Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

itanos

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    148
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez itanos

  1. @Łukasz M. Wiesz co? Już miałem odpisać: Łukaszu, chyba raczysz sobie żartować, to jest przecież CITIZEN, halo! Niemniej teraz spojrzałem na niego jeszcze raz na tych zdjęciach tu: https://www.chrono24.pl/citizen/citizen-series-8-cal0950-automatic-na1004-87e-new--id19980868.htm#gref i doszedłem do wniosku, że jest coś przyjemnie perwersyjnego w tym pomyśle. Bardzo ciekawa koperta, a i reszta na oko naprawdę zacna. No i rezerwa chodu 50-godzinna, zawsze coś. Niemniej wolałbym tego (bo tarcza ciekawsza), ma być jesienią, cena 1800 USD (plus opłaty zapewne). Tylko, że on ma, zdaje się, polerowany bezel.
  2. Przecież w podnoszonej (także przeze mnie) pospolitości/banalności Exa nie idzie o częstotliwość występowania tego konkretnego modelu w ogóle zegarków, które ludzie noszą na nadgarstkach, tylko o częstotliwosć występowaniego tego lub bardzo podobnego designu, o czym pisał choćby @Zeno. Czemu Rolex, skoro jest tyle innych ciekawych zegarków w tej cenie? Odpowiedź: bo czemu nie, bo mogę, because heters gonna hate szanuję oczywiście, ale trudno bronić samowtórności tych designów, one są po prostu (zwłaszcza w kontekście kopii, nawiązań etc.) żadne, poza Milgaussem, albo są arcycygańskie (te wszystkie złoto-diamentowe). Chyba, że doświadczenie, Wasze, wskazuje, że taki Rolex jest zdecydowanie bardziej bezawaryjny i lepiej znosi upływ czasu niż jego konkurenci. To by był dla mnie też istotny argument. Podejrzewam jednak, poprawcie mnie, jeśli się mylę, że aspekt pokazowy (nie a autora wątku, ale wśród wielu innych użytkoników R.) pełni tutaj niebagatelną rolę. Reszta to racjonalizacja. Bo gdyby szło o to, żeby było to dyskretne (mam naprawdę dobry zegarek, ale nie chcę, żeby inni o tym wiedzieli) to można wybrać dowolną inną markę, którą kojarzy mało kto. Trzeba być wyjątkowo mało spostrzegawczym, żeby nie zauważyć z bliska tego wielkiego napisu ROLEX, nawet jeśli się w ogole nie interesuje zegarkami, bo on jest charakterystyczny i rzuca się w oczy. I każdy, kto czyta/ogląda wiadomości sportowe/pudelka/cokolwiek podobnego te designy rolexowe kojarzy, choćby podświadomie. To, że ludzie (na przykład znajomi @szuwi nie mówią, że go zauważają, to jeszcze nie znaczy, że go nie zauważają naprawdę. To mi przypomina wspaniałą historię rodzinną z wczesnych lat dziewięćdziesiątych, kiedy ktoś (względnie majętny, kogo by teoretycznie już wówczas na co najmniej jednego rolexa było stać, ale w życiu by pewnie nie wydał więcej niż tysiąca złotych na zegarek) przywiózł zzagranicy kilka rolexów za pięćdziesiąt dolarów i rozdał je najbliższym i ustalili, że zrobią psikusa znajomym. Wysłał zatem teścia, żonę, kuzyna do różnych grup znajomych, niekoniecznie tych najbardziej lubianych. Żona (tego kto przywiózł) nonszalancko wymachiwała nadgarstkiem, koleżanki się wpatrywały z rosnącym zainteresowaniem i w końcu któraś odważyła się zapytac, czy to oryginał, a obdarowana na to, że naturalnie, za kogo ją ma ta koleżanka. Koleżanka, wraz z pozostałymi zaczęły wypytywać z mieszaniną przerażenia i zazdrości, czy obdarowana wie, ile to kosztuje; ona na to z doskonale zagranym zdziwieniem i pewną dozą troski o domowe finansowe zaczęła pytać koleżanek, czy to naprawdę jest takie drogie, bo ona nie wiedziała? O ile wiem, jedna z tych koleżanek, mimo, że została wyprowadzona z błędu, do dziś jest święcie przekonana, że to mógł być oryginał. Z kolei na teścia i kuzyna ich (niezbyt lubiani) znajomi odtąd też jakoś inaczej patrzyli, z pewną dozą zawiści, ale nie mówili wiele. Tylko jeden zapytał: ten Twój zegarek, to drogi, nie? A teść na to z kamienną twarzą: wiesz, mam dobrego zięcia. Dba o nas. Zawsze przywozi coś ciekawego. Znajomy ponoć zzieleniał z zazdrości. No i tak to jest. Coś mi się zdaje, że Cartier aż takich emocji jednak nie wywołuje. W tej chwili jest 21:19 dla Santosa. Czy wynik ankiety będzie wiążący?
