Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

van gunt

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    115
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez van gunt

  1. Wywiad z CEO: https://cnaluxury.channelnewsasia.com/people/panerai-ceo-jean-marc-pontroue-interview-luminor-due-13046758
  2. Gratuluję, chociaż kompletnie nie mój klimat. Jak to dobrze, że mamy różnorakie gusty bo byśmy za jedną babę (zegarek) pozabijali. Niech się dobrze noszą.
  3. Ludzie w komentarzach do jego produktów piszą bardzo pochlebnie. Oferta wydaje się być interesująca, a jeśli jakość jest rzeczywiście tak dobra to ceny wydają się być rozsądne. Na etsy można znaleźć naprawdę ciekawe wyroby. https://www.etsy.com/pl/shop/HoangDidDat?ref=simple-shop-header-name&listing_id=784785816
  4. Pozwolę sobie na wrzucenie jeszcze jednego zdjęcia mojego "żółtka". Jeszcze przed zakupem myślałem, że do tego zegarka pasowałaby skórzany pasek z żółtymi przeszyciami. Niestety Oris nie ma takiego w ofercie. Jednak przez przypadek natknąłem się na etsy na ofertę Wietnamczyka, który proponuje takie cudo. Korci mnie by podjąć ryzyko zakupu.
  5. Dzięki koledze Jash na nadgarstku zagościł taki egzemplarz. Urzekły mnie te żółte wstawki.
  6. W weekend nie miałem możliwości zasilenia konta, więc odpuściłem sobie do poniedziałku. Wczoraj wchodzę na stronę, a tu cholerka, niemiła niespodzianka - jest drożej, no to zirytowany machnąłem ręką. Jak byłbym godny zwiększonego rabatu to poprosiłbym.
  7. Niektóre ceny są bardzo atrakcyjne. Mnie chodzi po głowie 65 na gumie.
  8. Ja biegam tylko po lesie. Nie mam nawet butów na twarde podłoże, więc odkąd zamknęli lasy to siedzę na tyłku. Biegania w maseczce nie wyobrażam sobie.
  9. Naszym problemem jest to, że wielu rodaków nie widzi więcej niż własny interes.Każdy by chciał mieć prawa, ale o obowiązkach to nikt słyszeć nie chce. Szanujmy się wzajemnie, a życie będzie milsze i łatwiejsze. Nie trzeba wiele. Jeżdżę zarówno rowerem jak i samochodem. W zależności od tego czym się poruszam to zawsze staram się tak jechać by maksymalnie ułatwić życie innym. Może dlatego, że kilka lat jeździłem jako kurier. Swoją drogą zawsze budziłem zdziwienie znajomych (wiedzących, że jestem maniakiem rowerowym) kiedy mówiłem, że najbardziej wkurzają mnie na drodze rowerzyści. Chociaż teraz zaktualizowałbym powyższe stwierdzenie. Jeszcze bardziej mnie denerwują piesi na wąskich drogach nie schodzący na pobocze. Widzę, że jest to coraz częstsze zachowanie.
  10. Prezentacja rowerów teamowych na 2020r.
  11. U nas wszyscy jeżdżą z L-ką.
  12. Tutaj nie chodzi o pojedynczą egzaminatorkę. Sprawa dotyczyła sporu z tą egzaminatorką (swoją drogą wyjątkowo zawzięta baba), a życie i praktyka toczyły się dalej. Wszystkie nauki jazdy uczą, że należy na rondach wrzucać lewy kierunkowskaz i widzę, że kierowcy podczas egzaminów tak też czynią. Sprawa toczyła się trzy lata, wszystkie instancje orzekały jak w przedmiocie, a oni nadal wiedzą swoje lepiej. U nas się nawet zaczęło mówić, że jest to lubelska szkoła jazdy na rondach.
  13. Niedawno dyskutowaliśmy nad nieszczęsnym włączaniem lewego kierunkowskazu na rondach. Sprawa o której pisałem ma w końcu swój epilog. https://www.o2.pl/artykul/lublin-oblal-egzamin-na-prawo-jazdy-wygral-w-naczelnym-sadzie-administracyjnym-6484876002769025a Ciekawi mnie jak dalej będą uczyć i egzaminować w lubelskiem. Beton ciężko przebić, więc pewnie zostanie tak jak było.
  14. Są WORD-y gdzie przyjęło się, że na rondzie należy włączać lewy kierunkowskaz. Najlepszym przykładem jest WORD Lublin, który można powiedzieć, że stworzył swoją interpretację przepisów. I co im zrobisz. Pan egzaminator jest panem na swoim podwórku i jak nie pojedziesz tak jak on wymaga, to będziesz musiał zapisać się na nowy termin egzaminu. Jakiś czas tamu głośno było o kursantce, która została oblana na egzaminie za niesygnalizowanie "skrętu" na rondzie lewym kierunkowskazem. Odwołała się od tej decyzji (nie pamiętam kto jest pierwszą instancją, chyba SKO), sprawę wygrała, lecz wtedy odwołała się pani egzaminatorka. Sąd administracyjny następnie znowu przyznał rację kursantce i znowu pani egzaminatorka się z tym nie zgodziła. Swoją drogą zawzięta baba. Nie wiem jaki był w końcu finał tej sprawy, ale zostało nadal, że każda nauka jazdy kierunkowskaz włącza.
  15. Właśnie z tego względu waham się. Jeszcze taka ciekawostka. Ta SL6 na obręczówkach byłaby tańsza o 700 zł, mimo że ceny wyjściowe są identyczne.
