Batyskaf "Trieste" został zbudowany w wolnym mieście Triest na granicy włosko-jugosłowiańskiej, przez szwajcarskiego projektanta, Auguste Piccarda, zwodowany w 1953 r. Składał się z dwóch części - górną stanowił długi na 20 metrów stalowy pływak - komora z paliwem lotniczym - ok. 100 tys. litrów, miała ona za zadanie zapewnić wyporność. Pod spodem znajdowała się zbudowana ze specjalnego stopu stali z chromem, molibdenem i niklem kulista kabina załogi. Za balast służyły pojemniki wypełnione kawałkami żelaza. Gruby na 12,7cm kadłub maszyny musiał wytrzymać całkowity nacisk 200 tysięcy ton, a wykonana z wielu warstw pleksi szyba miała grubość prawie 18cm. Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us Największym wyzwaniem przy schodzeniu w głębiny morskie jest ciśnienie wody. Każde kolejne 10 m zanurzenia oznacza zwiększenie ciśnienia o 1 atmosferę. Na głębokości blisko 11 km, na jaką dotarli Piccard i Walsh ciśnienie wynosi około 1100 atmosfer, czyli na każdy centymetr kwadratowy powierzchni zanurzonego obiektu naciska tam ciężar ponad 1 tony...Robi wrażenie, prawda? Na miejsce zanurzenia "Trieste" przypłynął na statku. Zanurzenie rozpoczęło się o 8.23 rano. Stalowa kapsuła trzeszcząc od naporu wody znikła w odmętach wody, opadając w kierunku Głębi Challengera, legendarnego miejsca na dnie Oceanu Spokojnego. Uploaded with ImageShack.us Pod wpływem słabnącego światła dziennego woda wokół kapsuły przybierała najpierw odcienie szarości, a później zapanował kompletny mrok i cisza, zakłócana tylko przez szum pokładowej elektroniki. Początkowo batyskaf opadał z prędkością 1,3m/sek. Po osiągnięciu głębokości 9000 m Piccard i Walsh - by uniknąć silnego uderzenia w dno - odrzucili część balastu, w wyniku czego prędkość spadła do 30 cm/sek. Piccard wspominał, że w miarę jak batyskaf opadał, na jego ścianach co jakiś czas pojawiały się malutkie nieszczelności, przez które przeciekała woda. W pewnym momencie - na głębokości 9875 m jedno z okien trzasnęło z ogromnym hukiem. Cały batyskaf zatrząsł się, jednak mężczyźni postanowili nie przerywać zanurzania i kontynuować podróż w głąb hadalu ? najgłębszej strefy oceanu, nazwanej tak od mitologicznego Hadesu, podziemnego świata umarłych. Gdy zbliżali się do dna, woda zdawała się być jaśniejsza ? to światło z reflektorów odbijało się od podłoża. Podniosła się chmura osadów. Po 4 godz. 15 min. powoli ?Trieste? opadł na dno Głębi Challengera. Instrumenty pokładowe pokazały głębokość 11521 m, lecz zweryfikowano to później do 10916 m. Uploaded with ImageShack.us "Trieste" uderzając w dno oceanu wyrzucił taką ilość piasku, że przez 15 minut nie było nic widać...Gdy widoczność się poprawiła odkrywców zaskoczył widok ryb: soli i flądry o długości około 30 cm, jak również krewetek. Według Piccarda dno było czyste i przejrzyste, pokryte mułem z obumarłych okrzemków. Piccard i Walsh przebywali na dnie ok. 20 minut. Jako ciekawostkę warto dodać, że udało im się nawiązać kontakt ze statkiem na powierzchni - przesłanie głosu za pomocą sonaru trwało 7 sekund w jedną stronę. Temperatura wewnątrz batyskafu wynosiła +7 stopni Celsjusza. Zmęczeni i zmarznięci rozpoczęli wynurzanie z poczuciem, że wielka chwila dobiegła końca. Podróż na dół i z powrotem, wliczając 20-minutowy przystanek na dnie, zajęła im cały dzień, z czego samo wynurzenie 3 godz. 27 min. Już na powierzchni zaczęli się zastanawiać, ile czasu upłynie, zanim ktoś powtórzy ich wyczyn. Walsh przewidywał, że może to być ?rok, góra dwa lata?. Jednak uwagę świata przyciągał w tym czasie kosmos, sława odkrywców zaczęła więc szybko blednąć. W następnych latach do Głębi Challengera jeszcze kilka razy wysłano batyskaf, jednak na jego pokładzie nie było ludzi. Gdy odkrywcy byli już na statku, przyjęli gratulacje od ówczesnego prezydenta USA D. Eisenhowera, który specjalnie przybył na miejsce. Dwunastu ludzi spacerowało po księżycu, tysiące weszło na Mount Everest, jednak tylko dwie osoby były w czarnej, tajemniczej otchłani na dnie oceanu, ?ostatnim miejscu na ziemi, które pozostało niezdobyte?, jak pisał zmarły niedawno Piccard. Trieste jest do dzisiaj jedyną jednostką załogową, która osiągnęła najgłębsze miejsce na Ziemi.
zobaczyć można film z wyprawy.