Longase1 - to, że parę kotwic dorobiłeś" to jestem pewna bez potwierdzania..I pewnie jeszcze tysiąc albo dwa jakiś cudeniek. Nawet z tego powodu, że zajmujesz się tak wszechstronnie, to głupio jakimś duperelkiem zawracać głowę Tobie. Tym bardziej, że zegar sfatygowany. Ja to boję się, że kiedyś tak coś wytnę przy gmeraniu w jakimś zegarze że tylko Święty Boże pomoże i Ty. I wtedy pokajawszy się o bijąc w piersi będę Twojej pomocy i porady potrzebować :-) A wiadomo, że uprzejmości i cierpliwości nie należy nadużywać. Tak myślę że jesteś stworzony do wyższych celów niż taki tam zegar.. A dowcipnie by było jakby się okazało, że on oprócz kotwicy to ma jeszcze kilka ukrytych wad.. ;-) Albo możemy umówić się, że jak kiedyś coś spapram dokumentnie i uzbieram na naprawę to tego-tego "sierota" spakuję razem i może tak przy okazji :-D