Oj.. coś jeszcze zostało. Lekko odświeżyć Borussię bo ślady pędzla w poprzek drzwiczek są i sporo zacieków.A na koniec Lenzor i tu będą Himalaje.. mocno skrzynka zmęczona, politura spada, brud wżarł się w fornir, no i ta nieszczęsna broda.. czuję się niepewnie w tym przypadku. I mam małego, ściennego "bzyka" taki niezbyt stary a raczej współczesny, i się zatrzymuje czasem. Na osi wskazówkowej jest nawinięty drucik - sprężynka i koniec tego drucika obracając się najprawdopodobniej haczy szpicem w podkładkę. Jak się przesuwa wskazówkę minutową to czuć "skoki" i trzaski... tak sobie wygdybałam. A jak to wszystko zrobię to będzie (strach pomyśleć) - nicość ⊙⊙ PS.. Dziś nad ranem w kompletnej ciszy słucham tykania Germanki i słyszę jakiś fałszywy ton.. nie wytrzymałaml zapaliłam światło i zaczełam się przyglądać. A to paluszek w szczelinie wahadła, haha.. Ociupa towotu i dzwięk czysty, miły.. Poszłam dalej w kimono spać