"Dla ciebie 2.5 tonowy kloc jest autem sportowym" Tak wynika z jazdy.
W ogóle mam wrażenie, że sprowadzanie definicji auta sportowego wyłącznie do masy prowadzi nas na dość śliski grunt. Bo jeśli przyjmiemy takie kryterium, to nagle okaże się, że wiele samochodów powszechnie uznawanych za sportowe również przestaje nimi być.
Weźmy choćby Nissana GT-R. Samochód, który przez lata był postrachem torów i wielokrotnie udowadniał swoją skuteczność na Nurburgringu. A przecież jego masa od dawna to :1700 - 1800 kg. Mimo to nikt poważnie nie twierdził, że przestał być samochodem sportowym - wręcz przeciwnie, był przykładem tego, jak technologia potrafi zneutralizować część ograniczeń wynikających z masy.
Podobnie jest z Audi R8 (V10 Quattro). To również nie jest samochód lekki według klasycznych standardów, a mimo to trudno odmówić mu sportowego charakteru czy osiągów. W praktyce to pełnoprawny supersamochód z centralnie umieszczonym silnikiem V10, który na torze potrafi być niezwykle skuteczny.
Dlatego moim zdaniem masa jest tylko jednym z wielu parametrów. Oczywiście ma ogromne znaczenie dla charakteru samochodu, ale nie jest jedynym kryterium definiującym auto sportowe. Równie ważne są osiągi, prowadzenie, konstrukcja układu napędowego czy ogólna filozofia projektu.
Naturalnie na wieść o nowym RS5 wybuchłem śmiechem i przyrównałem go do RR Phantoma. To był naturalny odruch.
Piszesz o Continentalu GT - tak, masz rację. Zapominasz tylko, że to kompletnie inne samochody, o innej charakterystyce i skierowane do zupełnie innej klienteli.
BMW M5 od zawsze nosiło przydomek "sportowca w garniturze". E60 w wersji Touring potrafiło ważyć około 2000 kg - i to bez żadnych baterii.
Cały czas staram się objaśnić, że masa pojazdu nie wynika wyłącznie z woli producenta, tylko z tego, że samochody zostały obarczone określonymi wymogami (narzuconymi przez ekoterrorystów i lobbystów w PE). W praktyce często wygląda to tak: możesz utrzymać V8, ale tylko w określonej konfiguracji napędu czy przy wsparciu układu hybrydowego, bo inaczej nie zmieścisz się w normach. Tak własnie jest z nowym M5 (Aby utrzymać klasyczny, mocny silnik 4.4L V8 TwinPower Turbo w Europie, BMW musiało drastycznie obniżyć średnią emisję CO2 dla modelu. Układ plug-in (18,6 kWh netto) pozwala na jazdę w trybie elektrycznym, co obniża formalną średnią emisję CO2 w cyklu pomiarowym WLTP).
Nie jest więc tak, że BMW, Audi czy Mercedes po prostu chcą budować coraz cięższe samochody. W dużej mierze jest to efekt regulacji, polityki klimatycznej i całej architektury przepisów, które wpływają na konstrukcję napędów oraz emisję flotową producentów.
Wystarczy spojrzeć na to, kto produkuje dziś większość ogniw dla europejskich producentów. Europa bardzo mocno uzależniła się od azjatyckiego łańcucha dostaw baterii. Problem polega na tym, że kiedy polityka i biznes zaczynają się ze sobą splatać, pojawiają się napięcia - szczególnie gdy konkurencja z Azji jest w stanie produkować podobne technologie taniej i szybciej.
Dziś obserwujemy również dyskusję o cłach czy ochronie europejskiego rynku. Tyle że sytuacja zrobiła się dość złożona, bo zależność od tego łańcucha dostaw jest już bardzo duża.
Merz próbuje coś z tym zrobić. Pytanie tylko, czy nie jest to próba spóźniona. Sam zresztą mówił wprost, że jeśli Europa nie zmieni podejścia do części polityki klimatycznej, może to uderzyć w jej przemysł (rychło w czas). Jednocześnie deklaruje utrzymanie celów klimatycznych (hahaha), więc balansowanie między polityką a gospodarką jest jak spacer po linie bez zabezpieczenia.
Natomiast to, że Tobie wystarcza prosta regulacja fotela, nie oznacza jeszcze, że tak samo myślą wszyscy klienci segmentu premium. Dzisiejszy klient często oczekuje od auta nie tylko osiągów, ale również komfortu, technologii i szerokich możliwości personalizacji.
Dlatego marki takie jak BMW, Mercedes czy Audi prowadzą bardzo szczegółowe badania rynku i dokładnie analizują potrzeby swoich klientów. To nie jest moje twierdzenie - to po prostu sposób funkcjonowania całej branży.
Mocne słowa jak na "operatora" Renault Scenic II
Życie, wiesz ja wędkarz, klamoty muzyczne, zwierzak z całą klatką, młody który bierze wszystko na wakacje od rowerów przez hulajnoge na rolkach kończąc, jakieś latawce akrobacyjne, gdzieś to trzeba spakować, też mi się średnio podoba ale coś za coś.
Mi osobiście takie coś się bardzo podoba 🤗 🤗 🤗
A na emeryturze mógłbym w takiego starocia iść, bo mi się podoba 🤗 🤗 🤗