To może troche info. dla zainteresowanych na temat rywala jak i samego meczu : Drugim rywalem na drodze Wisły do Ligi Mistrzów jest mistrz Bułgarii, Liteks Łowecz. Wiślacy dziś zmierzą się z tym zespołem po raz pierwszy, na jego boisku. To pierwszy poważny sprawdzian podopiecznych Roberta Maaskanta. Wcześniejsze mecze sparingowe, a następnie potyczka w II rundzie ze Skonto Ryga były tylko rozgrzewką przed poważnym graniem, które czeka nas w III rundzie. Jednak nie przeceniajmy siły naszego dzisiejszego przeciwnika. Liteks Łowecz poprzedni sezon zakończył na pierwszym miejscu w ligowej tabeli, wyprzedzając trzy stołeczne ekipy: Lewskiego o trzy punkty, CSKA o 14 i Lokomotiw aż o 23. W poprzedniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów Bułgarzy pewnie wyeliminowali mistrza Czarnogóry. Jednak w ostatnich sezonach Liteks nie radził sobie w europejskich pucharach. Dwa lata temu odpadł z walki o Ligę Europejską przegrywając z BATE Borysów, w poprzednim sezonie fazę grupową tych samych rozgrywek wybił Bułgarom z głowy węgierski Debreczyn. Uczciwie trzeba powiedzieć, że takie zespoły jak Liteks nie powinny występować w europejskiej elicie. Możemy nie czepiać się budżetu klubu (nieco ponad 3 mln euro - czterokrotnie mniej niż Wisła) czy niewielkiego (8 tys. widzów), ale sprawiającego przyjemne wrażenie stadionu. Gorzej, że mecze mistrza Bułgarii nie cieszą się wielkim powodzeniem - gospodarze liczą jutro na sześć tysięcy widzów. W samym Łoweczu oficjalnie mieszka 40 tys. osób. Że mamy jednak do czynienia z klubem mentalnie prowincjonalnym można było przekonać się wczoraj. Gospodarze zlekceważyli zalecenia UEFA, by udostępnić dla dziennikarzy 15 minut treningu. Nie zorganizowali konferencji dla trenera Maaskanta, zresztą wypowiedzi Holendra nie chcieli słuchać bułgarscy dziennikarze. Wcześniej autokar z wiślakami niezwykle zainteresował bułgarską drogówkę, której dwukrotna kontrola spowodowała spóźnienie na trasie z lotniska do hotelu. - Myślę, że Bułgaria to bardzo bezpieczny kraj, skoro tak wszystko sprawdzają. Kaziu Moskal dał im jednak nowy komputer i nas puścili - żartował trener Maaskant. Bułgarzy kompletnie nie są zainteresowani promocją meczu. O tym, że się odbędzie, informowały obskurne plakaty z wymalowaną flamastrem nazwą przeciwnika, datą i godziną wydarzenia. Trudno też o sympatię dla Bułgarów, którzy najwyższe ceny biletów ustanowili... dla kibiców Wisły na sektor gości. Kto za "Małego"? Głównym pytaniem, jakie stanęło przed trenerem Maaskantem było: kogo wstawić za Patryka Małeckiego. "Mały" doznał kontuzji mięśnia i w weekend okazało się, że nie może polecieć z zespołem. Od nadmiaru opcji może Holendra boleć głowa. Najbardziej naturalne wydaje się wstawienie do składu Andraża Kirma, jednak forma Słoweńca jest pewną niewiadomą, gdyż w ostatnim czasie także i on zmagał się z urazem mięśniowym. Inne opcje? Na przykład Maor Melikson na skrzydło i Łukasz Garguła bądź Tomas Jirsak na środek pomocy. Czechowi podobają się warunki gry w Bułgarii, mimo że podczas wczorajszego treningu na stadionie Liteksu padał deszcz. - Rzeczywiście to są warunki dla mnie. Lubię jak trawa jest krótko ścięta i jeszcze mokra. Można wtedy szybko grać piłką - zapowiada Jirsak w "Gazecie Krakowskiej". - Na razie nie mogę mieć pewności, że usłyszę od trenera, że wychodzę na boisko. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że mogę dostać szansę i mogę w ten sposób udowodnić, że zasługuję na miejsce w podstawowym składzie - dodaje Czech. Oprócz Jirsaka na środku, zastępując Meliksona mógłby zagrać Gervasio Nunez. Opcji z przesunięciem na lewe skrzydło Paljicia, na prawe Ilieva i wstawienie do składu Juniora Diaza raczej nie bierzemy pod uwagę. W niedzielę niepewny występu był ponadto Sergei Pareiko, estoński bramkarz jest już jednak gotów do gry. Dwumecz za 12 mln zł W tle rywalizacji sportowej Wisły i Liteksu widnieją wielkie pieniądze. Drużyna, która awansuje, otrzyma szansę gry w play-off - ostatniej rundzie przed fazą grupową Ligi Mistrzów. Z tego tytułu klub otrzymuje 2,1 mln euro. Jeśli odpadnie, to i tak trafi do fazy grupowej Ligi Europejskiej, co UEFA nagradza kwotą 1 mln euro. Łatwo policzyć, że do zgarnięcia po dwumeczu Wisła - Liteks jest ok. 12 mln zł, nie licząc oczywiście wpływów z biletów z czterech meczów w europejskich pucharach rozgrywanych przy Reymonta 22. W przypadku awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów wpływy te są jeszcze większe. Trzymajmy kciuki.