Przyjacielu, błagam!!! Nikt nie nasącza rzeźb drewnianych żywicami epoksydowymi. Kiedyś w latach 70-tych epoksydami, zwłaszcza Epidianem 5, impregnował piaskowiec nieżyjący już profesor Damasłowski. Teraz wiemy, ze była to ślepa uliczka, gdyż wypacający się utwardzacz tzw. tecza powodował klejenie się wszelkich zanieczyszczeń do powierzchni detalu czy też rzeźby tworząc czarna skorupę. Poczerniałą warstwę zewnętrzną można oczyścić jedynie poprzez pyrolizę usieciowanej żywicy za pomocą lasera. Jeśli chodzi o impregnację drewna robi się to obecnie za pomocą roztworu Paraloidu, będącego modyfikowaną żywicą akrylową, np. B72 w toluenie. Metoda ta gwarantuje migrację impregnatu w głąb drewna i powolne odparowanie rozpuszczalnika, pozostawiając impregnat wewnątrz utwardzonej nim rzeźby czy detalu. Gdyby nasączyć rzeźbę drewnianą żywicą epoksydową wymieszaną z inicjatorem i utwardzaczem, choćby nawet rozcieńczoną acetonem, to migracja byłaby na poziomie 5mm w głąb tworząc poprostu twardą skorupę na powierzchni. Uzupełnienia gruntów czy polichromii w tym wypadku są niemożliwe. Jeszcze jedno: Politura szelakowa jest równiez rodzajem lakieru: roztworem żywicy w alkoholu A co to szelak to pewnie jako konserwator wiesz