Przypomniała mi się taka humoreska: jej autor, poczytny pisarz będąc kiedyś na przyjęciu opowiedział następujący dowcip: do lekarza przychodzi facet z bandażem na nodze. - co panu jest?- pyta doktor. - boli mnie gardło - odpowiada facet - dlaczego więc - pyta doktor - ma pan bandaż na nodze? - bo mi się zsunął. wśród huraganu śmiechu słuchających podchodzi do autora gościu z zakłopotaną miną i mówi: -proszę pana, ja piastuję odpowiedzialne stanowisko, czasem słyszę opowiadane dowcipy, ja muszę je rozumieć, rozumie pan czasem może tam być ukryta jakaś ironia, nie daj Bóg pod moim adresem a może któregoś z moich przełożonych, ja muszę wiedzieć czy można się śmiać, proszę pana proszę mi powiedzieć dlaczego ten bandaż mu się zsunął? Na nic zdały się próby wytłumaczenia dowcipu - w następnych dniach gościu z zakłopotaną miną zamęczał autora telefonami, skądś zdobył numer. Po jakimś czasie autor uwolnił się od intruza, cała sprawa zaowocowała jednak wspomnianą humoreską, w której autor opisał historyjkę i poszedł z nią do wydawnictwa. - Ha,ha, ha cóż to za kretyn, nooo oczywiście - wydrukujemy - Wydawca trzymając się za brzuch kończył czytanie tekstu. Autor zabierał się do wyjścia. -Jedną chwilkę, czy mógłby pan tak po starej przyjaźni uchylić mi rąbka tajemnicy? - Tak? - dlaczego właściwie ten bandaż mu się zsunął?