  3. @Rafal58, z Vratislavii, szczerze mówiąc, najbardziej podoba mi się forumowa kostka, przy czym już niekoniecznie Avantgarde (głównie z uwagi na PVD, bo mam już jedno czarne PVD i więcej chwilowo nie chcę), a inne nie są dostępne. Noi to jest manual. Gdyby Vratislavia zrobiła jakiś manual na bransolecie, to już w ogóle byłby sztos. Manometr niekoniecznie, traktuję go bardziej jak ciekawostkę. W tytanie, czemu nie, tylko a) co? b) jak się przekonać, czy zastosowany tytan, to ten lepszy, nierysujący się od patrzenia? @evilym, o tym Krzyśku kiedyś nawet pisaliśmy. Raz, że nazwa, a dwa, że się widocznie świeci przecież, czyż nie? Niemniej, pewnie gdyby nazwa była inna, to bym wziął. @cordi7, Orion do mnie zupełnie nie przemawia. Dzięki zarówno Tobie, jak i @Łukasz_M za Sinny, które mi się wcześniej wydawały jakieś zbyt zwykłe, przebiegałem po nich wzrokiem, ale teraz pierwszy raz zajrzałem na ich stronę i widzę, że jest taka wersja (za 1290 euro na bransolecie; z wysyłką 6k) i trochę zgłupiałem, bo ten ma coś w sobie. Chociaż z drugiej strony, oczywiście, nie można powiedzieć, że Mother of Pearl się nie mieni; ale też nie można powiedzieć, że błyszczy. Przynajmniej nie zawsze. Muhle świetne (niebieskie, a może nawet zielone), ten kierunek nadzwyczaj mi się podoba; ale rezygnując z bransolety, wziąłbym Nomosa Cluba, mimo, że się świeci, bo ciekawszy mechanizm, i, co najważniejszy, z ręcznym naciągiem. A gdyby był Nomos Club matowy, to już w ogóle byłby temat rozstrzygnięty. Masz może zdjęcie tej Panovy na normalnym pasku, nie nato/zulu? @Amatsubu, @satanic, Damasko ciekawe, zwłaszcza to poniższe, miło, że cienkie (9,95 mm), przy czym na bransolecie to już 2000 euro; chyba nie podoba mi się aż tak. Ten mechanizm A-26 jak się sprawuje? Gdyby jego in-houseowość i wyjątkowość przekładałaby się na 80-godzinną rezerwę chodu, a nie 42-godzinną, to bym rozważył. @ICE, Shaumburg nadzwyczajny, wielkie dzięki, ale to jest 45mm (sic!). Coś w tym stylu by mnie na pewno interesowało. Nie znałem firmy. W istocie bardzo oryginalne zegarki: https://www.schaumburgwatch.pl/kolekcje, tylko strona taka sobie, bo po otwarciu danej kolekcji trudno znaleźć dane techniczne zegarków. Przy czym żaden jednak nie spełnia kryteriów, niemniej przyjrzę się im tak czy inaczej. Jak się ten piaskowany tytan sprawuje w praniu? @sanik, wielkie dzięki za zrozumienie odnośnie nazwy. Tak, też pewnie bym gotów był zrobić wyjątek dla pewnych firm. Ten Nomos z bazarku, to 42mm, a poza tym Nomosa chcę tylko z Alphą. Czy ktoś ma może Cluba w manualu na bransolecie? @Łukasz_M, Fortisa rozważę, dzięki! Widzę, że używki są też do dostania znacznie, znacznie taniej w innych referencjach: https://www.chrono24.pl/fortis/flieger--id19262226.htm Albo ten: https://www.chrono24.pl/fortis/fortis-pilot-flieger-59510461-matte-stainless-steel-40mm-automatic-mens-watch--id20251906.htm (ciekawszy!) Przy czym domyślam się, że mają gorsze mechanizmy? Drugi Citizen bardzo fajny, ale pułap 20+k nie wchodzi w grę, a jeśli by nawet wchodził, to bym za tyle nie kupił Citizena, choćby był platynowy. @basil, takich kombinacji wolałbym uniknąć. I pytanie dodatkowe ogólne, do Was wszystkich: czy to przypadek, że wszystkie te zegarki (poza Fortisem i Citizenami) są niemieckie? Szwajcarzy matowych nie robią? Przy cenie bliżej 10k zdecydowanie wolałbym coś z dłuższą rezerwą chodu, bo skoro Seiko Alpinist ma 70 godzin, Longines Conquest 64, to coś dwa czy trzy razy droższego też powinno takową dysponować; no i Swiss Made też milej dla mnie brzmi niż Made in Germany, chociaż na pewno nie wykluczam tych drugich.
  4. Wymagania mam nieoczywiste, a przynajmniej niepoddające się łatwemu wyszukiwaniu w rozmaitych wyszukiwarkach, bo nie ma w nich opcji brushed steel, stąd prośba o sugestie w ramach tychże, niżej wymienionych, lub, ewentualnie, próbę zmiany sposobu myślenia. Otóż doszedłem do (być może mylnego) wniosku, że winowajcą bezowocności moich długich (już przeszłokwartalnych) poszukiwań EDC na bransolecie są polerowane powierzchnie. Ilekroć znajduję kandydata do tej roli (co przy pozostałych wymaganiach i tak nie jest proste), to na żywo rozczarowuje mnie właśnie głównie z tego względu (tu bym mógł długo wymieniać: od Certin, poprzez Tissota Gentlemana, Longinesy, aż po Balle i Taga Carrerę). Nie mogę się na nic zdecydować, bo w gruncie rzeczy nie chcę, żeby zegarek, na