StaryWilk
Użytkownik-
Liczba zawartości
3045 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez StaryWilk
-
Zgadzam się z Tobą. Przebieg i styl jazdy jest ważny nie czas. Nie znam z kolei amatora, który robi 500 km w jeden dzień na twardych przełożeniach i byłby w stanie zajechać stary napęd XT w tydzień. Pisząc 5 lat i myśląc o amatorze miałem na myśli ok 3000 km rocznie, troche miasta, trochę lasu, bez ekstremy, z odpowiednim dbaniem o napęd - czyszczenie i smarowanie, styl umiarkowany w kierunku jazdy z wysoką kadencją, która jest dla napędu łaskawsza. Myślę, że w takich warunkach 15 000 km dla starego XT, czy Exage 500 LX to pestka.
-
to zależy jak się trafi. Trzeba się trochę znać i obejrzeć na żywo. Mi się udało kupić starego szwajcarskiego trekkinga w stanie bdb za 240 zł. Nie wydałem na niego ani złotówki (prócz smaru, psikadełek itp.) przez 2 sezony prawie codziennej jazdy (co prawda tylko 13 km w dwie strony) do pracy oraz od czasu do czasu wypady, przez ok 10 miesięcy w roku. Takiego nowego 20 latka jak się kupi, a miał zrobiony serwis - w sensie przesmarowany na nowo i wyregulowany, może wymienić trzeba linki czy pancerze i raczej na pewno opony, bo ze starości sparcieją, da się znaleźć za ok 1200 zł. Amatorowi przy odrobinie dbałości, posłuży conajmniej 5 lat bez wymian. Nawet łańcuchy stare XT na 7speed były bardzo trwałe i mniej podatne na rozciąganie. Koniecznie nowy góral z gwarancją 2 lata, jak najtaniej, moim zdaniem "ma to syns" ale za ok 3000 (jakieś pierwsze lepsze przykłady) - choć ja bym zrezygnował tutaj z tarcz, gdyby byla taka możliwość i obniżył kwotę o kilka stów: http://allegro.pl/rower-26-kross-level-a8-dsc-shimano-xt-najlepszy-i4226044808.html http://allegro.pl/hit-25-nowy-mtb-corratec-x-vert-0-4-xt-rockshox-i4206452245.html Gwoli wyjaśnienia - nie uważaj tych rowerów za "wyczynowe". Wyczynowe kosztują katalogowo >15 000 zł. ok 2500-3000 zł - to kwota na nowego przyzwoitego górala, gdzie nie będzie Ci szkoda dołożyć np. 400-500 zł na wymianę części, a nie martwić się, że ta kwota przekrecza połowowę wartości nowego (kolejnego badziewia) roweru. A już przynajmniej coś takiego - nawet niezła propozycja: http://allegro.pl/romet-jolene-2-slx-raidon-sf11-avid-promocja-25-i4257081641.html szerszy opis i lepsze zdjęcia: http://www.jednoslady.sklep.pl/p51,romet-jolene-2.html
-
zwróć uwagę, że to nie jest byle co i za 200 zł nie jest równy za 200 zł innemu. Jeśli masz TAKI (jakiegoś 20 letniego GT, Scotta, Treka itp na osprzęcie klasy SLX, LX, Exage, XT itp,) to się ciesz i dozbieraj do czegoś fajnego. Odpowiednik dzisiejszy tej klasy roweru to przynajmniej 3000 zł. Jakby kupił nowego takiego na napędzie LX/XT 3x7, 3x8 - myślę, że zajeździłby 3 napędy nowe z tych grup. Osobiście wolałbym kupić coś takiego za ok 1000 zł niż tamtego rometa: http://allegro.pl/nowy-kultowy-gorski-na-deore-xt-shimano-3x7-i4253837506.html Zalety: wobec rometa za 1000 zł: 5 razy trwalszy osprzęt, jakość wykonania znacznie wyższa, wyraźnie lżejszy, lepsze tłumienie drgań. Wady: brak amorka - ale do miasta, pola, lasy bez wyraźnego terenu - nie jest konieczny
-
w poniższym artykule o E90 2.0d - gość kupił nówkę z salonu, zrobił program na zwiększenie mocy, relacja po 245 000 km - turbo nie dotykane. Na samym dole inny przypadek auto sprowadzone z przebiegiem 120 000 km . Na pewno trwałość różnych turbin przy różnych silnikach jest też różna, ale większość zależy od eksploatacji. http://www.magazynauto.pl/uzywane/opinie/news-uzywane-bmw-320d-e90-2007,nId,978191 Dla kontrastu podajemy przykład pana Andrzeja, który ma identyczną wersję 320d, tyle że w wersji kombi. Auto kupione jako używane z przebiegiem 120 tys. km uległo poważnej awarii podczas wakacyjnego wyjazdu do Włoch. Choć przed wyruszeniem w trasę dokonano przeglądu, nie uchroniło to właściciela przed spektakularnym rozpadnięciem się turbosprężarki (wirnik wypadł z ułożyskowania). Naprawa kosztowała w przeliczeniu 7 tys. zł. Czy przebieg był prawdziwy? Wątpliwe...
