Z automatów na przykład Citizen Tsuyosa w którymś z ciekawszych odcieni, na przykład takim:
Nie dość, że automat, znanej i szanowanej marki, to jeszcze z in-house'owym mechanizmem.
A może któryś z mniej uniwersalnych, ale bezsprzecznie dających poczucie, ze coś się dzieje na tarczy, Orientów Sun and Moon?
Jeśli chodzi o kwarce, to wybór jest niezmiernie szeroki. Na pierwszy ogień zaproponuję dwa. Sternglasa Hamburg Argo Limited Edition (z przyczyn wizualnych):
I Certinę DS-2 Precidrive (chociaż, biorąc pod uwagę kolorystykę Twoich pozostałych zegarków, rozważyłbym jasną wersję). To kwarc, ale UHP, z termokompensacją, możliwa odchyłka to kilka sekund rocznie. Jeśli zatem chodzi o prestiż rozumiany jako zwiększenie szansy, że również ktoś spoza grona wielbicieli zegarków uzna, że masz dobry zegarek, to nic lepszego, nowego i łatwo dostępnego raczej nie znajdziesz. Do tego ma zacną bransoletę, a i paskolubna jest, i szwajcarska, akurat idealny prezent na czterdziestkę (chyba, że, jak ja, cierpisz na nieuleczalne upodobanie do płynącej sekundy).
Chronograf już masz, ale nie masz chronografu mechanicznego, z manualnym naciągiem. Do rozważenia jest zatem także Seagull 1962 i rozmaite jego wariacje.