Gratki po 20 latach - tego jeszcze nie było! Dzięki wielkie Spośród ponad 200 uczestników tylko trzech przeszło wszystkie pytania bezbłędnie, więc testy były chyba wymagające. Choć dla mnie były one łatwe, bo uczyłem się tego serialu na pamięć chyba przez miesiąc. Największym wyzwaniem była walka ze zmęczeniem, bo to wszystko trwało koło 24 godzin - doba siedzenia w kinie. Dla naszej trójki zorganizowano dogrywkę na scenie teatru - kartki, długopisy i dwa trywialne jak mi się wydawało pytania na czas: 1. napisać słowo w słowo list, który w pierwszym odcinku Kloss zostawił Niemcom przed wysadzeniem zwłok Jacka i ucieczką, 2. napisać nazwiska SS-mannów, którzy w ostatnim odcinku byli Gruppenfuhrerem Wolfem. Te zadania też były dla mnie łatwe, list znałem przecież na pamięć, nazwiska Wernitza, Ohlersa, Lubowa i Fahrenwirsta tym bardziej. Ale w ferworze walki w liście źle napisałem nazwisko "Staedtke". Napisałem je po polsku, czyli "Sztetke". Nazwiska SS-mannów napisałem dobrze i byłem już pewien zwycięstwa. Ogłoszenie wyników i prowadzący mówi tak: "Pierwszego zadania nie wykonał dobrze żaden z panów" - a mnie się słabo zrobiło, bo nie miałem pojęcia co zrobiłem nie tak i wciąż byłem pewien, że na 1 000 000% wszystko napisałem dobrze! A prowadzacy mówi dalej: "Drugie zadanie zrobił dobrze tylko jeden z panów. Tak się składa, że jego list też jest najbliższy oryginałowi, bo był tylko jeden mały błąd, więc mamy zwycięzcę. Zostaje nim pan z numerem 191" A oprócz pokazanych tu zegarków Hans miał jeszcze Omegę, chyba w odcinku "Zdrada", choć pewien już nie jestem...