Biały, zielony, pomarańczowy. W takiej właśnie kolejności. Szukam alternatywy dla zakupu jakiejś "lepszej" hulajnogi elektrycznej (6-8k). Chociaż nie wiem czy też jest sens tyle przeznaczyć, jeśli znacznie tańsza również spełni moje wymagania. Mieszkam w dużym mieście, ścieżek jest pełno, a mam dość jazdy autem ciągle na niedogrzanym silniku na odcinkach po 2-4 km po 5-10 razy dziennie. Ogólnie bardzo podoba mi się Vespa. Z jednej strony trudno ją porównać do hulajnogi, ponieważ teoretycznie ma znacznie większe możliwości, ale z drugiej w moim przypadku to będzie chyba przerost formy nad treścią i hulajka lepiej się sprawdzi. Nie będą nią jeździł poza miasto, przewoził drugiej osoby etc. Pojeździłem trochę tymi wypożyczanymi od Dott i Tiera i muszę przyznać, że mi się spodobało, człowiek czuje się jakby miał znowu 15 lat. Jeśli już kupię Vespę to na lata, więc pytam o opinię o tych 125 i-get. Intuicja mi mówi, że jest podobnie jak z autami, że jeśli chodzi o awaryjność to nie liczy się marka i model tylko bardziej konkretny silnik i napęd. Kolejna sprawa to bezpieczeństwo. Wiem, że można też zginąć stojąc na chodniku, ale przy przepisowych 20 km/h na hulajnodze, z kaskiem, na ścieżce czuje się "komfortowo" ze świadomością ewentualnego upadku. Na skuterze w mieście przy 50 km/h raczej już się tak nie czuję pomiędzy autami (kilka razy sobie pojeździłem). Wiem, że wiele złamań i uszczerbków na zdrowiu jest właśnie na moto przy takich śmiesznych prędkościach w mieście. No a poza kaskiem na skuter nie chciałbym ubierać niecywilnych butów, spodni, kurtki ze względów praktycznych, aczkolwiek świadomość co się stanie z łokciem czy kolanem podczas upadku w T-shircie przy 50-70 km/h powinna sugerować zmianę tego podejścia. Czyli jak widać nie zdecydowałem jeszcze o zakupie, ale jestem ciekawy opinii o sprzęcie pod kątem awaryjności w perspektywie powiedzmy 10 lat.