Nie jestem pewien ale to było gdzieś pomiędzy Bolzano, Trydentem a Roverto. Zjechałem w lewo i przedzierałem się krętymi drogami do wysokości 1100m npm. Było tak wąsko, że samochody z naprzeciwka musiały stawać, by inne mogły je wyminąć. Gdzieś w połowie tego skrótu znalazłem taki mały taras widokowy oraz knajpę, w której podawali tylko piwo i jakieś ichnie pieczywo. Wyjechaliśmy w okolicach Vicenzy. Zajęło nam to grubo ponad dwie godziny...