Dwa lata temu kupiłem tego Cannondale, niestety nie miałem czasu a potem warunków fizycznych do jazdy na takim rowerze. Ogólnie przejechałem na nim niespełna 100 km i przesiadłem się na wygodnego trekkinga. Teraz mam dylemat co z nim zrobić, bo problemy są następujące: 1. To jest rama z końcówki lat dziewięćdziesiątych, w niektórych miejscach farba została uszkodzona i aluminium się utleniania. Mogę kupić komplet identycznych naklejek, zrobić szablon, który posłuży mi do ich prawidłowego naklejenia, chemicznie zdjąć farbę, pomalować go na czerwono, nakleić naklejki i nałożyć dwie warstwy klaru - koszt ok 600 złotych. plusy: - rama jest piękna (szlifowane sprawy, klasyka pełną gębą); - będzie wyglądała jak nowa. minusy: - wyścigowa geo, sztywna jak cholera, ogólnie nie do takiego zastosowania jak potrzebuję; - nie wiadomo ile to aluminium jeszcze wytrzyma, nitonakrętka w jednej ze śrub na koszyk; - chyba minimalnie za duży rozmiar (56 przy 181-182 cm wzrostu i nodze jakieś 83-84 cm). 2. Widelec Time pasuje wizualnie, ale tu jest niezły patent - oryginalnie to rama sprzed ahead, więc był system z gwintowaną rurą (obawiałem się główki pod 1 cal, jednak jest 1 1/8 cala). Żeby było zabawnej ktoś założył widelec z rurą 1 cal stosując myk przedstawiony na zdjęciach. Działa, ale jakoś cholera temu nie ufam... Mam kilka opcji, spośród których skłaniam się ku trzem: 1. Pomalować ramę i wymienić widelec (na odrobinę wyższy); 2. Kupić tani frameset (np. Accent Apex za 1k, przerzucić graty i zobaczyć czy mi się spodoba jazda na szosówce); 3. Sprzedać tak jak stoi i ewentualnie kupić coś innego. Co myślicie? Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka