Postanowienie noworoczne zrealizowane Wszystko zaczęło się tak? Przeglądałem sklepy internetowe oferujące rotomaty i nie mogłem znaleźć nic dla siebie, a jak już znalazłem to kosztowało prawie tyle, co dobry zegarek. Na dodatek była to oczywiście seryjna produkcja i każdy mógł zakupić identyczny rotomat, a ja chciałem czegoś jedynego, czegoś wyjątkowego do moich zegarków i tak narodził się pomysł zrobienia własnego urządzenia. Od razu wiedziałem czego chcę i miałem w głowie ogólny wygląd rotomatu. Pomysł pomysłem, ale trzeba się było wziąć za jego realizację. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nigdy wcześniej nie miałem zapału do rzemiosła i przy tym projekcie pierwszy raz obcowałem z wyrzynarką i z klejeniem skóry, a i z szyciem miałem mało do czynienia, ale podszedłem do tego optymistycznie. Tak jak pisałem w pierwszym poście tego tematu, urządzenie miało być robione od początku do końca przeze mnie (oprócz silniczka i elektryki, ale o tym później), a więc zakup lub użycie będącego już w domu gotowego pudła odpadało. W miejscowej hurtowni udało mi się nabyć odpowiedni kawałek płyty o grubości 6mm, na allegro nabyłem skórę (niestety nie udało mi się znaleźć takiej cienkiej jaką bym chciał, ale ostatecznie tragedii nie było), w miejscowych sklepach zakupiłem jeszcze klej do drewna oraz klej do skóry i przystąpiłem do pracy. W międzyczasie zaoferowali mi swą pomoc Koledzy Jaro19591, który przysłał mi do testów silniczek jaki zastosował w swoim rotomacie oraz Teo73, który odwalił całą brudną robotę i zmontował układ sterujący, a także pomógł w zakupie odpowiedniego silniczka. Koledzy bardzo Wam dziękuję za pomoc Jedyne co się zmieniło w trakcie prac względem mojego pierwotnego pomysłu to uchwyt na zegarek. Początkowo miał być taki jak ?poduszka? z pudła Omegi, ale chciałem, aby był to rotomat zarówno na zegarki na pasku jak i te na bransolecie więc musiałem porzucić pomysł ?sztywnej poduchy?. Co prawda na początku wymyśliłem pewne rozwiązanie (pierwotny szkielet poduchy widać na zdjęciu), ale było ono dla mnie nie do przeskoczenia ze względu na grubość, a za czym idzie średnią elastyczność skóry (ze względu na moje zerowe doświadczenie nie udałoby mi się tego dobrze, a przede wszystkim trwale skleić) - stąd też poduszka jest taka, a nie inna. Jako niedoświadczony w dziedzinach rzemiosła trochę się napociłem przy zabawach z wyrzynarką, przy klejeniu skóry (klejenie skóry nie wyszło oczywiście perfekcyjnie), a także przy szyciu poduszki, ale zdobyłem cenne doświadczenie, które prawdopodobnie wykorzystam w przyszłości przy kolejnym projekcie, do którego chciałbym już samodzielnie zmontować układ sterujący, ale to już inna historia Tak to wszystko wyglądało: