Słowem sprostowania: już tego samego dnia, zaraz po tym, jak pierwsze wrażenie ustąpiło miejsca wnikliwej ocenie stanu technicznego zegarka (przynajmniej zewnętrznego), okazało się, że zakupiony egzemplarz to śmietnik. Alpina posiadała kilka, na pierwszy rzut oka niewidocznych rys oraz biały paproszek na cyferblacie. Rysy te, aby było ciekawiej, znajdowały się od wewnętrznej strony szkiełka i widać je było tylko w dobrym oświetleniu. Poza tym, wskazówki też miały w sobie coś sknocone, mianowicie gdy wskazówka minutowa znajdowała się na dwunastej, oznajmiając pełną godzinę, to wskazówka godzinowa była jeszcze nieźle z tyłu, wskazując czas około trzy kwadranse na pełną godzinę. Jedyne, co mi przychodzi do głowy to to, że zakupiony przeze mnie egzemplarz był bardzo nieudolnie przeserwisowany, bo skąd rysy na szkle od wewnątrz? I skąd obecność paprocha? Moim zdaniem z niedbalstwa i nieuwagi. Natomiast ciekawi mnie, czemu wskazówki nie pokrywały się ze sobą co do poprawnego wskazania godziny? Co takiego trzeba sknocić w mechanizmie, żeby uzyskać taki efekt? Zmierzając ku końcowi, zegarek spakowany, odesłany, pieniążki zwrócone bez problemu. Sprzedający (osoba prywatna), okazał się na tyle uczciwy, że z pomocą równie życzliwego supportu Chrono24, udało się bezproblemowo rozwiązać sprawę zwrotu. Sam zegarek jest świetnie wykonany - masywny, czytelny, zakręcana, duża korona jest bardzo przyjemna w obsłudze, pracuje z przyjemnym oporem. Mogło by się wydawać, że jest za duża, że będzie przeszkadzać, drażnić nadgarstek, jednak nic z tych rzeczy. Nakładane, smukłe, arabskie indeksy miło się prezentują. Wisienką na torcie jest przeciwwaga wskazówki sekundowej z logo marki w - kontrastującym z resztą elementów - czerwonym kolorze. Całość od spodu zamknięta jest szczegółowo tłoczonym deklem z mnóstwem detali. Słowem - czasomierz bardzo cieszy oko. Mechanizm czterocyklowy, pracuje bardzo płynnie, może nie jak Springdrive, ale w porównaniu z trzycyklowymi mechanizmami, różnica w pracy jest bardzo zauważalna. Jeśli chodzi o osiągi, to robił takie +12 sekund na dobę, ale z tego co się orientuję, to z Sellitą SW 200-1 w grejdzie z tego modelu, spokojnie można by uzyskać lepsze rezultaty. To tyle, jeśli chodzi o moją przygodę z Alpiną, i póki co, jestem zmuszony wypisać się z klubu posiadaczy takowych czasomierzy, z prostego powodu - nie mam żadnej Alpiny na stanie 😄, co nie oznacza, że przestałem być ich entuzjastą. Nadal choruję na Startimera, jednak już w innej wersji kolorystycznej. Na zdjęciach w internecie i u sprzedającego wydawał się być bardziej czarny niż siwy, jednak w rzeczywistości jest jasnoszary. Pozdrawiam gorąco, Maciej.