Dostanę pewnie tytuł koparki półrocza, ale co mi tam[emoji6] Fajnie, że się taki temat pojawił. Od jakiegoś czasu tak sobie dumam o zegarkach w kobiecym wydaniu. I chyba nie jest najlepiej. Po pierwsze, jak już ktoś wspomniał wyżej, damskie są często tak nasączone ozdobnikami wszelkimi, że można dostać oczopląsu. A nie każda z nas jest sroką. Po drugie, o ile w ofercie większości marek zegarkowych są serie przeznaczone kobietom, o tyle ze znalezieniem mechanicznego bywa czasami ciężko. Choć to akurat po części rozumiem, jako edc wolę kwarca jednak. Po trzecie, wiele kobiet traktuje zegarek tylko jako element biżuterii. Stąd zalew zegarków firm modowych, wybłyszczonych, bling bling, glamour itd. Po czwarte, i chyba najsmutniejsze, wiedza i świadomość zegarkowa wśród kobiet jest wciąż chyba niewielka. Moja jest znikoma. Nie tak dawno jeszcze, nie wiedziałam czym się różni automat od kwarcu (tak, wiem, wstyd się przyznać [emoji19]). I tak sobie spoglądam na nadgarstki znajomych kobiet, a tam: Adriatica, ale z odpadniętymi kryształkami, jakiś no name, ale wielki i błyszczący (to nic, że nie chodzi bo baterię trzeba zmienić i bransoleta za duża o parę ogniw), Micheal Kors (a jakże). Oczywiście co kto lubi, nie potępiam. Niedawno zegarmistrz mi powiedział, że spotkać kobietę z mechanicznym zegarkiem na ręce to wciąż jednak rzadkość. Ale ja, od czasu jakiegoś oczywiście, bo nie zawsze tak było, lubię mieć świadomość, że jest tam coś jeszcze oprócz wizualnego efektu. W mojej kolekcji na razie bardzo skromnie, ale będzie się to pewnie zmieniać z czasem[emoji4] Tag Heuer Aquaracer, Pobieda i Seiko. Jak oglądam zegarki, to częściej męskie, tam jest dużo ciekawiej. Podobają mi się vintage szczególnie, choć dużo jest współczesnych modeli które chętnie bym widziała u siebie[emoji4] Mężowi podebrać nic nie mogę, choćbym chciała, bo ma wszystko na za dużej dla mnie bransolecie. Czekamy na jeden na gumie, to może uda się pożyczyć. Edit: nie napisałam najważniejszego, A mianowicie jak to się zaczęło. Otóż mąż mój od dłuższego czasu chciał Breitlinga, nie wiedzieć czemu ani po co, po prostu mu się taki zegarek zamarzył. Nasz znajomy, który w temacie zegarkowym trochę siedział, dostał zadanie: namierzyć Breitlinga i coś fajnego dla mnie. Do wyboru miałam dwa Tag Heuery. Pierwszy, nawet nie wiem jaki model, ale był z diamentami i świecił mocno, i ten który mam teraz i już chyba ma dożywocie [emoji16] I tak to się wszystko zaczęło... [emoji6] Wysłane z mojego SM-A530F przy użyciu Tapatalka