Luks, dziękuję. Moim skromnym zdaniem jeśli może być w płytach resztka pasty polerskiej to chyba warto jeszcze raz porządnie umyć. Jest szansa, że wypłuczą się jej resztki... :-)
Dwie godziny żelem? Hmm ja nakładałam na krócej i to znacznie. Żel nie zasychał? W takich zakamarkach pędzlem nakładałam żel, a po czasie ścierałam watą stalową powstałą maź. Potem wilgotna ścierka do usunięcia resztek.
PM - strasznie dziękuję! Z tą nauką to ryzykujesz ;-) póki co to ja do Ciebie bym stanęła po wiedzę i sporo skorzystała :-D Ze zdjęciami "jak było" to się z wrażenia pogubiłam. Nie zrobiłam jak był w całości..dopiero po demontażu ;-)
Brzmi tajemniczo ale jutro przystąpię do rozwikłania "podbieraka" - dziękuję :-) Jak go powiesiłam (no dobra - mąż powiesił) to dopiero zauważyłam że jest wielki.. ponad 130 cm
Dziękuję :-)Powinien tak być ale nie jest. Po bimbie (wiem, wiem - jeżdżą w Posen) młotek zostaje uniesiony dosyć wysoko. Tylko co zrobiłam nie tak.. :-)
Uff - longase1 dziękuję. Kinio to lubi tak znienacka... zaskoczyć :-P A mój tekturowy, zdobyczny próbuje sił po moich torturach ;-) A jak zwykle coś pokręciłam i choć b.ładnie bije we "wzmacniacz" to młotek spoczywa uniesiony... No i myślenie mi się skończyło.. Gdzieś coś trza obrócić, zawrócić? No bo jak mam to od nowa rozbierać to już na dziś mam dosyć;-)
SACREBLEU! Kupił mi imadło mój Małż. Niestety samo posiadanie imadła nie załatwia problemu. I tak i owak moje wysiłki nie dawały rezultatu..jak drutem o ścianę..myślałam że wyjdę z siebie. Musiałam wymyślić coś do przeciwwagi - popodkładałam młotki - jeden na drugim, żeby dobrze walnąć. Poszło...kurna poszło... W tego "maciupka" to chińską igła jak kazał LES - wyobraźcie sobie, że igła wytrzymała walenie młotkiem. Określenie "chińszczyzna" nabiera nowego znaczenia ;-)
To ja się zestresowałam, że będzie teraz linijką po łapach a tu się okazuje, że też tak czasem można. Fju..fju.. Olej do waty? Na to nie wpadłam... No to mam pierwszą, honorową karbę :-) DZIĘKUJĘ!
O Mamma Mia!Wiedzieć wolno tylko nie krzyczcie. Po myciu w płynie zostały ciemne zacieki tak jakby po smarowaniu olejem silnikowym. To plamy leciutko watą 0000 (ała!!), a potem grubo tkanym gałganem ręcznie.. ała!! Te zacieki to takie były najprzód
Dziękuję:-) Warto czasem uronić łzę (złości), haratnąć paluchy, popaść w depresję jak nie wychodzi, bo Wasze słowa droższe pieniędzy ;-) Lusterka takie niezbyt przejrzyste ale gimnastykowałam się żeby mojego odbicia uniknąć :-) Do stanu płyt Kolegi Loncase1 to im daleko;-) PM - grzebany, grzebany. Ma dodatkowe, nie wiem po co, dodatkowe otwory w płytach..
Płyty już umyjane. Dla porównania- obok brudne jeszcze bębny. Mam jakieś przekonanie, że zegar dłuższy czas wisiał u palacza w osiedlowej kotłowni tudzież w wiejskiej kuchni nad westfalką. :-)
PM1122 - właśnie - w torebce "ten-tegi" i wepchnij imadło jeszcze;-) Oby poszło...bo jak imadło będę miała pod ręką to "masakra teksańską piłą mechaniczną" ;-)
Dziękuję! Pizdryki namakają w kąpieli WDczterdziestej jak LES powiedzieli. Jak widzę od kupna imadła nie ucieknę, trzeba nabyć (jak to do kosmetyczki wepchnąć;-) ). Nie wiem skąd, ale bojam się, że nawet przy pomocy imadła mogę mieć problem. Żeby resztki klina były stalowe to pewnie byłby pryszcz, a toto miękkie, będzie się rozłazić przy wybijaniu chyba. Nie miała baba kłopotu to się jej zegarów zachciało :-P
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.