Dobrze że kolega założył taki wątek. Moje osobiste doświadczenia i przemyślenia nie są zbyt pozytywne.
Tak jak kolega w innym wątku wspomniał że brakuje modeli tzw "entry level" i to jest według mnie duży problem. Kilka osób w pracy próbowałem zainteresować zegarkami ale gdy popatrzyli na ceny to odrazu się wystraszyli mimo że im się one podobały.
Napewno dużym problemem jest podejście sprzedawców do potencjalnych klientów. Ostatnio znajomy z pracy który po wielu rozmowach szykował się na reverso lub tanka, po przejechaniu połowy polski przez niemal godzinę czekał w holu hotelu Raffles aby je obejrzeć i ostatecznie zrezygnował bo nie miał więcej czasu aby czekać, salon Kruka jak i PP po przeciwnej stronie również był zamknięty bo ktoś miał odbiór. Sam miałem taką sytuację że będąc w okolicy zajrzałem tam i oba salony były zamknięte.
Czy to polski lokalny fenomen że jak ktoś odbiera zegarek to zamykają salon? Nikt nie bierze pod uwagę że może przyjść inny klient co kupi nawet droższy model? Lata temu na Karl Johans gate w Oslo z kierownikiem w ubraniach roboczych weszliśmy do salonu Patek Philippe i pokazano wszystkie zegarki które znajomy chciał zobaczyć, dodam jeszcze że w tym samym czasie inna osoba obierała zegarek.
Nie można tego tłumaczyć względami bezpieczeństwa bo jak ktoś wtedy wyjdzie z salonu to albo ostentacyjnie niesie torbę albo ma schowaną więc jak by chcieli kogoś okraść po wyjściu z salonu to i tak mają pewność że dana osoba ma towar.
Inny znajomy prowadzący dużą firmę który nie przywiązuje większej uwagi do ubioru a jest wielkim fanem zegarków wiele razy wspominał mi że obsługa salonów prawie wcale się Nim nie interesuje i patrzy na Niego jakby przyszedł coś ukraść. Sam mam podobne doświadczenia.
Jeśli chodzi o damskie modele zegarków, to dużym błędem jest oferowanie tylko mechanicznych zegarków i rezygnowanie z kwarcowych. Nie znam kobiety którą by bawiło nakręcanie i ustawianie zegarka.