Glycine Combat Sub Aquarius. Kiedyś za mną chodził "zwykły" Combat Sub. Postanowiłem dozbierać do lepszej wersji, kupiłem, ponosiłem i... rozczarowanie.
Zegarek miał świetne, wypukłe szafirwe szkło z antyrefleksem, działający jak masełko bezel, wygląd mi się podobał ale:
-tragiczna jak na nurka luma
-oryginalny gumowy pasek po docięciu nie pasował na moją łapę
-rozmiar kowadła jednak przeszkadzał
-nowe logo Glycine wyglądało jak logo Armaniego
Poszedł pod młotek, od tamtej pory trzymam się japończyków