazówkę na temat jego poprzedniego właściciela bądź właścicieli.

Jeśli byli to ludzie potrafiący docenić piękno zegarka i kunszt jego twórców to zegarek jest zadbany i to tylko dobrze o nich świadczy, jeśli jednak zobaczymy zaniedbany, poobijany i zdezelowany egzemplarz to robi się przykro a słowo "niechluj" nasuwa się samo :D


Pozdrawiam, Wojtek

Dążenie do bezpieczeństwa poprzez ograniczenie wolności powoduje utratę wolności bez uzyskania bezpieczeństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W pewnym stopniu rozumiem założyciela wątku bo sam nie lubię kupować rzeczy używanych i staram w zasadzie takowych nie kupować, o ile stać mnie na rzeczy nowe, a niestety nie zawsze tak jest. Rzeczy używanych nie traktuje jednak jako "zbrukanych" bo byłaby to lekka przesada, obawiam się raczej tego, jak traktował / używał je poprzedni właściciel.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo, że sam kupuję przeważnie rzeczy nowe to uważam, że kupując używkę clocka..., akurat to w żaden sposób niczego nie ujmuje :angry: Wręcz przeciwnie, można zaoszczędzić często nie małą sumkę i przy okazji osiągnąć cel, czyli kupić upatrzony sprzęt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ho ho ho, co za burza a wręcz rzekłbym że "nagonka" :angry: Słowo zbrukany zostało wzięte w cudzysłów bo jest swoista przesadą użytą w celu unaocznienia pewnego, mojego, punktu widzenia. Drugą strona medalu jest "uświęcający" upływ czasu. Lubie antyki, meble z historią, stare dobre wydania książek itp. Nie przeszkadza mi ich przebyta droga i poprzedni właściciele, potrafię docenić kunszt wykonania, pomysłowość starych mistrzów i pracę jak w ich wykonanie została włożona. Tak samo z muzyką, jeżeli po 10, 20 latach nadal brzmi tak dobrze jak po pierwszym odsłuchaniu to znaczy że przeszła próbę czasu i jest naprawdę dobra. Przy zegarkach mam jednak swoistą blokadę, być może dlatego że mowa jest o tych wykonanych współcześnie (nad żadnym staruszkiem się nie zastanawiałem) i chyba rzeczywiście chodzi o rozróżnienie czegoś tłuczonego na masową skalę od wyrobu manufakturowego... Kufelek zimnego dla szanownego kolegi Karakala za w pewnym stopniu zrozumienie :angry: i pozdrowienia dla reszty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość niepokorny666

Ja zgadzam się i w pewien sposób solidaryzuje z założycielem wątku.

Jeżeli ma to być ten jeden to wolę aby go nikt przedemna nie nosił.

Nie wyobrażam sobie abym uzbierał jakaś kwotę i dajmy na to kupił używke mojego wymarzonego submarinera bo był 10% tańszy, a niby niewiele używany ale jednak - to dla mnie właśnie już zbrukanie, już nie dziewica i zapach nie ten- jak mówi mój przyjaciel.

Niestety używka kojarzy mi się z zegarkiem z "Pulp fiction" gdzie właściciel w niewoli u skośnych trzymał zegarek w odbycie przez dwa lata... wiem może zły przykład ale skąd możesz wiedzieć co poprzednik z zegarkiem robił..no chyba że po Ojcu, i traktujesz to jako pamiątke, ale to inna historia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli ma to być ten jeden to wolę aby go nikt przedemna nie nosił.

 

Powtórzę za kolegą Pablosem: "ten jeden" w przypadku masowej produkcji idącej w setkach tysięcy egzemplarzy?

Rozumiałbym, gdyby to był zegarek robiony na zamówienie, jak buty szyte na miarę u szewca. Jeśli to nie to, to gdzie tu niezwykłość?

Przewrotnie, aktualne "białe kruki" to zegarki sprzed wielu lat, "limitowane" przez czynnik historyczny. W tym i owszem, jest i wartość i "jedyność" :)

Rzecz jasna to, co ktoś sobie indywidualnie robi w głowie, w zakresie przeinaczania rzeczywistości, to jego indywidualna sprawa. Ale w ten sposób rzeczywistości się nie zmienia. Wyjątkowy zegarek to wyjątkowy, nie masowy lub drogi. Przykładowo - zegarek będący własnością Gagarina (skojarzenie z innym wątkiem :) ), z wyrytą dedykacją dla niego - będzie wyjątkowy. Taki sam kupiony ze sklepu - tej wyjątkowości nie ma.


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm wg mnie wszystko zależy od kwestii finansowych albo dostępności/unikatowości modelu.