który codziennie patrzę, błyszczał. Nie tylko nie chcę, żeby świecił cały jak wiadomo co wiadomo komu. Nie chcę, żeby błyszczał w ogóle, chyba, że jest ciemno i świeci luma/tryt. Ani na kopercie, ani na bransolecie, Pozostałe zegarki niech się mienią, ale nie ten codzienny, powszedni. Pal diabli, że będzie łapał ryski i że będą bardziej widoczne. To przeżyję; skoro ma być codzienny, to ma być używany, a skoro będzie używany, to się może porysować; trudno. Idzie bardziej o tę połyskliwość samą w sobie. Trochę mi to przypomina wywoływanie zdjęć. Zawsze prosiłem o matowe i zastanawiałem się, kto właściwie prosi o te drugie, skoro wyglądają przecież wyraźnie gorzej. Zegarek, którego szukam, ma być przeznaczony do częstego noszenia, do stroju nie bardziej eleganckiego niż t-shirt + marynarka, najczęściej do skórzanych kurtek, bluz, swetrów etc. Nie do błyszczenia (dosłownie i w przenośni) i nie do uprawiania sportów ekstremalnych. Nie ma to być w żadnym razie zegarek jedyny, ani nawet jeden z trzech, ale chciałbym, żeby był tym zasadniczym, głównym, domyślnym, przynajmniej przez jakiś czas. Odsprzedaży nie planuję, nawet jeśli coś w przyszłości w roli EDC go zastąpi. Wymogi konieczne: - mechanizm: automatyczny (wolałbym z ręcznym naciągiem, ale to mi się wydaje w ogóle nierealne, o ile wykluczymy Hamiltona Khaki) - szafir z AR - WR 100+ (żeby w razie czego można było w nim wskoczyć do wody, choć raczej nie będzie się to często zdarzać, do pływania są divery) - na bransolecie, najchętniej typu oyster z pełnymi ogniwami, jak najlepszej jakości; mikroregulacja mile widziana; jubilee raczej odpada - wykonanie w całości matowe/ze szczotkowanej stali, bez żadnych polerowanych, świecących płaszczyzn, także na bransolecie, ale też bez PVD - wymiary: do 40mm/48 l2l - trzy wskazówki - grubość: do 14 mm, ale im cieńszy tym lepszy - nie diver, to jest, uściślając, bez obrotowego bezela/cyferek na bezelu - nie Hamilton Khaki lub inny zegarek w przesadnie militarnym stylu, bo noszę jako EDC Glycine Combat (ref. GL0299, na pasku) i mi się trochę ta stylistyka opatrzyła, poza tym bransoleta do Khaki Mechanical jakoś zupełnie mi nie pasuje (chyba, że pasuje jednak?) - nie homar (przynajmniej oczywisty) czegokolwiek, czyli może być microbrand, o ile sami coś stylistycznie wymyślili - może dla kogoś zabawny czy wręcz absurdalny, ale dla mnie istotny wymóg; zwłaszcza w EDC musi mi się podobać nazwa firmy (to jest tricky wymóg, bo na przykład gdyby Seiko nazywało wszystkie swoje zegarki Lorus, to bym na nie patrzył przychylniej; to kwestia brzmienia w głowie napisu, który się czyta, za każdym razem, kiedy się spojrzy na zegarek; odpadają raczej na pewno nazwy dwuczłonowe będące czyimś imieniem i nazwiskiem typu Christopher Ward, Maurice Lacroix etc.) - nowy lub w stanie co najmniej 8/10. - budżet: czterocyfrowy, czyli do 10k, ale ponieważ nie jest to jedyny zegarek, którego potrzebuję/mam w planach na najbliższy czas, to propozycje tańsze, nawet wielokrotnie tańsze, o ile będa spełniać kryteria, rozważę pewnie chętniej niż te droższe. Ponadto: - bardzo mile widziana ponadstandardowa (czyli dłuższa niż około 40-godzinna) rezerwa chodu, bo będzie rotowany z innymi zegarkami - kolor tarczy dowolny, indeksy mogą byc i rzymskie, i arabskie, i bezcyfrowe, choć jest taki rodzaj arabskich indeksów, który wydaje mi się zabawkowy, niepoważny trudno to określić z góry i w ogóle trudno mi na podstawie opisu orzec czy dany zegarek mi się spodoba bez spojrzenia na niego, a zegarka, o który pytam, nie znalazłem, bo gdybym znalazł, to bym nie pytał - za zegarek marki z dłuższą i ciekawą historia jestem skłonny zapłacić więcej niż za zegarek marki bez takowej historii Propozycje w tym zakresie, w tych wymaganiach, które są polerowane, zwłaszcza te, o których często jest mowa w podobnych wątkach, znam dość dobrze, także z przymiarek i mam swoje typy, ale na razie liczę na to, że uda mi się coś znaleźć niebłyszczącego, co może prześlepiłem. Istnieje w ogóle coś takiego, czy to mission impossible? A może wymagam niemożliwego, wszystkie stalowe zegarki na bransolecie mienią się mniej lub bardziej, a ja wydziwiam bez sensu, zamiast przestać hamiltonować, przepraszam, hamletyzować, zawracać Wam głowę i kupić coś, co mi się w miarę spodobało i względnie się na to moje chwilowe i nieidealne EDC nada, nawet jeśli błyszczy się tu i ówdzie?