-
cena jako taka - całościowo, nie wydaje się wysoka.- sam amorek przedni katalogowo kosztuje 450 zł, w necie ok 300 zł. Jednak to tak jak pisałem rower z niskiej półki. Czytałem wcześniej, że zależy Ci na góralu i to koniecznie nowym. Wg mnie przyzwoicie skomponowany nowy rower dla amatora, mogący dać namiastkę maszyny mtb, z kategorii sztywniak z amorkiem przód to przynajmniej trzeba dać z 2000 zł na model z wyprzedaży. Dlatego jestem zwolennikiem używek. Ja osobiście bym go nie kupił. Wolałbym nawet tani rower na przeczekanie i dozbierać do lepszej nówki. Np. takiego typu rowery w takich cenach schodzą w co najwyżej jeden dzień na allegro: http://allegro.pl/rower-mtb-gt-timberline-all-terra-retro-i4257354242.html .Jeśli chodzi o trwałość, a kupi się w dobrym stanie, to jest rewelacyjna - wyższe grupy z lat 90-tych były ciężkie do zajechania przy dobrym dbaniu. Z kompatybilnością częsci na wymianę coraz gorzej niestety. Taki rower za 200 zł sprawdzi się moim zdaniem w trudnych warunkach lepiej jak nowy za 1000 zł.
-
przebieg udokumentowany?
-
z rozwijanej listy dostępnych rozmiarów, wynika, że rama 20" jest dostępna. Myślę, że mogłaby być dobra na Ciebie. Nie jeździłem na Rometach, nie wiem jak z trwałością ram, ale myślę, że nie pęknie, widelec myślę, że starczy na Twoją wagę i łikendowe przejażdżki. Natomiast osprzęt to najniższa półka. Jedyna zaleta jaką widzę, to to że cały napęd łącznie z korbą wymienisz za jakieś 120 zł (cena nowych części z neta), albo w przyszłości kupisz sobie np. klasy Alivio na 3x9 jak to się zużyje po cenach z neta z manetkami zmieścisz się w 350-400 zł. Ale słabe koła pozostają. To trochę taka imitacja górala - zabawka wyglądająca jak poważny rower za 4000 zł, ale w detalach różni się znacząco. Opony dali strasznie szerokie prawie jak do FR 2.25 - zupełnie niepotrzebne w tej klasy rowerze.
-
jaką masz wagę i wzrost. Cena jest dobra, amorek dobrej marki, ale najniższy model, więc żadna rewelacja. Przy większej masie dobrze żeby lagi miały przynajmniej te 30, 32 mm.
-
Zauważ, że 9 -ka była bardzo długo utrzymana - debiut rok 99 w XTR, dopiero w 2010 zadebiutowała 10-ka. Czyli po 11 latach. Teraz ledwie 4 minęły a 10 wyparła w większości grup 9-kę, a już jest szykowana 11-ka
-
chciałem napisać, że po co amatorowi XTR, ale nie mogę, bo postęp idzie tak szybko, że DynaSys 10 speed trafił już jako standard do grupy Deore. Jak chcesz 9ke i coś z aktualnej kolekcji shimano zostaje Ci najwyższa grupa Alivio
-
Działa prawie jak branża foto czy telefoniczna, co roku nowy model im więcej pikseli tym lepiej W zasadzie dla zaawansowanego amatora, któremu zależy na dobrym rowerze w dobrej cenie, a nie na nowych naklejkach (zdaje się, że niekiedy nowy model rocznikowy do tego się sprowadza, ewentualnie np. do zmiany tylnej przerzutki na xt z slx) warto szukać wyprzedażowego modelu za ok 50-60% ceny. Rozumiem, że system 11 speed nie będzie kompatybilny z systemem 10speed (kaseta inna, ale łańcuch, przednia korba- profil zębów)?
