U mnie z muzyką jest jak z jedzeniem ; nikogo nie chcę przekonywać ,że schabowy jest lepszy od naleśników z malinami lub od sushi - wszystkiego smakuję po trochu. Ostatnio kupiłem SACRIFICIUM gdzie Cecilia Bartoli śpiewa arie przeznaczone dla kastratów ; ale jak śpiewa ! -jedzie po bandzie z góry jak nasza Maja Włoszczowska! Bardzo mnie to energetyzuje i daje pozytywnej siły.(Cecilia i Maja) Tak samo zresztą szukam tej dobrej energii u Emarson Lake & Palmer w Obrazkach z Wystawy , Tarkusie czy Chirurgii Mózgu. Inny rodzaj energii i optymizmu wyzwala u mnie ponadczasowa Edith Piaf , np jej Non je ne regrette rien ! A taki Hendrix , którego w ostatnich dniach wspominamy ; ten wziął gitarę do ręki i zaczął grać - ale na nowo ,po swojemu! Cóż , pisać tu można wiele , ale wracając do początku wzywa mnie do kuchni mój schabowy ; skwierczy ostrzegawczo ! Smacznego ,