  5. Są jeszcze 40mm Aevig: https://aevig.com/shop/thor/ (w sumie całkiem ciekawa opcja, jeśli ktoś dopuszcza odrobinę większy rozmiar) i parę innych zegarków (na przykład https://www.chrono24.pl/all/regent-made-in-germany-lederband-sichtboden-automatik-saphirglas--id13108637.htm), ale wymóg Leopolda to 39mm i arabskie cyfry (których nie ma Zelos). Zatem Nomos, Nomos, nie ma wyjścia. Bo chyba nie (spełniający wszystkie kryteria jak najbardziej) Poljot: https://www.chrono24.pl/poljot/27601001611-herrenuhr-handaufzug-bolshoi-vintage-braunrosegoldfarben--id17441441.htm
  6. itanos

    GMT do 20k PLN

    Grand Seiko to zrozumiały w tym kontekście wybór i pewnie się na nim skończy, ale warto może dodać, że taki oto TAG także spełnia kryteria rozmiarowe (41/50/13): https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/17637_Tag_Heuer_Carrera_Automatic_GMT_Grande_Date_Calibre_8_COSC_Chronometer_WAR5010BA0723 Zdaje się, że jest łatwo dostępny, pewnie także do przymiarki. Nie wiem, czy rozważałeś? Poza tym jest jeszcze na przykład to: https://www.chrono24.pl/all/norqain-nn2100sgo211201sg-freedom-60-gmt-opaline-dial--id20072899.htm https://www.norqain.com/watches/freedom-60-gmt-opaline/ Mechanizm przedstawiają jako manufakturowy, ale to dokładnie ten sam, który pracuje w Tudorze. Sam zegarek jednak, jak sądzę, i ładniejszy i bardziej uniwersalny, chociaż kolorystyka niby też pepsi, ale tutaj to znacznie mniej razi, a nawet wręcz przeciwnie. Do tego da się znaleźć dość ciekawe używane. Trudno powiedzieć, czy w stanie 9/10, choć wstępnie wygląda na to, że jest na to szansa. Podrzucam trzy propozycje w zupełnie innym stylu, jakościowo chyba nie znacznie poniżej Grand Seiko: https://www.chrono24.pl/ulyssenardin/ulysse-nardin-1846-gmt-big-date-san-marco-stainless-steel-automatic--id6694027.htm https://www.chrono24.pl/cartier/cartier-power-reserve-pasha-gmt--id18345262.htm (i skoro budżet nie ściana) https://www.chrono24.pl/blancpain/blancpain-villeret-gmt-date--id18547306.htm Serdeczności!
  7. Nie pojmuję, czemu nie Nomos, ale skoro ma być jednak bardziej vintage, przynajmniej z wyglądu, to teoretycznie w grę wchodzi Timex Marlin, znacznie, znacznie poniżej budżetu. Rozmiar wprawdzie odrobinę mniejszy, ale załóżmy, że nosi się jak większy: https://www.chrono24.pl/timex/marlin-34mm-hand-wound--id20307102.htm Ciekawiej może w tej sytuacji poszukać jakiegoś NOS-a. Będzie prawdziwie vintage, nie będzie tylko udawał vintage, a będzie również spełniał wszystkie Twoje kryteria. Te dwa przykłądowe, całkiem różne, w sumie kosztują około 4,5 k i wygląda na to, że są w istocie nienoszone i oryginalne (w obu znaczeniach tego słowa). https://www.chrono24.pl/all/kardex-nos-kardex-39mm-vintage-swiss-hand-winding-watch-oversize-plaque-or-cal-fhf-26--new-old-stock--id19380781.htm https://www.chrono24.pl/all/buren-mechanical-jumbo-37mm-enamel-dial-nos--id20534229.htm Swoją drogą to dość zdumiewające, że mało który microbrand podejmuje temat zegarków z ręcznym naciągiem, a jeśli już, to są to krótkie serie, które szybko okazują się niedostępne (przykłady: https://farer.com/products/stanhope https://vero-watch.com/products/36-hand-wound-sunset czy forumowa kostka od Vratislavii). Microbrandy kierują swoje produkty zapewne w 99% do ludzi, którzy używają więcej niż jednego zegarka, a jeśli ktoś codziennie, albo nawet kilka razy dziennie wkłada co innego na nadgarstek, to manual sprawdzi się przecież lepiej niż automat. Jest to spora nisza do zagospodarowania, bo przecież w cenie do 1000 USD wybór w zasadzie kończy się na Hamiltonie i Sea Gullu, zwłaszcza jeśli ktoś szuka do 40mm (co jest świetnym rozmiarem w niediverze dla sporego grona, a może nawet dla większości miłośników zegarków). Tymczasem mechanizmy są przecież dostępne i w zasadzie można by cały szereg takich zegarków stworzyć i ośmielam się przypuszczać (wnioskując z powodzenia Nomosa czy choćby takiego Marlina i innych niedostępnych już propozycji), że takie projekty miałyby sporą szansę zwrotu, może i większą niż dwusetny diver z NH-35. Wprawdzie kilka (dosłownie kilka) niedrogich manuali by się znalazło na Kickstarterze i wśród już oferowanych, ale, niestety, nie spełniają kryteriów Leopolda (moje też nieszczególnie, a chętnie bym manuala, ale z szafirem, kupił, przy czym miło by było mieć większy wybór). Z tego wszystkiego wynika chyba, że warto kupować Nomosy, póki się je da dostać (od czasu do czasu) od ręki, bo niedługo kolejka będzie dłuższa od rolexowej.
  8. @szuwi, nie rzuca się w oczy, dodajmy uczciwie, dopóki ktoś nie zwróci uwagi na napis. Swoją drogą kolega @poiuyt napisał przecież jasno, że porzucił pomysł zostania jednozegarowcem. Gdyby jednak w istocie chciał nim zostać, to argument dotyczący dłuższej rezerwy chodu straciłby na znaczeniu.
