Dużo zależy od tego kim jest sprzedawca. U mojego lokalnego AD pracują panie, które niewiele maja wiedzy homologicznej, nie rozumieją jak działają mechanizmy itd. Trudno jest mieć konwersacje jak entuzjasta z entuzjasta w takim przypadku i zbudować ‚zwiazek’. Budowanie ‚zwiazku’ z takimi sprzedawcami jest często jednowymiarowe i polega na kupowaniu złomu, na którym nam nie zależy i którego tak na dobra sprawę nie chcemy lub nie potrzebujemy, by w ten sposob wkupić się w łaski.
Tak to wyglądało aż wpadłem przez przypadek na właściciela (75 lat), który postanowił rozwiązać problem z moim PRX’em. Kolejka do serwisu była już prawie tak długa jak w Lidlu, wiec postanowił działać. Oprócz tego, ze zlecił wymianę całego zegarka, to spędził następne 40 minut starając się dowiedzieć kim jestem i co robię. Szybko okazało się, ze tak jak ja kocha zegarki i samochody, i z pasja podchodzi do obsługi klienta. Na zakończenie przyniósł Patka w różowym złocie wysadzanego diamentami dookoła za 600k euro, po którego to nazajutrz miał ktos przylecieć. W jego własnych słowach - dangerous watch. Potem jeszcze rzuciliśmy okiem na jego nowy nabytek - Patek 5890R, i się pożegnaliśmy. Na szczęście byłem ubrany dokładnie na taka okazje w moje portki od La Sportivy i T-shirt, z Garminem Instinc 2 na nadgarstku.
Slowem, z takimi ludzi można budować tzw. ‚Relationship’, a ze zwykłymi sprzedawcami to pozostaje tylko ‚lista oczekujących’ i lizanie doopy.