Jak już padły słowa "cholesterol" i "margaryna" to muszę zadać pytanie, jak to jest z tą cholesterolemią?
Przykładam dość dużą wagę do racjonalnego odżywiania, jak i też do aktywności fizycznej. W końcu postanowiłem sprawdzić jakie mam wyniki krwi i wszystko wyszło w porządku, oprócz tego nieszczęsnego cholesterolu. Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ale wynik 260 stał się faktem. Zastanowiłem się gdzie może leżeć przyczyna, wszak jakieś tam grzeszki każdy popełnia i zmodyfikowałem jadłospis. Zacząłem jeść orzechy, masło zastąpiłem margaryną, zrezygnowałem z jajek, mocno ograniczyłem sery pleśniowe, zwiększyłem i tak już dużą ilość owoców i warzyw i poszedłem na badania kontrolne. I efekt? Ano był. Cholesterol podskoczył mi do 280. Lekarz zaczął coś pobrzękiwać o braniu statyn ale mu podziękowałem.
Wprowadziłem kolejną modyfikację do jadłospisu. Wyrzuciłem z diety wszelkie jogurty, maślanki i inne produkty zwierające mleko w proszku, zrezygnowałem z margaryn na rzecz masła w naprawdę niewielkich ilościach, jem z powrotem jajka i ... przestałem robić badania.