Longase1- młotek u góry na razie. Jeszcze nie grzebałam :-) nie zdążyłam. Czas trwoniłam, a jakże na na kilkukrotne demontaże tarczy...brrr. Oczywiście jak założyłam to zegar nie bił... Mam pecha do kończenia prac z tarczą. Zawsze coś mi się skmini.. Umęczyłam się "myśleniem" hehe.. Wreszcie dokonałam odkrycia, że tarcza (wredna tektura-kreatura) a raczej jej podkład na krawędzi środka nastroszył się i zwyczajnie blokował mechanizm bicia... podoginałam. Pięknie, ładnie bije... bije ale nie halo..Kilka razy pod rząd ta sama ilość bić..potem nagła zmiana na odpowiednią.. potem znów jakoś od czapy.. "Rence" opadły.. Ból głowy i znów musiałam myśleć ;-) Chyba to sprawka sprężyny i co to tą gwiazdkę "liczydła" bicia dociska. Raz tak, raz siak poprawiałam.. Na razie bił poprawnie, a ile razy się uda to się okaże. A, jeszcze ta drugą sprężynę od grzebienia musiałam odginać bo za mocno była i pomiędzy gonganiem trachało jak popegerowskim Bizonie.. Nie mam siły na młotek na razie :-P I słucham bimbania... (Jak zwykle krótko i na temat nie umiem ;-) P.S. Jednak bicie nie działa poprawnie. Kilka razy z rzędu "kuka" cztery razy pomimo że godziny wyższe. Zabawa będzie od nowa :-)