No dobra, to moze w ramach nie-podrob (homage), zacznijmy jednak rzeczywiscie od "submarinera", bo jakos tak nie wiem czemu, ale wiekszosc moich nie-zegarkowych znajomych wskazuje wlasnie na ten egzemplarz, gdy pytam czy cos by ich w ogole interesowalo gdybym chcial sie pozbyc mojej skromnej kolekcji (przynajmniej do poki nie podam jego niskiej ceny).
A przy okazji choc nie znam uniwersalnej odpowiedzi na pytanie o sens zakupow prawdziwych podrobek, to przypomniala mi sie opowiesc mojego szemranego znajomego o jego (jak twierdzil) koledze, ktory sprzedawal w zeszlej dekadzie takie rzeczy po 700-900 PLN wprost z lozka polowego.
Okazalo sie, ze generalnie nie za dobrze mu schodzily na miescie, ani pod palacem kultury, ani na stadionie, ale za to na wsi odkryl zyle zlota!
Zaczal sie mianowicie rozkladac ze swoja polowka przy parkingu obok pola golfowego w Rajszewie. Wg. tego co mowil, za kazdym razem transakcje wygladaly mniej wiecej w ten sam sposob:
- najpierw w ramach rozgrzewki, podchodzila mniejsza lub wieksza grupka przesmiewcow (gdy ktos szedl pojedynczo to nigdy sam nie podchodzil) i szydzila jeden przez drugiego z asortymentu przez dobre pare minut a czasem i kwadrans. Smiechom i kpinom nie bylo konca, ale generalnie nie byly adresowane do sprzedawcy tylko do wspoluczestnikow zebrania i przerywane raz po raz demonstracja nadgarstkow i obsmiewaniem innych (nieobecnych) wspolnych znajomych.
- gdy festiwal zartow sie konczyl, cala grupka zgodnie odchodzila (nikt nie zostawal przy "stoisku") i bylo 15-20 min przerwy
- a potem uczestnicy zebrania, wracali jeden po drugim, chylkiem i tym razem juz tylko pojedynczo, i kupowali po pare sztuk na raz nie zatrzymujac sie tam na dluzej niz 1-2 minuty.
Mysle wiec, ze szukalbym odpowiedzi o sens podrobek raczej gdzies w tym kierunku, niz tu na forum. Choc moze sie myle i tu tez ktos chcialby kogos obsmiac "na dziendobry"?