  9. Bezsprzecznie Cartier. Alternatywa przypomina do złudzenia Tissela Explorera, tylko jest mniejsza, zrobiona z innej, ale przecież nie cudownie nierysującej się stali, ma odmienne napisy na kopercie, dłuższą rezerwę chodu i mniejszą odchyłkę dobową. 😉Dodaję mrugnięcie, ale coś jest na rzeczy, nie sądzisz? Co gorsza Król niewiele się też różni od mniej oczywiście nim inspirowanych. a już bardziej serio mogących być uznane za zacne zegarków, choćby Longinesa Conquesta (i wtedy powstaje pytanie i całkiem poważnie je zadam: dlaczego nie Cartier i do tego Longines z 64-godzinna rezerwą chodu, bądź dowolny inny podobny zegarek za kilka tysięcy z czarną, lub inną, tarczą, na oysterze?). Powiedzieć, że (zwłaszcza ten) Rolex jest nudny, to nic nie powiedzieć. On mi się zdaje (i nie sądzę, żebym był w tym przekonaniu odosobniony) tak boleśnie banalny, że banalniejszy od niego jest chyba tylko Submariner w czerni; nie do końca z własnej winy rzecz jasna, bardziej z uwagi na część jego klienteli rzeczywistej (tych wszystkich piłkarzy, którzy kupują go tylko i wyłącznie dlatego, że jest relatywnie drogi, ale jednak wielokrotnie tańszy od AP czy RM) i tej aspirujacej (zatem nabywającej masowo homary i podróbki), a także dlatego, zapewne, że był to niegdyś na tyle dobry i niekontrowersyjny projekt, że został na różne sposoby przysposobiony przez wiele innych firm, co odebrało oryginałowi sporo z jego oryginalności. Przy czym jego banalność nie przekłada się na bycie dyskretnym; to raczej takie audi Q5 na ręce (Submariner to Q7). Jednakowoż o ile wybór Q5 można na różne sposoby uzasadnić, to w przypadku Rolexa (szczególnie innego niż Milgauss) jest to znacznie trudniejsze; o ile mówimy o świadomym wyborze estetyczno-technicznym, nawet pomijającym kwestie ekonomiczne, a nie takim na pokaz. Za to Cartier, nie tylko ten, ale ten w szczególności, wydaje się w istocie jedyny w swoim rodzaju, jest po prostu znacznie ciekawszym zegarkiem i, z modeli C. bez daty, chyba najlepszym. Niechybnie przyciąga uwagę (na pierwszy rzut oka niekoniecznie się podoba, mnie na przykład z uwagi na śruby na wierzchu, które już na drugi i trzeci rzut z kolei wydają się coraz bardziej zajmujące i z wady zmieniają się w atut) i ją, jak sądzę, może na znacznie dłużej niż R. zatrzymać: indeksami pochylonymi w dwie strony, rzymskimi, ale, może dzięki temu pochyleniu, niewyglądajacymi anachronicznie, kapitalnymi niebieskimi wskazówkami, kształtem koperty, a nawet słowami Cartier Automatic, które dla mnie brzmią lepiej, pewniej, mocniej (i niosą ze sobą więcej historycznych, niekoniecznie ściśle horologicznych, skojarzeń) niż ten cały elaborat na Rolexie. Do tego QuickSwitch będący niby tylko bajterem sprawia jednak, że nawet najbardziej zagorzały antypaskowiec kilka razy do roku może Cartiera, z ciekawości, względnie stosownie do nastroju i okazji, przerzucić na pasek bez obaw o przypadkowe uszkodzenia. Ba, nie musi nawet tego paska szukać, bo jest już w zestawie. Dodatkowo, dla Ciebie, skoro nosisz głównie toolwatche, będzie to może jeszcze ciekawsza (niż byłaby dla kogo innego) odmiana, nadająca pewnej lekkości i polotu ( ) nadgarstkowi, przy zachowaniu wysokiej wodoszczelności i wprawdzie nietypowej, ale kto wie, może całkiem wygodnej bransolety. Ponadto: Rolexa już miałeś i się nie polubliiście, a Cartiera, o ile dobrze zrozumiałem, jeszcze nie. Co do bezela, to ten rolexowy zapewne też nietrudno porysować, a Cartier, nawet z bliznami, i tak będzie wyglądał lepiej i, mam wrażenie, łatwiej oprze się mijającej modzie, tak jak się jej bez większego trudu opiera już od kilkudziesięciu lat. Serdeczności!
  10. @Akwamaryn, nie wiem, kto miałby ustalać ów szereg, ale jeśli zależy Ci na rozpoznawalnosci marki to, w tym budżecie jest w zasadzie tylko jedna w miarę powszechnie rozpoznawalna, wśród której warto niechybnie poszukać takiego prezentu, a mianowicie wspomniany już wyżej Longines. Wybór może dość tradycyjny stylistycznie (chociaż to też zależy od modelu), ale pewny jakościowo i, choć to wyświechtane sformułowanie, ponadczasowy. Może banalny z punktu widzenia (niektórych) miłośników zegarków ale dla szerszej publiczności oglądającej, komentującej i tak dalej, z którą zapewne Twoja żona będzie miała styczność, raczej po prostu classy. Skoro ma to być automat i ma pasować do eleganckiego ubioru, to możesz rozważyć na przykład te: https://www.longines.com/pl/zegarek-conquest-heritage-l1-611-4-75-2 https://wkruk.pl/zegarki/longines/longines-master-collection-201 https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/27194_Longines_Master_Collection_Lady_L21284920 https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/4147_Longines_Flagship_L47743277 Znakomita większość znanych mi kobiet (mężczyzn zresztą też) zna, jeśli idzie o marki zegarkowe (poza nieosiągalnymi w Twoim budżecie: Rolexem, Cartierem, Omegą i, ewentualnie, TAG-iem) tylko Longinesa (bo nazwa kojarzy się, nie bez słuszności przecież, ze starą, zacną szwajcarską firmą, do tego reklamowaną przez Kate Winslet), a ponadto Tissota i Atlantica oraz Casio, przy czym Longines w tym bardziej powszechnym szeregu stoi niżej od Rolexa i Cartiera, ale z pewnością wyżej niż Tissot i Atlantic. Z moich rozmów o zegarkach z ludźmi nieinteresującymi się nimi wynika, że Maurice Lacroix mówi im tyle samo co Albert Riele, Pierre Ricaud, Audemars Pigeut i Frederique Constant, czyli zupełnie nic; a takie Rado, mające też co nieco do zaoferowania w tym budżecie, to w ogóle brzmi tanio i podejrzanie. 😉 Gdyby z kolei automat nie był koniecznym wymogiem (żony, rzecz jasna, nie Twoim) to bym się rozejrzał wśród Longinesów z diamentami, takich jak ten https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/35479_Longines_Conquest_Lady_Diamonds_L33814976 Skoro rozważasz kwarce (a widzę po ML-u, że rozważasz) to Longines w ogóle ma sporo ciekawych propozycji od 3000 wzwyż, więc poszedłbym w tę stronę. Gdyby Longines Ci nie leżał, a żona kiedyś wspomniała o fazach księżyca i do tego interesuje się himalizmem i lubi, kiedy zegarek ładnie świeci w nocy, (a mógłbyś zwiększyć budżet) to warto spojrzeć na Balla, ale tego: https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/41133_Ball_Trainmaster_Moonphase_Ladies_NL3082D-SJ-BE Serdeczności!
