odpowiadam poniewczasie, bo ostatnio rzadziej zaglądam na forum. 1. pisałem, że moim zdaniem włos jest w złej pozycji - miałem na myśli, że przy półmostku balansu ramię, w któym osadzony jest czop włosa ("beczułka" o której piszesz) jest pod niewłaściwym kątem w stosunku do samego półmostka. Niewiele, ale jednak. Może to skutkować nieprecyzyjnym chodem, ale nie w stopniu, o którym pisałeś. Potem doszedłeś do przekoszenia włosa, więc problem się wyjaśnił. 2. praca na włosie należy do trudnych, więc na początek nie rokowałbym powodzenia - ja sam poległem na o wiele prostszych rzeczach. Pokuszę się o przewidywania, że wsiąkłeś w grzebanie w zegarkach, to strasznie wciaga 3. narzędzia: do zwykłej lupy jest rodzaj sprężynki z drutu, która ułatwia utrzymanie jej w oku. Ja takiej nie używam, kupiłem od razu na Alle coś, co wygląda jak okulary, ale zamiast szkieł ma dwie lupy zegarmistrzowskie. Plusy są takie, że ma to własne oświetlenie, nie musisz osadzać w oczodole tylko po ludzku na nosie, a po małej ingerencji mam 2 różne powiększenia w jednym narzędziu (lewe oko x20, prawe x 10 czy jakoś tak). 4. włos możesz zdemontować z osi razem z pierścieniem, w którym końcówka włosa jest osadzona, ale na początek też może to być trudne. Ja raz to zrobiłem i ponownie osadziłem w poprawny sposób, raz mi poleciała ręka i było po włosie. Tak że najpierw to lepiej poćwiczyć na dezelu. 5. splątanie włosa - obcięta igła, o której już wspomniałeś (u mnie dodatkowo obszlifowana, żeby była cieńsza) + pęseta o cienkich końcówkach - Aliexpress za kilka złotych, jest świetna. 6. osadzenie balansu i jak trafić w kotwicę - ja zakładam balans z półmostkiem najlepiej, jak się da, przede wszystkim osadzając czopy w łożyskach. Sprężyna w bębnie musi być wtedy minimalnie nakręcona, o 1-2 pokręcenie koronką. To ci ustali kotwicę w jednej pozycji, nie będzie latać luzem z jednej strony na drugą. Przed przykręceniem półmostka balansu, delikatnie obracam pęsetą koło balansowe w jedną, w drugą stronę (ale naprawdę bardzo delikatnie) - albo kamień sam wskoczy w widełki i wtedy problem z głowy, albo wyczuje się opór w pozycji, gdy do nich dojdzie. Wtedy pęsetą chwytam za koło balansowe i minimalnie unosząc cały zespół, obracam je w kierunku gdzie jest opór tak, aby przeskoczyło w swoje właściwe miejsce. Dobre osadzenie jest widoczne natychmiast w postaci prawidłowego ruchu koła balansowego. Potem dokręcić półmostek balansu i finito.