I brzydko pisząc, to jest moje prawo, bo nie jestem doktorem.
Adi wspomniał o skrajnej nieodpowiedzialności owego pacjenta.
Pełna zgoda.
Ale zastanawia mnie jak on go zaraził ?
Czy doktor musi mieć czarno na białym info że pacjent jest chory, by zachować środki ostrożności ?
A jezeli pacjent byłby chory i sam o tym nie wiedział ? Przecież rozwój covida w organiźmie trwa do 2 tygodni
Opisze Ci przypadek z mojego podwórka.
Miałem dwie wizyty w przychodni w odstępie dwóch tygodni.
Pierwsza wizyta w angielskiej przychodni, pełna profeska, ja w masce i pan doktor także.
Drugą wizyte miałem już w polskiej przychodni.
Dzwoniąc, pani mnie poinformowała że musze mieć maske i zachować dystans, co było dla mnie zrozumiałe.
Ale wchodząc już do samego gabinetu o powierzchni 2m kwadratowych, po przywitaniu się z doktorem, pierwsze
jego słowa były takie, żę tutaj nie musze mieć maski.
Troszke mnie to zdziwiło, ale grzecznie odmówiłem i powiedziałem, że wole ją zostawić.
Na co pan doktor powiedział zadowolonym tonem żebym się nie martwił bo jest zdrowy i dwa dni temu sie szczepił..
Pomyślałem sobie w duchu - ''że dla mnie to mógłby pan doktor nawet wypić litr tej szczepionki,a maske zostawie''
Ale oczywiscie moja odpowiedź była bardziej stonowana.
Odpowiedziałem, że mimo to wole ją mieć na twarzy bo mimo to nie chciałbym go narazić, gdyż ja się nieszczepiłem
/ /to był okres,gdzie nie było masowych szczepień, więć ten fakt go nie zdziwił//
i dla rozluźnienia sytuacji, dodałem, że za duzo naczytałem sie na internecie o osobach bezobjawowych, wiec dlatego zdecydowanie ja zatrzymam na twarzy...
Pan doktor nic mi na to nie odpowiedział, ale widziałem jego delikatny uśmiech na twarzy.
Możesz mi nie wierzyć, ale przytaczam Ci faktyczną sytuacje.
I teraz mi napisz szczerze. Kto według Cibie jest mniej odpowiedzialny ? Ja niezaszczepiony i dmuchający na wszystko ? Czy pan doktor zaszczepiony i bimbający z ostroznośći.