Skocz do zawartości

renqien

Użytkownik
  • Postów

    2078
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana renqien w dniu 18 Marca 2020

Użytkownicy przyznają renqien punkty reputacji!

Ostatnie wizyty

19921 wyświetleń profilu

Osiągnięcia renqien

3804

Reputacja

  1. To jest zupełnie naturalne, o czym piszecie. Zmieniły się i to znacznie, wymagania klienta i firmy po prostu do tego się dostosowują. Również nie jestem związany z branżą zegarkową, ale z motoryzacją i jej okolicami już tak. Klient wymaga teraz niezawodności, a mniej zwraca uwagę na jakość wykończenia czy użyte materiały. Stąd w samochodach marne spasowanie elementów, skrzypiące wnętrze, kiepskie plastiki itp. W zegarkach gorzej spasowane endlinki bransolety, nierówne szlify na kopercie, wyoblone krawędzie itd. Ważne, żeby to była Omega czy inna znana marka, bo pewnie nie będzie się psuł... przez następne kilka lat, bo przecież to przedmiot na krótko i za kilka lat kupi się następny. Ani zegarek, ani samochód, to nie jest teraz nabytek na pół życia, następne pokolenie nie będzie po nas tego dziedziczyć. Producenci dostosowują się do klienta i dostosowują się również do innych niż kiedyś kanałów sprzedaży. Teraz większość zegarków kupuje się przez internet i większość kupujących nawet nie próbuje przejść się do sklepu i pomacać, obejrzeć na żywo. Zegarek ma być fotogeniczny (co wcale nie jest takie oczywiste) żeby dobrze wyglądał u sprzedawcy na stronie sklepu, znanej i najlepiej prestiżowej marki, ma działać w miarę niezawodnie przez kilka lat i być "fajny". Wtedy się sprzeda, a nabywca i tak będzie zadowolony, bo po prostu się nie zna. A ceny? Idą w górę zarówno w branży motoryzacyjnej jak i w zegarkowej, bo marki ewoluowały z różnej wielkości fabryk, gdzie gros stanowiły koszty produkcji, do jakichś olbrzymich koncernów skupiających po kilka lub więcej marek. I muszą zarobić na sztab ludzi z produkcją zupełnie niezwiązanych, na wielomilionowe reklamy, i wreszcie utrzymać marki nieprzynoszące wymiernego zysku, ale podnoszące prestiż i renomę. Nie wspominając o fabrykach będących w trakcie wygaszania po przejęciu innego koncernu, których tak po prostu zlikwidować się nie da. W efekcie mamy obniżenie jakości, windowanie cen, a i tak zyski nie są takie, żeby księgowi mogli spokojnie patrzeć w przyszłość.
  2. Co Wy wiecie o dużych zegarkach… 🤣
  3. A zobacz https://www.penrite.info/samochody-zabytkowe/oleje-przekladniowe/transoil-140 ewentualnie może tam znajdziesz inny, pasujący.
  4. renqien

    Pilot watch fanclub :)

    Dziękuję @rk7000
  5. Nie, Holandia 🤣 Sprzedawca mocno podholował ale i tak dałbym więcej. W sumie jestem zadowolony. Są zegarki, za które daje się więcej bo są rzadsze, w pięknym stanie, a są takie właśnie jak ten, przy których praktycznie nie patrzy się na cenę, bo ich po prostu nie ma i jedyną barierą jest bardzo odległa granica resztek zdrowego rozsądku.
  6. Kolekcjonowania serii ciąg dalszy. Był srebrny Poljot w automacie, to jest złoty:
  7. Bez koronki możliwe, ja tylko w robocie przyłożyłem miarkę i tak na oko...
  8. renqien

    Kawa i Zegarki

  9. Jeden z moich większych, jakieś 6 centów…
  10. Niestety, jak to u tego sprzedającego, luma przemalowana. Nie umiem go przekonać, że niszczy w ten sposób zegarki. Luma radowa to zło i trzeba przemalować. Nie wytłumaczysz... Ile fajnych zegarków, ruskich i wojaków zniszczył w ten sposób.
  11. Taki przytuliłem:
  12. Mam słabość do tych staruszków:
  13. renqien

    Pilot watch fanclub :)

    W sumie, jakby wmontować w tablicę zegarów w jakimś niewielkim samolocie, to nawet rozmiarem by pasował 😜
  14. renqien

    Pilot watch fanclub :)

    Łokurła, ale maleństwo 😲
  15. @Edmund Exley swoje pierwsze mistrzostwa, które świadomie obejrzałem, były w 82 w Hiszpanii. Miałem to szczęście, że nasi nieźle się zaprezentowali, a ja jako dziesięcioletni gnojek naprawdę miałem się czym pasjonować. Do tej pory pamiętam maskotki i gadżety tych mistrzostw. Polskie, rzemieślnicze podróbki pomarańczki, śmierdzące gumą i paskudną farbą, ale mające dla młodego dzieciaka mnóstwo uroku. Gazetki, naklejki, wpinki, taka fajna oprawa, której teraz już nie ma. No i Łazuka... To naprawdę był miesiąc świętowania. To były wakacje, byłem u Babci w Wąbrzeźnie, małym miasteczku w woj. toruńskim. Telewizja odbierała bardzo słabo, każdy piłkarz miał swojego "ducha". Prąd miał dwudziesty stopień zasilania, a czarno-biały Ametyst z wypalonym już ze starości kineskopem ledwo wyświetlał obraz. Trzeba było solidnie zasłaniać okna, żeby coś zobaczyć, ale było co oglądać. 5-1 z Peru, tego nie da się zapomnieć. Już nigdy, żadne rozgrywki nie miały tyle smaku, zapachu i kolorów. I choć był stan wojenny, a może właśnie dlatego że była bida i szaro, ta impreza była naprawdę świętem koloru i radości. No i bohaterowie, których nie da się zapomnieć... Boniek, Lato, Szarmach, Szmolarek i oczywiście mały popierdalacz Buncol. Szczerze? Nie zrozumie, kto tego nie przeżył i szkoda, że dzieciaki nie mają teraz takiej oprawy mistrzostw.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.