Zauważ też kto masę z tych filmów reżyseruje bo to o wiele ważniejsze niż główny aktor/aktorka. W przeciwieństwie do aktora nie ma dobrego filmu bez dobrego reżysera. Co do przykładu De Niro to porównaj filmy Scorsese zrobione z De Niro a Di Caprio - to nie ta sama półka. Dlatego mierzenie aktora sukcesem/porażką filmu to moim zdaniem kompletne nieporozumienie. Na poparcie tej tezy wczorajszy seans, czyli "Dziennik zakrapiany rumem" - solidna obsada, Depp w formie jak zawsze a film najwyżej przeciętny.