Jeśli modelu który chcesz mieć nie ma już nowego w sklepach to śmiało bierz używany. Podobnie jeśli nie stać Cie na nowy. Ja kupuje używki bo nie stać mnie na nowe jeszcze, myślę że dobrze robię bo kupuję często za 1/3 ceny nowego, wypoleruje, wymienie szkiełko i mam zegarek jak nowy ;)) finansowo same zalety, a pozatym jakoś lubię starę zegarki który już trochę przeszły. Jeszcze bardziej lubię je przywracać do pierwotnego stanu, choćby bawić się w polerowanie. A pozatym w ten sposób idzie zostać posiadaczem zegarka którego już nie ma w sklepach. Widzisz zegarek mechaniczny ma to do siebie że nawet jeśli ktoś słabo o niego dbał to idzie mu zrobić małą renowację, werkiem i szkłem zajmie się zegarmistrz a reszte można wypolerować samemu i zegarek jak nowy. Ja tam lubię używki i jeszcze nie jedną kupię, najbardziej chodzi mi po głowie stary atlantic worldmaster.


Nie ma rzeczy których nie da się naprawić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"...Powtórzę za kolegą Pablosem: "ten jeden" w przypadku masowej produkcji idącej w setkach tysięcy egzemplarzy?

Rozumiałbym, gdyby to był zegarek robiony na zamówienie, jak buty szyte na miarę u szewca. Jeśli to nie to, to gdzie tu niezwykłość?..."

 

Tego w sumie nie jestem w stanie do końca zrozumieć. Twoje rozumowanie i nie tylko twoje wyklucza że przedmiot produkowany na skalę masową nie może na tyle przemawiać do kogoś, na tyle zaspokajać jego poczucia estetyki i czego tam jeszcze by stać się dla niego przedmiotem wyjątkowym i wycenianym ponad rynkową wartość... Według mnie poczucie wyjątkowości jest sprawą wielce indywidualną i nijak na obiektywność nie ma co się silić.

 

Pulp Fiction... :lol: To chyba klu pewnego skrajnego jak widać punktu widzenia który przedstawiłem. Pozdrowienia dla niepokorny666.

Ps.

Od całkiem niedawna używka gości na moim nadgarstku, więc nie jest ze mną tak źle jak zaprezentowałem w temacie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie lubie używanych telefonów ani aparatów do fotografii cyfrowej. Zwykle coś z nimi jest nie tak. Komuś upadły albo coś. Niby działają, ale czegoś im już brak. Natomiast jeśli chodzi o zegarki - sprawa wygląda inaczej. Zegarki na rynku wtórnym - pojawiają sie dzięki pewnego rodzaju zboczencom. Ci zboczency są jak nimfomanki - muszą spróbować, jak to jest z tym lub tamtym zegarkiem. Rzadko jest to miłość a raczej niezaspokojona ciekawość w poszukiwaniu "tego czegoś". Jednak zegarki - to nie dziewice. Swoich walorów przez takie używanie praktycznie nie tracą. Wręcz przeciwnie - mechaniki sie docierają, a cena - spada. Trzeba uważać na pewno przy starszych zegarkach, bo tam to się dzieją już rzeczy różne i dziwne, o których się filozofom nie śniło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

często z wykluczeniem aldrogo

zegarek, też może zaliczyć upadek

ale jest złoty środek - zegarki z drugiej ręki w stanie tzw. NOS (chociaż te często wymagają konserwacji jeżeli są bardzo stare)

to o czym piszesz, ma zastosowanie jeżeli trafi się na bazarek tego forum - zwłaszcza w przypadku znanych tutaj Userów

dochodzi jeszcze prywatny import (zwłaszcza w przypadku Seiko) zegarek sporo tańszy, nowy i raczej nie ma się co z nim stać, więc brak gwarancji to pikuś

zgadzam się, że rysy w przypadku używanych to może być sprawa intymna i jeżeli ktoś jest pedantem to dla niektórych nie do przeskoczenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zegarki na rynku wtórnym - pojawiają sie dzięki pewnego rodzaju zboczencom. Ci zboczency są jak nimfomanki - muszą spróbować, jak to jest z tym lub tamtym zegarkiem. Rzadko jest to miłość a raczej niezaspokojona ciekawość w poszukiwaniu "tego czegoś". Jednak zegarki - to nie dziewice.

No pięknie ;). No chociaż trzymajmy się tej lepszej strony tego uzależnienia. Powiedzmy że to dzięki zegarkowym Casanovom ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tego w sumie nie jestem w stanie do końca zrozumieć. Twoje rozumowanie i nie tylko twoje wyklucza że przedmiot produkowany na skalę masową nie może na tyle przemawiać do kogoś, na tyle zaspokajać jego poczucia estetyki i czego tam jeszcze by stać się dla niego przedmiotem wyjątkowym i wycenianym ponad rynkową wartość... Według mnie poczucie wyjątkowości jest sprawą wielce indywidualną i nijak na obiektywność nie ma co się silić.

