Paradoks historii: wszystkie marki się na nia powołują jakby wyłącznie; czas na rynku mial legitymizować obecne kolekcje - nawet jeżeli są średnie lub wycenione tak, że każdy zorientowany na dzień dobry woła o zniżkę minimum 20%.
To swoją drogą jest kolejny paradoks. Moi nie zegarkowi znajomi nie mogą zrozumieć tego, że w tym świecie normalne jest dyskutowanie o cenie. Pomagałem przy zakupach mn. tissotow i longinesow, nie byli w stanie uwierzyć co się dzieje.
Wracając do historii: jaskrawym przykładem jest Blancpain, nie odmawiam im jakości ale współczesna kolekcja z różnych powodów nie ma mi nic do zaoferowania. Za to vintage? Mon dieu
I jeszcze w temacie: