Z kolekcji wydały Certina Ds-1 Day Date oraz Tissot Seastar 1000. Świetne zegarki, ale czas na zmiany.
Szukałem zegarka codziennego, by odciążyć mojego ulubionego Longines Spirit Zulu Time i Tag Heuer Carrera. Wybór padł na microbrand, który nie kopiuje i nie inspiruje się zbyt innymi, większymi graczami i stawia na oryginalność. Który dobrze będzie leżał na bardzo szczupłym nadgarstku (16 cm), z dobrym mechanizmem. Po wyeliminowaniu dwóch konkurencyjnych microbrandów wybór padł na Farer Integra w wersji Tenebris.
Cóż mogę napisać po kilku dniach. Jakości wykonania koperty, bransolety to nawet nie ma co komentować: top topek. Tarcza bardziej niż czytelna, kolor niebieski w różnych odcieniach( aż po prawie czarny) w zależności od źródła światła, co widać na załączonych zdjęciach. Ciekawy rotor w kolorze tarczy, pod nim ładnie dekorowany mechanizm widoczny przez szafirowe szkło. By dopasować zegarek do mojego nadgarstka musiałem zdjąć aż sześć ogniw z bransolety, po trzy z każdej strony zapięcia. Przez co zegarek z bransoletą stał się bardzo lekki. Mikroregulacja w zapięciu, z której jeszcze nie korzystałem.
Największe zaskoczenie? Dokładność mechanizmu wynosząca +-1 do 2 sek/dobę. Mówimy o mechanizmie Sellita SW300-1 w wersji Top Grade bez COSC. Trzyma tę odchyłkę po 6 dniach od ustawienia, a noszę go cały czas w ciągu dnia i odkładam na płasko na noc. Na chwilę obecną to najdokładniejszy automatyczny zegarek w mojej kolekcji.