Chwila refleksji. Kilka dni temu kupiłem nóweczkę Tudora Pelagosa. Zegarek, który podoba mi się przynajmniej ze trzy lata i uważam go za idealnego divera na bransolecie. Brałem pod uwagę i nową Omegę SMPC 300 i niebieskiego BlackBaya, Breitlinga SOH II, ale wygrał Pelagos zostawiajac wszystkich w tyle jeśli chodzi o moje preferencje wizualne. Ale to tylko wstęp do tego jak Panerai zepsuł mi zabawę w zegarki. Pomimo tego, że kupiłem w miarę podstawową wersje Panerai (560)kilka miesięcy temu, czyli nie jakiś tam super klasyk na unitasie, to ten zegarek „zawładną” mną do tego stopnia, że wątpię żebym kiedykolwiek poczuł tą samą iskrę przyjemności przy zakupie zegarka [emoji4] Następny w kolejce jest Bvlgari Octo Finissimo/ Octo Roma, zobaczymy czy chociaż zbliży się do zachwytu nad Panerai... Jest znacznie więcej marek bardziej prestiżowych, z większą historią nie zagmatwaną w mity i niedopowiedzenia jak Panerai, jestem tego świadomy, ale nikt mi nie powie, że w marce Panerai nie ma magii[emoji4] konkluzja jest jedna PAM4LIFE [emoji4][emoji2939]