Określenie właściwych proporcji to zdecydowanie indywidualne upodobania. Pisałem już kiedyś, że ja mam wyjątkową tolerancję i przy moim nadgarstku 18 cm, noszę zegarki o średnicy od 33 mm do 47 mm. Ten najmniejszy to jedna z moich klasycznych Delban. Jak na obecne standardy trochę mała, ale mam i na nią sposób, dokupię specjalny pasek zwiększający wizualnie jego wymiary. Podaję przykładowy link:
https://pl.aliexpress.com/item/1005002241731174.html?spm=a2g0o.cart.0.0.4a233c00lV0D0o&mp=1
Tak już bez naciągania, bez takich zwiększających sztuczek już druga pod względem rozmiaru Delbana 37 mm i następny Alpinist SARB 017 38 mm są OK. Dziwią mnie trochę wąskie przedziały tolerancji u innych użytkowników, ale jak pisałem to już prawo każdego z nas - lubić to co się chce.
W zasadzie najistotniejszym jest branie pod uwagę l2l, to nam więcej mówi, bo szerokość nadgarstka jest konkretnym ograniczeniem. U mnie max to 52 mm. A średnica? Wystarczy by mieściła się między przegubem a łokciem .
Co do grubości zegarków, to ta akurat jest istotna w "garniturowcach". Tu maksymalnie powinno być 10 mm, chyba że to będzie coś w rodzaju Orienta Bambino i kształt szkiełka będzie w "akrylowym" stylu. Łagodne wybrzuszenie szkiełka daje większą tolerancję. W zegarkach innego typu nawet 16-17 mm jest do przyjęcia. jedyny warunek musi się podobać. Niektórzy ortodoksi zegarkowi dodaliby jeszcze jeden warunek - NIE INVICTA. Ja do nich nie należę i mam akurat dwie Invicty. Jedna to homar Roleksa z 1953 roku, więc nie razi za bardzo purystów, ale druga to już kawał kajdana 47 mm a grubość chyba 16 mm.
Kiedyś obawiałem się wagi zegarków, ale mi przeszło. Najcięższy przekracza 200 g i dźwigam z przyjemnością. Wiem, że bywają zegarki przekraczające tą wagę dwukrotnie.
Trzy zdjęcia poglądowe moich zegarków w użyciu.