Hefajsto, też tak myślę. Tu byłaby jeszcze kwestia dobrania naprawdę ładnej i porządnej, niezwżanej bransolety 22 mm z maskownicami i perfekcyjnego dopasowania. Wtedy zegarek miałby prawie wszystko, czego oczekiwałbym od EDC na bransolecie - wszystko, poza należytą wodoszczelnością i zakręcaną koronką. Tylko że byłby znowu moim kolejnym, ortodoksyjnym pilotem... Oris, o którym myślałem i pisałem w podanym wyżej linku, z wyglądu jest złotym środkiem między zegarkiem "cywilnym" a pilotem z gatunku tych radykalnych tudzież bezkompromisowych. Jest piękny. Oglądałem, przymierzałem. Nie przekonuje mnie datownik, bo odzwyczaiłem się i nie potrzebuje - nie mam jeszcze takiej jajecznicy w mózgu, żebym nie wiedział jaki jest dzień, a z zasady w zegarkach lubię mieć tylko to, co potrzebne i z czego korzystam. Zupełnie nie odpowiada mi, że indeksy minutowe nie świecą. Szkoda też, że bransoleta iest tak delikatna i że w mojej opinii odstaje od tego pięknego zegarka jakością. Ale przede wszystkim całościowo nie czuję, żeby ten Oris z "Satelitą" w środku był wart takich pieniędzy, za jakie jest sprzedawany. Pokazany we wspomnialnym linku Ball to z kolei zegarek zupełnie cywilny i bardzo, bardzo piękny, znakomicie trafiający w moje upodobania. Do tego jest limitką, na punkcie których mam skrzywienie. Zachęca też COSC, antymagnetyczność, zabezpieczenia przeciwwstrząsowe, cudowny zajzajer użyty do smarowania, pełny dekiel, bransoleta z niebanalnym zapięciem i bokami wypolerowanymi na lustrzany połysk. Oglądałem i przymierzałem. Póki co nie zachwycił mnie tryt. W porównaniu z pilotową lumą, którą znam on po prostu nie świeci - choć u sprzedawcy nawet wpuszczono mnie do toalety i zamknięto w totalnej ciemności, żebym mógł to trytowe świecenie zobaczyć. No nie zobaczyłem, sorry. Poza tym tu też jest niepotrzebny mi datownik, do tego brzydszy, bo biały. No i cena w stosunku do tego, co za nią dostajemy... W Ballu 1917 Classic cyka ETA 2836-2. Oczywiście porządnie zmontowana, dokładniejsza i certyfikowana COSC, ale jednak to wciąż tylko ETA 2836, a nie jakiś konkretny in-house... Sam już nie wiem: mam rację z tym wydziwianiem czy czepiam się i szukam dziury w całym?