 

Tak, prawie jakbym słyszał papkę marketingową o wyjątkowości zegarków, kiedy te same firmy trzaskają zegarki w wielkonakładowych wolumenach :)

Owszem, poczucie wyjątkowości jest sprawą indywidualną ale wtedy, kiedy pojawia się wartość dodana - typu zegarek po dziadku, ojcu, związany z jakąś przygodą, itp. Nie zaś wtedy, kiedy ktoś sobie bez przyczyny w głowie robi "z igieł - widły".

To trochę jak ze znaczkami - ciężko takim do kupienia na poczcie przypisywać wartość numizmatyczną. Ale jeśli takie znaczki poleżą dziesiątki lat - mają szansę nabrać tej wyjątkowości. Chyba że od razu mamy do czynienia ze specjalną edycją o bardzo niskim wolumenie.

Niestety, masowość z wyjątkowością raczej się wykluczają.


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

[...] To trochę jak ze znaczkami - ciężko takim do kupienia na poczcie przypisywać wartość [...]

filatelistyczną:P

 

Jak to w życiu, co jest unikalne ma większą wartość, a unikalność i wartość można rozumieć na wiele sposobów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

filatelistyczną:P

 

 

Dzięki za korektę, przynajmniej ktoś czyta te moje wypociny :)

A z numizmatyką podobnie - choć najładniejsze, świeżo wytłoczone w mennicy monety, nie mają charakteru wyjątkowości. To dlaczego zegarki ze sklepu mają mieć? :)

 

Co do pojęcia wartości - zgoda, rzekłbym, tyle systemów wartości ilu ludzi.

Na szczęście mówimy o wartości przedmiotu, co nam zawęża problem. Dodatkowo możemy się odnieść do cen kształtowanych przez rynek. I tutaj mamy kilka faktów:

1. przedmiot nabywany ze sklepu kosztuje drożej, niż przedmiot już jakiś czas użytkowany - nic dziwnego, bo przedmiot "zużywa się", dodatkowo "zużywa się" także okres gwarancji/rękojmi.

Ten punkt dotyczy praktycznie wszystkich przedmiotów, w tym zegarków

2. tu dochodzimy do tego, co nam psuje powyższą koncepcję, mianowicie unikalność - przedmioty unikalne swoją wartością potrafią sporo przekroczyć wartość początkową

 

Czyli gradacja wartości jest następująca:

unikalne, używane zegarki > zegarki sklepowe masowe > zegarki używane masowe

 

I to jest odpowiedź, czy lepiej nabyć nowy zegarek masowy, który za chwilę stanie się używanym zegarkiem masowym, a jego wartość jeszcze spadnie, czy też zwrócić się w kierunku zegarków używanych, które mają szansę stać się unikalnymi.

Oczywiście każdy ma wolność własnego podejścia do zegarka, może to podejście być typowo użytkowe, jak do lodówki albo pary butów. Ale jesteśmy na forum klubu miłośników zegarków, a nie użytkowników zegarków. Powinno być nam bliżej do filatelistów, niż do osób przyklejających znaczki na koperty.


  • Zegarkowe zainteresowania: precyzyjne kwarce z termokompensacją (HEQ), kwarce dokładne typu "Radio Controlled", kwarce ładne, lekkie (tytanowe), niegrube i niebrzydkie, niekoniecznie japońskie, ale z mocnym, technologicznym, kwarcowym duchem ;)
  • Ulubione marki zegarkowe: Casio Oceanus, Seiko Brightz&Spirit&Prospex, Citizen Attesa&Exceed&Promaster
  • Aktualnie na bazarku (sprzedaż/zamiana):
  • Najbliższe cele zegarkowe: Citizen Exceed EBS74-5101

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Istnieją zegarki unikatowe. Niektóre z nich są unikatowe od samego początku, bo jako takie powstały (wyprodukowane ręcznie, w bardzo niewielkiej ilości, z nietypowych materiałów itp.), a niektóre mimo, że powstały jako zegarki seryjne stały się unikatowe ze względu na swoją historię (były noszone przez znane powszechnie sławne osoby albo są pamiątką rodzinną). Zegarki takie mają zdecydowanie większą wartość materialną lub / i emocjonalną niż zegarki seryjne. W ich przypadku fakt, że są używane nie stanowi problemu, zwłaszcza, że część z nich stała się unikatowa właśnie dlatego, że ktoś znany / ważny ich używał.

 

Istnieją też zegarki masowe, produkowane taśmowo w wielkich seriach, dostępne w sklepach z zegarkami na całym świecie. W ich przypadku można kupić nowy masowy zegarek lub używany masowy zegarek, który zapewne nigdy nie stanie się zegarkiem unikatowym.

W takim przypadku wolę kupić zegarek nowy, nie noszący śladów użytkowania, który swoje „zegarkowe życie” zaczyna u mnie i nie zastanawiać, się, co poprzedni właściciel z nim robił (a pomysłowość ludzka nie zna granic).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.