Czy to już koniec naszych zegarkowych fobii i dziwactw?
Pozwolę sobie odkopać po ponad trzech latach ten jakże ciekawy temat i dodać coś od siebie
- bardzo często śpię z zegarkiem (pewnie mam to po dziadku)
- zawsze mam zegarek na nadgarstku, nawet w domu, w wolny dzień
- zdarza się, że w ciągu dnia kulka razy zmieniam zegarek
- w poruszanej kwestii kolorystyki zawsze muszę mieć pasek od zegarka, spodni i buty w jednym kolorze - dotyczy to także kolorystki klamerek pasków; drażni mnie także zestawienie złota obrączka-srebrny zegarek, lub złote spinki do mankietów i zegarek w innym kolorze
- mam "uczulenie" na bransoletki noszone koło zegarka
- bardzo lubię zegarki kwadratowe/prostokątne oraz z rzymskimi cyframi
- uwielbiam stare, nieco zniszczone/zużyte zegarki - mają ukrytą historię, którą znają już tylko one
- mam słabość do zegarków radzieckich (z lat 50-70)
- irytują mnie zegarki z napisem Made in Germany - mimo, że niektóre są bardzo ładne (i dobre) to sam napis mnie odrzuca
- nie cierpię modnych obecnie wielkich zegarków (mam ze trzy takie, w tym Bambino 4 i ich rozmiar uważam za przesadzony)
- nie przepadam za wszechobecnymi diverami - rozumiem nad wodą, na wakacjach, ale w biurze?
- bardzo uważam przy myciu rąk, by nie zalać towarzyszącego mi staruszka
- codziennie przed snem nakręcam kilka/kilkanaście zegarków.
A najbardziej mnie wkurza, że jest tyle pięknych czasomierzy, a zgromadzenie wszystkich jest niemożliwe...