-
Pytanie bardziej do sprzedawców - gdzie leży granica opłacalności w sprzedaży nowych rowerów - jak puści się za 40% ceny katalogowej starszy zalegający model to jeszcze jest zysk czy już strata? Przykład: Nówka wyczynowy GT Zaskar Team 2011 rok za 8500 zł: http://allegro.pl/gt-zaskar-26-xtr-sid-crankbrothers-i4256505154.html sam amorek w nim to koszt 2500-3000: http://allegro.pl/rock-shox-sid-xx-world-cup26-1378g-tapered-i4213982281.html cena katalogowa w 2011 roku jakieś 20 000, cena aktualnego modelu jakieś 25 000 zł. http://www.sterba-kola.cz/zbozi/gt-zaskar-carbon-team-2011 http://www.yooyahcloud.com/MEGABIKE/27Nr2/GT_Zaskar_Review.pdf a tu 2013: http://www.bikekatalog.pl/2013//rowery/405/GT.Zaskar.Carbon.Team/
-
Rowerowa biżuteria Pięknie też się prezentuje w piastach white industries. Ciekawe jak wypadają np amorki nietypowych marek np. White Brothers, BOS czy Maveric - popularnie stosowany przez np. Kleina.
-
Są seryjne. Coraz popularniejsze, w coraz niższych klasach dostępne. Od Srama, Shimano i innych producentów.
-
Dużo taniej wychodzi niż zakup w Polsce? A powiedz jeszcze jak suporty od chrisa wypadają. http://www.bikeonlineshop.pl/marki/bsa-wklad-suportu-mtb-68-73 130 euro (ponad 500 zł) za suport. To są łożyska ceramiczne czy metalowe, maszynowe czy otwarte? Dobry suport na maszynach idzie kupić za 100 zł. Ciekawe ile trwalsze są te od chrisa i jak z ich uszczelnieniem.
-
może pójść w dobrej cenie, nietuzinkowy citek: http://allegro.pl/luksusowy-zegarek-citizen-np1000-04e-semi-skeleton-i4244411636.html
-
to nie była odpowiedz na Twojego posta. Tak wyszło. Ale swojego posta pisałem chwile wcześniej, a poźniej kliknąłem wyślij nie widząc, ze Twój się pojawił. Zresztą w tekście swojego posta napisałem wyraźnie: Wolałbym 100 razy bardziej coś takiego od jakiegoś nowego krossa, meridy, czy kellysa w podobnej cenie czyli za ok 5000-6000 zł.
-
Post zaczepny: świetny rowerek imo. Rama na całe życie, osprzęt z czasem można zmieniać. Wolałbym 100 razy bardziej coś takiego od : http://allegro.pl/rower-tytanowy-van-nicholas-zion-i4238211365.html Wolałbym 100 razy bardziej coś takiego od jakiegoś nowego krossa, meridy, czy kellysa w podobnej cenie.
-
sprzedałem rok temu teraz najczęściej ujeżdżam też trekkinga szwajcara, nie istniejącej już marki Allegro. Rowerek retro ma ponad 20 lat, calutki na osprzęcie Exage 500 LX, wyrwałem igłę - może miał ze 2000 km przejechane, za parę groszy. Już drugi sezon dzielnie służy bez zająknięcia. Idealny środek lokomocji na zakorkowane miasto, stalowa rama na mufach bez problemu znosi fotelik z dzieckiem. Tutaj koła 28"- mavic (nie pamiętam modelu, ale 20 letnie made in france) - po 2 sezonach po dziurawym mieści i mojej masie nie wymagają centrowania. O fullu myślę, żeby ewentualnie kiedyś spróbować z wysokiej półki ale stary model, zadbany za ułamek ceny nowego. Rewelacyjne rowerki wg mojego wyobrażenia, manufakturowe (niestety nie na moją kieszeń) można pooglądać tutaj (dużo tytanu, cr-mo, rohloffa, sztywniaków, ale też i ciekawe fulle): http://cyclemonkeylab.blogspot.com/ ciekawe jak takim cudakiem się jeździ: http://cyclemonkeylab.blogspot.com/2014/03/monkey-ride-neils-oxide-battleaxe-all.html
-
Na razie zastanawiam się, nie jestem zdecydowany na zakup. Marka RM od dawna przypadła mi do gustu, szczególnie stare modele. Ze względu na ceny w grę wchodziłaby tylko używka. Stal ze względu na niezniszczalność. Na pewno nie jeździłby zawodowo, bardziej dla przyjemności. Normalnie obracam się w trekkingach. Najlepszy rower jaki miałem to był taki manufakturowy treking, ze stali cr-mo: http://tufotki.pl/4UlpH#p534901 jakość ramy, spawy była fenomenalna, dodatkowo mufa wzmacniająca rurę pionową do której wchodzi sztyca. Nośność tego roweru przy kołach 26 cali to przynajmniej 200 kg. W codziennej jeździe do pracy bardzo wygodny i lekki w prowadzeniu. Moja masa przy wzroście 187 cm waha się w granicach 95-100 kg - wydaje mi się, że karbon się nie sprawdzi. Ibisa znam ze zdjęć i opisów, nigdy nie widziałem na żywo. Oprócz starych RM chciałbym w przyszłości spróbować czegoś też od Nicolai. Chętnie na Rohloffie.
