Wydaje mi się że mylimy postęp z celowym oferowaniem indywidualnemu klientowi gorszego towaru, czasami wręcz luksusowo opakowanym z dziadowskim środkiem aby stworzyć jakąś iluzję towaru premium.
Pracując w przemyśle na utrzymaniu ruchu, mam do czynienia z różnymi maszynami i urządzeniami. Większość tych urządzeń jesteśmy wstanie samodzielnie naprawić i wymienić niemal każdy element bo raz że tak są zaprojektowane aby można je było naprawiać a dwa że jest dostęp do części zamiennych lub można zastosować tzw zamienniki. Wiele rzeczy co mam lub miałem w domu, to niebyłem wstanie ich naprawić mimo że w pracy naprawiam o wiele bardziej skomplikowane urządzenia. Powodów jest kilka m.in. brak dostępnych części zamiennych, sklejanie lub zalewanie klejem czy inną masą elementów aby uniemożliwić naprawę i absurdalne koszty części zamiennych co powoduje pytanie o ekonomiczny sens naprawy.
Klientowi jak widać można dużo wmówić ale jak przyjdzie do ewentualnej naprawy to widać czy przedmiot jest tak zaprojektowany aby go było ciężej naprawić lub spowodować aby pewne elementy uległy uszkodzeniu przy rozbieraniu jak np: plastikowe zatrzaski.
Kolejna sprawa to pracownicy są coraz gorsi, tzn: mniej silni, mniej sprytni, itp itd więc często lepiej wymienić cały podzespół bo będzie szybciej, pewniej i koniec końców drożej.
Parę lat temu znajomemu padł przedni reflektor w BMW 7, ok 12 000 zł zapłacił za wymianę bo nawet na warsztacie elektronik nie dał rady tego ogarnąć a nie takie rzeczy On naprawiał.