Ja też zaczynam od werku. Jak umyty i uruchomiony to idzie na deskę i kilka tygodni się testuje, a w tym czasie zajmuje się skrzynią.
Każdy zegar to inna bajka, zawsze coś inaczej wychodzi niż poprzednie. Trochę skrzynek zrobiłam ale niemalże za każdym razem lecę "po pomoc" do Les'a.
Za nic bym sobie nie poradziła z odklejonym z pleców grubym fornirem, spękanym, kruchym, na dodatek obłędnie zwijającym się w rulon...
Sama to dowiedziałam się tyle, że potrzebny stolarz z prasą na gorąco 😑. A plecy wypaczone żeby było śmieszniej.
Dowcip polegał na tym, że w bardzo krótkim czasie trzeba było wykonać cały szereg czynności bo inaczej praca w niwecz, dla mnie to był hardcore 🤭.
Musiałam sobie krok po kroku zanotować co i kiedy bo nie ma czasu na dumanie.
Okazuje się, że domową prasę "na ciepło" da radę samemu ogarnąć nawet w 40 metrowym mieszkaniu 🤗
Tego niestety nie znajdziecie w necie.
Les to człowiek "wszystko mogę" specjalista 😁😁