  11. Jeśli musi to być Orient, Seiko lub Citizen i jeśli zależy Ci na tej pozłacanej kopercie, to masz między innymi takie możliwości: https://www.timetrend.pl/orient-fgw0100ew0.html https://wkruk.pl/zegarki/seiko/zegarek-seiko-classic-14 (tylko trzeba by dokupić pasek) Większy (i ciekawszy, moim zdaniem) wybór będzie wśród szwajcarów: https://www.zegarki.zgora.pl/zegarek/5607_Certina_DS_Caimano_Gent_C0174103608700 https://zegarownia.pl/zegarek-meski-roamer-limelight-934856-48-11-se https://www.zegarmistrz.com/pl/p/Zegarek-Doxa-D-light-173.30.021.02-1733002102/9914 https://www.zegarmistrz.com/pl/p/Zegarek-Tissot-Everytime-T109.410.36.033.00-T1094103603300/13364 https://www.zegarmistrz.com/pl/p/Zegarek-Adriatica-A2804.1216Q-A28041216Q/19228 Wszystkie powyższe mają szafirowe szkło. Modeli bez szafirowego szkła jest więcej, ale skoro jesteś skłonny tyle wydać na nowy zegarek, to chyba nie warto zawracać sobie nimi głowy. Ja bym, na Twoim miejscu, wybrał Certinę, bo oferuje wskaźnik wyczerpania baterii EOL (będziesz wiedział wcześniej, że baterię trzeba wymienić), system DS (sprawiajacy, że mechanizm zegarka jest ponadstandardowo chroniony przed uszkodzeniami), wysoką woodporność (100 metrów, czyli można z nim wpaść przypadkowo do wody i na pewno nic się nie stanie samemu zegarkowi). Marka ma o tyle znaczenie, że im lepsza, tym większa jest szansa na to, że złocona powłoka PVD będzie na tyle dobrze wykonana, że po paru latach nie zmieni się w tę z casio (akurat znam dobrze jeden kilkuletni egzemplarz Twojej referencji casio i z przyczyn estetycznych w zasadzie nadaje się tylko do wymiany na nowy). Jeśli jednak zegarek ma być używany sporadycznie i tylko do garnituru, to może warto rozważyć jakiś vintage z manualnym naciągiem? Byłoby to nieoczywiste uzupełnienie Twojej mini-kolekcji, a kwota do tysiąca złotych pozwala coś znaleźć w tej materii; do tego sporo zegarków vintage ma właśnie pozłacaną kopertą i białą/czarną tarczę. W tej cenie można trafić nawet zegarek NOS (new old stock), czyli nieużywany, ze starych zapasów. Przykłady: https://www.chrono24.pl/squale/berios--swiss-1964-nos--id19898018.htm https://www.chrono24.pl/all/jungfrau-vintage-data-nos-gold-filled-original-strap-355mm-fhf-81-2--id20461836.htm https://www.chrono24.pl/roamer/searock-classic-nos--id11258192.htm Na taki zegarek wprawdzie będzie trzeba bardziej uważać, ale jeśli za parę lat przestaniesz go używać i odłożysz do szuflady, nawet na trzydzieści lat (znam taki przykład z autopsji), to dalej może świetnie działać. Tylko pamiętaj, że płynąca wskazówka sekundnika potrafi uzależnić i potem się niekoniecznie chce wracać do przeskakującej. Serdeczności!
