opony jak już wcześniej ktoś napisał to temat rzeka. Jeden kumpel chwalił chinole bo dobrze kleją - ale tutaj patrzył przez pryzmat driftu więc z reguły sucho a opona - wiadomo - "dogrzana". Kilka kółek na torze w Kielcach wytrzymała. Kuzyn ma zakład z wulkanizacją i on znowu radzi omijać chinczyki szerokim łukiem - latem na suchym może ok ale w deszczu tragedia. On patrzy przez pryzmat jednej historii gdzie nie swoim autem (z jakimiś chińczykami na felgach) na lekkim łuku przy niedużej prędkości (zabudowany) prawie poleciał w barierki bo opona zachowała się jak na lodowisku.
Ja mam 218KM (zakładając że żaden nie zdechł) i świeże Toyo 255 z tyłu (założone wiosną, produkcja koniec zeszłego roku - rozmiar opon dedykowany dla 335i z 3.0BiT 306KM pod maską) - trakcja też potrafi zamrugać ale w sumie tylko na jednym skrzyżowaniu w okolicy (śliski asfalt i startuje się z podporządkowanej lekko pod górkę więc raczej nie jest to wytaczanie się na drogę) i teraz w deszczu - ale trzeba sprowokować auto. W obecnym np M340i jest 4x4 a nie RWD ale na tyle też 255 szerokości a mocy prawie 2x tyle co u mnie - opony jakoś dają radę. Gdybyśmy chcieli mieć 100% przyczepności nawet rzucając cegłówkę na gaz to okazałoby się, że musimy zakładać opony 3xx.
Wszystko zależy od stylu jazdy - pogody mamy teraz jakie mamy, lekko popada i ludzie na prostej drodze w niezabudowanym jadą 60 bo nie wiedzą co się dzieje. Taki ktoś nie hamuje w ostatniej chwili ... chociaż może właśnie dlatego że ma drewniane opony? kto wie...
Z tego miejsca chciałem też pozdrowić wszystkich tych, którzy nadużywają tylnego światła przeciwmgielnego - niedługo ludzie będą włączać wszystko co mają w samochodzie, tylko po co...