Co się ostatnio dzieje z kontrolą jakości, że czego nie wezmę do ręki to jest proste jak indeksy w Seiko... Kupiłem aluminiowy widelec niegdyś znanej i cenionej marki Kinesis, pojechał prosto de serwisu gdzie przycięli rurę i założyli szczęki hamulca v-brake. Odebrałem rower z serwisu zakładam nowe klocki i zaczynam je ustawiać. Tył minuta i jest idealnie, natomiast przód... cholera, przecież robiłem to tyle razy, właśnie za prostotę obsługi lubię v-ki... Po niemałej gimnastyce udało mi się wyregulować tak, że szczęki chodziły równo, ale z jednej strony musiałem ustawić klocek pod znacznym kątem, co spowodowało, że jedno ramię było nienaturalnie oddalone od obręczy. