Jak miałem z 12 lat, poznałem na osiedlu koleżankę Ewę, wszyscy mówili na nią Goga. Szybko załapałem skąd ta ksywka - była ślamazarna ze względu na giry, które biegając stawiała mocno do środka. Dodatkowo stwarzała swoim dwóm starszym braciom dużo śmiechu swoimi nieporadnym, wręcz dziecinnym zachowaniem. Typowa ciapa. 😄 Wyrosła na piękną kobietę, choć zawsze potrafiła coś śmiesznego wypalić w najmniej odpowiednim momencie. Tak, prawdziwa poznańska Goga.