Jak rzadki to nie oddam i już. Będzie u mnie na ręku świecił rzadkością - tylko wypełnienie wskazówek zmienię na brunatne. Dzięki za opinie a co powiecie na to? Witam. Podejrzewam że jak wszyscy zbieracze rozpuściłem wici o swoim hobby wśród znajomych. Część z nich zapamiętała i przyniosła jakieś zegarki a część do dziś niesie lub nie pamięta. Otóż wczoraj zadzwonił do mnie jeden z dobrych kolegów i poinformował że znalazł w domu jakiś zegarek i może mi go oddać. Zaopatrzyłem się po drodze w sklepie (wiadomo w jaki napój) i udałem się do "Karola". Po chwili rozmowy pokazał mi co znalazł i co chce mi dać. Pudełko wyglądało tak: Pomyślałem sobie - następna amfibia w kolekcji. Otworzyłem pudełko: Zegarek oczywiście nie chodzi. Patrzę a tu tarcza taka sobie, wskazówki bez wypełnienia, luma wala się pod szkiełkiem ale jak mówią - darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. W mojej pustej głowie zaczynają chodzić trybiki - bezel ładny - przełoży się do drugiej amfibii, koperta w dobrym stanie, koronka prawie nówka więc też znajdzie się dla niej miejsce. Nagle mnie tknęło i pomyślałem że może udało mi się trafić 300m... Odwracam i..... Niestety, nie z moim szczęściem. Ale ale, coś mnie w tym deklu zastanowiło. Jest na nim jakiś napis którego nie powinno być. Kolejny zegarek z dedykacją? Nie: To oznaczenia Marynarki Wojennej. Banan na mojej twarzy coraz większy ale trybiki zasuwają że MW raczej na deklu nigdy nie widziałem - nawet na forum - a raczej na kopercie. Więc myślę sobie ot, ktoś podmienił dekiel. Oglądam dalej i : Hura, nie podmienił. jest komplet. Przypadkowo stałem się posiadaczem - chyba nawet jednym z nielicznych - amfibii z grawerką MW. Nie wiedziałem co ten zegarek robił na Podlasiu. Ale po zdjęciu dekla już wiem: On po prostu rdzewiał. Pozdrawiam.