  12. itanos

    Zegarek do ~600 zł

    @ICE, co do precidrive'a (mającego, co też istotne, wskaźnik EOL, czyli rozładowania baterii, który na kilka miesięcy przed jej ostatecznym wyczerpaniem, wskazuje użytkownikowi konieczność jej wymiany; sekudnik przeskakuje wtedy co pięć sekund; tę niezwykle przydatną z oczywistych względów w kwarcu funkcję, ma też wiele innych kwarców z grupy Swatch) to @cordi7 wyjaśnił to chyba na tyle cierpliwie i przekonująco, że pozostaje Ci chyba jedynie przyznać się do błędu. 🙂 Co do szafiru, po wypowiedzi @StaryWilk, sprawa też jest chyba jasna. Szafir jest (niemal zawsze) lepszy i tyle. Kupowanie zegarka za 600 złotych, osobliwie jedynego lub jednego z dwóch, jakich się używa, który tego szafiru nie ma, wydaje się, delikatnie ujmując, mało optymalnym rozwiązaniem, chyba, że chce się za tyle kupić nowy zegarek, który koniecznie ma być automatem i nie jest z aliexpress. Polecanie tańszych k w a r c o w y c h Citizenów, Seiko, Orientów czy Casio skazuje tymczasem poszukującego na szkło mineralne, bo niemal wszystkie w tej cenie (a nawet niektóre sporo droższe) takowe szkło posiadają. Sugerowanie przewagi szkła mineralnego nad szafirowym, bo można je taniej wymienić wydaje się dość karkołomne, tym bardziej, jeśli zakładamy, że w poszukiwanym zegarku chodzi o bezobsługowość, czyli, żeby go nosić, żeby przyzwoicie wyglądał (bo do pracy) i żeby dokładnie wskazywał czas (dlatego, jak mniemam, kwarc). Konieczność udania się do zegarmistrza w celu wymiany szkiełka, które zaraz może się znowu zarysować, to jest zaprzeczenie bezobsługowości. Jest zatem, moim zdaniem, dokładnie odwrotnie niż sugerujesz. O ile ów (bardziej, obawiam się, wyimaginowany przez Ciebie niż rzeczywisty) miłośnik zegarków, który ma ich kilkanaście i pilnuje, żeby żaden nie zetknął się, broń Boże, z twardą czy ostrą powierzchnią, może sobie pozwolić na posiadanie paru takich ze szkłem mineralnym/hesalitowym/akrylowym, to ktoś noszący jeden zegarek codziennie, powinien, chcąc być długo zadowolonym z wyboru, wybrać model z szafirowym szkłem. Tymczasem nawet Atlantic (jak najbardziej do dostania poniżej siedmiuset złotych; wystarczy chwilę pogooglować) czy Roamer, w bardzo podobnej cenie, proponują szafir. Nie mówiąc o najtańszych Tissotach czy Certinach, droższych, jeśli w ogóle, to o mniej niż pełny bak paliwa czy niewielkie zakupy spożywcze. Skoro kolega chce wydać 600 lub 700 złotych na zegarek naręczny, który, w dobie komórek, nie jest życiową koniecznością tylko raczej zbytkiem, to może warto mu (i każdemu innemu, kto się na ten wątek natknie) pokazać, po pierwsze, że są inne opcje niż dość oczywiste japońskie i że mają pewne przewagi, a po drugie, że można też dopłacić kilkaset złotych i mieć coś jeszcze lepszego. Idź do galerii, przymierz, kup, co się podoba, a najlepiej Citizena, Orienta, Casio lub Seiko, na pewno coś znajdziesz dla siebie w ofercie tych firm, to jest porada, która się pojawiła w dwóch wypowiedziach wyżej. Ona mi się wydaje dalece niewystarczająca. Dlatego się odezwałem, nie spodziewając się, że polecenie rozważenia konkretnych modeli zegarków spotka się ze sprzeciwem innego użytkownika Forum. 😉 Może kolega @QuavelioS (albo ktoś inny) zajrzy i pomyśli: o rany, ale beznadziejna ta Certina, jaki banalny i staroświecki ten Atlantic, jak się świeci ten Roamer, za to logo i design Citizenów są ujmujące; o Orientach nie wspominając! ( 😉 ) Zawsze to będzie jakiś postęp w (niełatwym) procesie wybierania zegarka. Mnie wszystkie rady kolegów i polecenia zegarków, nawet takich, które nie do końca mi się podobały na pierwszy rzut oka, bardzo pomogły w określeniu tego, co mnie w zegarkach ciekawi bardziej, a co mniej, co jest warte takiego czy innego wydatku, a co nie, więc wypowiadam się także dlatego, żeby, choćby punktowo, symbolicznie, spłacić ów swoisty dług, zaciągnięty podczas lektur rozmaitych wątków na Forum. Może moje wypowiedzi okażą się komuś odrobinę pomocne, może nie, ale zgadzam się, że, skoro to nie Ty szukasz zegarka za kilkaset złotych, to nie Tobie o tym decydować. 🙂 Serdeczności!
  13. itanos

    Zegarek do ~600 zł

    Jako znacznie mniej od kolegów doświadczony, jeśli idzie o posiadanie rozmaitych zegarków, za to mający na świeżo za sobą (i wciąż przed sobą) pierwsze poszukiwania tychże i wielokrotną konfrontację tego, co się widziało i o czym się czytało w sieci, z tym, co można obejrzeć na żywo, nawet w duzym miescie, pozwolę sobie przedstawić nieco inny punkt widzenia. Chodzenie po galeriach i oglądanie zegarków (w sztucznym, jarzeniowym świetle, ze sprzedawcą nad głową, który niekoniecznie ochoczo wyciąga coś z witryny i zazwyczaj nie ma o tym czymś często bladego pojęcia, nawet jeśli jest to zegarek wielokrotnie droższy niż w Twoich założeniach) bywa ciekawym zajęciem, ale niekoniecznie zastępuje poszukiwania sieciowe, bo w galeriach królują albo tak zwane zegarki modowe (zwykle fatalnie wykonane, przecenione, z logiem znanej firmy odzieżowej czy biżuteryjnej, do których, jako zielonego, mogą Cię namawiać sprzedawcy; nie daj się!) lub też zegarki z całkiem innego pułapu cenowego, a te, które są niedrogie i które się oglądało w sieci i ciekawiły, na żywo często, w porównaniu do innych, droższych, rozczarowują. Przynajmniej mnie. Osobliwie