Odprowadzactwo - świetny patent. Kociszcza też mnie odprowadzają do drzwi, a co.. Całe 3 metry bieżące, z tym że ja ich spowrotem nie odprowadzam. Może powinnam.
Dylematy są takie - ile "waży" cierpienie po odejściu zwierzaka, a ile "ważą" lata wspólnego życia i obopólnej radości z wzajemnych korelacji. Było by mi strasznie trudno żyć w mieszkaniu, którego strefa przypodłogowa byłby pusta..
Luks- współczujemy ... Wielu z nas ma czworonożnych przyjaciół i niestety co jakiś czas, któryś odchodzi, znamy to uczucie, gdy po latach przychodzi czas na odejście za TM. Mieliśmy w domu trzy "ogonki", w lutym musieliśmy uśpić chorego psa. Zostały dwa ogonki. Teraz znów mamy trzy ogonki .. Wasz piesek miał u Was szczęśliwe życie przez te lata.
Chyba zostanie szukać podobnej korony. A starą zostawić na ostateczne "pożarcie" Nie ma sensu odnawiać bo papugi on tak dokonczą dzieła. Albo zegar przewodzić w inne miejsce
Owe "terkotanie" jest na tyle niemiłe, że będąc przymuszona do korygowania wskazań wskazówki minutowej, zatrzymuję na chwilę wahadło w momemcie jego skrajnego położenia. Po ustawieniu wskazówki, puszczam wahadło i włala.. Koruguję nie więcej niż kilkuminutowe wskazania.
Haha.. świetna "zawieszka" trzeba mieć fantazję żeby na to wpaść Faktycznie CZYŚCIUTKI.. PM - ten zegar to cacko istne. Pękam z zazdrości.. Masz farta do maluszków! Gratuluję
Żeby nie śmiecić w temacie zegara rocznego odpiszę tu Kiniowi. Kiedy dostałam od Ciebie pierwszą w życiu wskazówkę jak z kwadransowego bufetowca wymontować bębny ze sprężynami bez rozbierania mechanizmu to bez kozery stwierdzam, że to był TEN "starzał Amora" zegarowego. A zaraz po tym podpowiedź jak zdjąć dekiel bębna sprężyny O Akrze już nie wspomnę
Kolega Kiniol zbiera głównie zegary wieżowe, a zna się w szczególności na WSZYSTKICH zegarach i zegarkach, i jeszcze iluś tam dziedzinach szeroko rozumianych :D
PM - życie pisze swoje scenariusze. Rodzinne wątki, koneksje i zobowiązania zabierają czas intensywnie. A i plan na lipiec jeszcze nie skończony więc zajęcia zegarowe legły pokotem. Korona po czyszczeniu "se schnie" i pewnie jeszcze jej zejdzie na tej czynności Chyba do jesieni mi zejdzie
LES- dzięki. Raczej bym nie uzyskała zadowalającego wyniku. Brak wyważonej ręki i doświadczenia. Prędzej zdjęłabym politurę wraz z warstwą drewna, nawet jeśli miała bym takie szatanskie urządzenie z regulacją obrotów
Na szczęście "tułów" wygląda już na tożsamy z mechanizmem. A potem będzie totolotek z dobieraniem powłoki na koronie żeby pasowało do reszty - obecna barwa też komuś nie do końca wyszła i widać że z innej parafii. No jak mi nie wyjdzie to zamaluję wszystko na czarno i po problemie PS. Żartowałam!
PM oprócz otworów na kołki jest tradycyjna szczelina, więc na bank była tam pierwej inna korona. A jak zajrzałam głębiej Germanii pod sukienkę to okazało się, że broda jest nie ta co była pierwotnie.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.