  16. Emerald widziałem na zdjęciach i tak myślę, że nie oddają jego fajności. Wreszcie Trek zaproponował do swoich seryjnych rowerów ciekawe kolory, a nie tylko szary i czarny mat. Jeśli idzie o teren to płasko. Jakieś małe hopki koło Kazimierza i nic więcej, a i tak rzadko w tamtym kierunku jeżdżę.
  17. Sztywne osie tylko przy tarczach. Ważę 80 kg.
  18. Panowie, taki dylemat. Długo zastanawiałem się nad wyborem roweru i w końcu podjąłem decyzję. Trek Emonda SL. Byłem dzisiaj w rowerowym potargować się i ewentualnie zamówić sprzęt. Nastawiony byłem na model SL5 disc w kolorze emerald. Niestety okazało się, że w tym malowaniu dostępny będzie dopiero w styczniu. W związku z tym dostałem następującą alternatywę: czarna SL5 disc, albo czarna SL6 na hamulcach obręczowych. Inaczej pisząc: tarczówki i osprzęt 105 lub obręczówki i ultegra (tutaj też lepsze koła i karbonowy maszt). 9kg kontra 7,5. Na oba rowery jest fajny rabat. I co tu wybrać? https://www.trekbikes.com/pl/pl_PL/rowery/rowery-szosowe/rowery-szosowe-wyczynowe/%C3%A9monda/%C3%A9monda-sl/%C3%A9monda-sl-5-disc/p/27880/?colorCode=black_red lub https://www.trekbikes.com/pl/pl_PL/rowery/rowery-szosowe/rowery-szosowe-wyczynowe/%C3%A9monda/%C3%A9monda-sl/%C3%A9monda-sl-6/p/24012/?colorCode=reddark_black Ciekaw jestem waszych opinii.
  19. Swego czasu byłem zakręcony na punkcie biegów w piaście. Poszedłem zatem do rowerowego pogadać na temat takiego rozwiązania. Sprzedawca stwierdził, że to fajne rozwiązanie, ale z jego doświadczenia to raczej dla kobiet bo facet zaraz to rozpieprzy. No i z serwisem kłopot. Brak części i w sezonie nawet nie chcą słyszeć o naprawie tego. Mogą pobawić się w zimie jak mało roboty.
  20. Niby tak, ale im dłużej zastanawiasz się to masz większe wątpliwości. Poprzedni Domane po prostu nie podobał mi się. Niby wszystko ok, ale nie porywał mnie. Aspekt wizualny jest dla mnie ważny tak samo jak sprawy techniczne, a nawet nie wiem czy nie istotniejszy. Jest jakaś prawda w powiedzeniu, że kupuje się oczami.
  21. Nowy Domane wygląda kozacko. A kolory to już miód na moje serce. Nawet ceną pozytywnie Trek mnie zaskoczył. Jak zobaczyłem pierwsze zdjęcia to pomyślałem, że będzie bardzo drogo. Może dlatego, że wyglądem przypomina Madone, a tam poziom cen jest wysoki przez topowość komponentów. Od dłuższego czasu szukam dla siebie jakiejś szosy endurance lub gravela i byłem ostatnio parę razy w salonie Treka przejrzeć co mają na sklepie i ponegocjować ceny. Poważnie myślałem nad Emondą SL6 a teraz zasiali mi niepokój w duszy. Siedzę i dumam który rower bardziej będzie odpowiadał moim potrzebom i stylowi jazdy. Domane to komfort, tarcze (czy to zaleta to też kwestia względna) i możliwość "gravelowania", Emonda zaś to lekkość i wyścigowy zadzior. Trek ma u mnie plusa za szeroką rozmiarówkę. Mam dość nietypowe wymiary (178 wzrostu, a przekrok 78) i wiele rowerów odpada. Orbea, Ridley są niestety nie dla mnie.
  22. W kwestii gwarancji: najprawdopodobniej Trek w takiej sytuacji gwarancji nie uzna, chociaż trzeba im oddać, że są firmą, która ma dość przyjazne podejście do klientów. Najlepiej jest dokładnie przeczytać warunki gwarancji. Różne firmy mają różne podejście, Ja osobiście odpuściłem sobie kilka razy zakup roweru ze względu na gwarancję, mimo że niektóre oferty były rewelacyjne. Wychodzę z założenia, że w karbonowym rowerze za kilka tysięcy może wyjść jakiś babol i lepiej nie dawać producentowi formalnych powodów do odrzucenia roszczeń. Bo jak dopatrzą się, że np. rower nie był kupiony u autoryzowanego sprzedawcy, nie miał zerowego przeglądu, nie był zarejestrowany na stronie itd., a takie wymogi były to w ogóle nie będzie z nimi rozmowy.
  23. Żyję dość długo na tym świecie i pamiętam całkiem dobrze smutne czasy benzyny niebieskiej i kartek na paliwo. Z tamtych czasów utkwił mi jeszcze w pamięci taki obrazek, że pod stacją stały samochody panów pompiarzy i były to przeważnie dobre auta. W jednym z odcinków serialu Zmiennicy dość dobrze pokazano klimat CPN-u. Na dużych stacjach pewnie kombinowania już nie ma, ale na małych to taki pewien bym nie był i nie piszę tego o przysłowiowych Mirkach. U Mirków to cuda dzieją się na pewno. W mojej okolicy jest stacja człowieka o ksywce Szejk i jak ktoś tam kupuje paliwo to sam się prosi o problemy. Swego czasu o Szejku było głośno bo wpadł na kombinowaniu z gazem ale specjalnie to chyba nie ucierpiał. Nie zapominajmy też, że w całym tym łańcuchu jest jeszcze jedno słabe ogniwo, czyli cysterna. Może teraz w dobie monitoringów oszustwa nie mają miejsca, ale kilka lat temu jak ktoś miał dobry układ z kierowcą cysterny to miał dostęp do naprawdę dobrego paliwa
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.