-
Co kraj to obyczaj - u nas w Polsce takie auto się nie sprawdza, z wielu względów i jest na pewno droższe w utrzymaniu od 2 litrowego udanego diesla. Choć na pewno trwałość niewysilonych amerykańców V8 jest wieczna. Częściowo się z tobą zgodzę - pewnie z 85% diesli klasy średniej i wyższej rzeczywiście w Niemczech robi co najmniej 50 000 km rocznie. Na pewno jedni bardziej dbają o auto, inni mniej. Na pewno w Niemczech jest lepsze paliwo i wtryskiwacze sprawiają mniej problemów. Na pewno przebieg autostradowy jak się dba nie niszczy tak silnika jak start stop w mieście i but do podłogi co chwile na krajowej, żeby wyprzedzić traktor, tira, wolno jadące auto 70-80 km/h, gdzie dopuszczalne jest 90. Co do słynnego 2.0 TDI to też masz częściowo rację, bo owszem na pewno jest bardziej wrażliwy od 1.9 TDI, ale dziwne, że właśnie w tym silniku pękająca głowica i kilka innych problemów jest problemem, a np. w 2.0 HDI/TDCI i innych nie słychać nic na temat pękających głowic. Sam VW musiał dostać wystarczająco dużo sygnałów od użytkowników skoro nagminne problemy z głowicą zostały zażegnane w nowszej wersji tego silnika z wtryskiem CR. Można jeszcze kupić np. używane mondeo ze 140 KM dieslem i przebiegiem do 200 000 km za mniej niż pół ceny salonowej, i spokojnie ten silnik wytrzyma kolejne 300 000 bez większych awarii, przy spalaniu średnim 6,5 -7 l/ 100 km.
-
problem w tym, że podoba mi się bardzo otoczka tej firmy i szczególnie starsze modele robione ręcznie w kanadzie. Ale bardzo wiele modeli element (lekki full do xc), które widziałem na allegro miało poważne naprawy ramy. Spawanie w okolicach mocowania tylnego zawieszenia, czy to bardziej wynika z ich konstrukcji wyżyłowanej i pocienionej, czy z niewłaściwej eksploatacji. Ten wzbudził moje zainteresowanie, po czym opis i zdjęcia - kolejny z pospawaną ramą: http://allegro.pl/rower-gorski-aluminiowy-full-rocky-mountain-na-xtr-i4244430519.html A wg opisów w necie ma to być topowa jakość i trwałość. Ja zdecydowanie preferuje stal cr-mo nad alu - szkoda, że tak mało producentów jej używa (w ludzkich pieniądzach). Ten model fajny, tylko juz dość mocno zmęczony życiem: http://allegro.pl/gorski-rocky-mountain-na-deore-xt-lx-race-face-i4217651587.html
-
miał ktoś do czynienia z rowerkami rocky mountain?
-
jeszcze jeden komentarz co do nośnosci: Nośność = dopuszczalne obciążenie całkowita (ciężar roweru + ciężar ciała + obciążenie bagażnika): Razem 120 kg. Rower waży z 20 kg biker 95 (ja) i już mogę załadować max 5 kg. Np. jeśli synek miałby być w foteliku to dodatkowe ok 20 kg. Marcinkowski - tam jest sprytny napis german design - co oznacza - made in china. zgadzam się z Marcinkowskim, że no namy z marketu, chińskiej produkcji to najgorsze propozycje. Edit. Mało tego ten rower kosztuje 1700 zł - dokładając 700 zł można kupić takie cudo: http://allegro.pl/bdb-manufaktur-t700-roz-57-cm-i4227179832.html stan prezentuje się bdb, a koszt nowego to ponad 5000 zł. Jakość tego roweru jest super, ciężar niewielki, rama cr-mo, produkcja niemiecka. Oczywiście dwukrotnie przekracza budżet, więc nie jest już w kręgu zainteresowań lotka.
-
myślałem, ze oceniamy silniki W każdym razie nie ma idealnych aut, w każdej marce są lepsze i gorsze wersje, modele, silniki, lata produkcji itd.
