Waski123: Dobrze wyczytałeś na forum, że to mechanizm nie do zdarcia. To że nie ma incablocka, to poważny mankament, ale poza nim bezawaryjnością "pobiedomatici" wszelkiej maści biją wszystko późniejsze z incablockiem na łeb (może ex equo z kirowami i pierwszymi rakietami 2609). Ta bezawaryjność objawia się w nich tym, że naprawdę rzadko potrzebują napraw i chodzą bardzo dokładnie pomimo pół wieku pracy w piachu i bez oliwy. Niby proste mechanizmy jak cep, ale dokładnie zrobione i zapewne z dobrych materiałów (wywiezionych z III Rzeszy ). Poza tym pobiedy z małą sekundą to ładne werki, a pobiedy z dużą sekundą moim zdaniem jedne z najładniejszych, wśród rusków. No i poza wszystkim, z naręcznych rusków najładniej cykają ps. jak incablock jest wyznacznikiem wytrzymałości werku to wszystkie omegi i inne longines'y kieszonkowe z lat 30-tych to paździerze, mołnie z lat 50-tych i Strieły na 3017 też KamilZig: Nie wiem, jak go ocenić. Troszkę inne zegarki mnie aktualnie kręcą. Całkiem ładny, chyba oryginalny. Werk ma jeszcze fazowane brzegi, więc nie jest paskudny jak jego późniejsza zubożona generacja. Ogólnie poza K26 i wołnami podchodzę z rezerwą do werków z Czystopola. A starych Amf nie zbieram, bo ciągle je produkują i nowe są tanie jak barszcz, a mają fajniejsze tarcze