dotyczy to japońskich marek wymienionych przez kolegów, w zasadzie w każdym zakresie cenowym. Seiko, Lorus, Citizen, Orient zyskują w sytuacji, w której się szuka automatu i chce się jak najmniej wydać. Natomiast kwarce tych firm za kilkaset złotych ustępują zazwyczaj i na oko i technicznie (choćby poprzez brak szafiru, o czym za chwilę) tańszym swiss made. Casio Edifice z kolei mają dość specifyczny, bardzo, hm, sportowy (żeby nie powiedzieć: krzykliwy) design; mogą się też okazać zbyt duże na Twój nadgarstek. Ja (nadgarstek podobny, 17 cm) się z nich zupełnie wyleczyłem, chociaż, kiedy jeszcze rozważałem coś zniepłynącą sekundą, były wysoko na liście życzeń. Niemniej przejść się, oczywiście, warto, może będziesz miał całkiem odmienne wrażenia i okaże się, że podstawowy Citizen czy Orient to jest właśnie to. Przy czym warto też porównać najlepszą cenę z sieci z tą ze sklepu stacjonarnego, bo te mogą znacznie się od siebie różnić. Do wymagań dodałbym koniecznie szafirowe szkło, bo mineralne (jakie występuje w wymienionym wyżej Casio Edifice i w w lwiej części polecanych przez kolegów zegarkach zacnych japońskich marek za kilkaset złotych) naprawdę nietrudno zarysować, co stoi w sprzeczności z ideą bycia zadowolonym przez długie lata. Zastanów się też może, co Ci się nie podoba w Grovanie Traditional, czego Ci w niej brakuje? Czy chcesz ją zmienić, czy jedynie uzupełnić mini-kolekcję o kolejny zegarek? Jeśli Grovanę masz z czarną tarczą i masz zamiar jej nadal używać, naprzemiennie z nowym zegarkiem, to poszukałbym czegoś z białą, a nawet z niebieską czy zieloną. Do sześciuset złotych nie tak znowu łatwo ją przebić, jeśli idzie o design, zwłaszcza taki bardziej poważnie-tradycyjny, a rozumiem, że o taki właśnie idzie. Skoro to ma być jedyny zegarek, codziennie noszony, przez ładnych kilka lat, może warto wydać/odłożyć kilkaset złotych więcej? Z nawiązką, wszystkie Twoje założenia, poza ceną, powinna spełnić taka oto Certina: https://www.certina.com/pl-pl/watch/ds-caimano/c0354101605700 To kwarc, ale niezmiernie dokładny (do +/- 10 sekund rocznie), z szafirowym szkłem z powłoką antyrefleksyjną (AR; która, zwłaszcza przy ciemnej tarczy, wiele daje: światło znacznie mniej widocznie odbija się od szkła i nie zaczyna ono przypominać małego lusterka), z systemem DS sprawiającym, że zegarek jest nieco bardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne i wodoszczelnością na poziomie 100 metrów, która, kto wie, może Ci się kiedyś, choćby przypadkowo, przydać. Do dostania, w jednym ze sklepów internetowych, już za 1139 złotych. Podobna biała z kolei (już ze zwykłym mechanizmem kwarcowym) jest do dostania za 827. Do tego - moim przynajmniej zdaniem - Certiny na żywo sprawiają znacznie lepsze wrażenie niż japońskie zegarki możliwe do kupienia za podobną kwotę (do których byłem bardzo przychylnie nastawiony, dopóki ich nie obejrzałem i nie dotknąłem). Skoro zegarek jest do pracy, czyli (wybacz, jeśli mylnie zakładam) zalezy Ci też na tym, jak będzie postrzegany przez ludzi nieinteresujących się zegarkami, to możesz też zerknąć na bardziej rozpoznawalne Tissoty (na przykład Everytime z czarną tarczą), ale w tej cenie znajdziesz mniejszą wodoszczelność, brak wspomnianego AR i, mówiąc najdelikatniej, trochę zbyt prosty design. Swój urok jednak mają i zadanie (także, powiedzmy, reprezentacyjne) spełniają bez trudu. Jeśli jednak bezwzględnie musisz trzymać się wyznaczonego budżetu, to spójrz również na Grovany (sic!), Roamery (na przykład model Vanguard 39mm, za 550 złotych albo ten za 501 z drugiej wypowiedzi w tym wątku) lub Atlantica Sealine (takiego jakiego nosi najbardziej znany polityk w Polsce 😉 ). Wszystkie wspomniane przeze mnie zegarki można bez większego trudu przymierzyć w jednej, drugiej lub trzeciej galerii handlowej; czegoś bardziej, powiedzmy, egzotycznego, nie przymierzysz, ale możesz zawsze zamówić i zwrócić, gdyby się nie spodobało. Zaproponowany wyżej Sternglas byłby w istocie ciekawym, bardziej oryginalnym wyborem, gdybyś szukał typowego garniturowca (cienkiego, delikatnego, z symboliczną wodoszczelnością). Błonie bym sobie darował, choćby dlatego, że pożałowali na szafir. Co więcej, jeśli nie chodzisz do pracy pod krawatem, to w ogóle bym zrezygnował z takiego delikatnego garniturowca i postawił na coś nieco bardziej uniwersalnego, o co Ci, jak się wydaje chodzi, skoro dopuszczasz pasek NATO. Serdeczności i powodzenia w poszukiwaniach!
  14. itanos

    Zegarek do 3000 zł

    Tak zwany Baby Alpinist (ten z posta powyżej, na przykład zielony na bransolecie) w wielu polskich sklepach jest akurat za 2942; a przez chwilę, niedawno, w jednym z nich, był nawet za 2200 (sic!). Przemawia za nim wiele: szafir, oryginalna tarcza, spora rezerwa chodu (siedemdziesiąt godzin, może się niemal równać pod tym względem z powermaticem, który spotkasz w Certinach/Tissotach/Hamiltonach) i ciekawa historia. Jeśli nie masz nic przeciwko Seiko, to wydaje się dobrym wyborem. Niemniej ta certina z obrazka powyżej, do dostania za około 2700, też jest do rozważania. Wiele zegarków spełniających Twoje wymagania (na przykład Orient Stary) niestety świeci. Wiem, bo też podobnego ciągle szukam i nie mogę się zdecydować. 😉 Serdeczności!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.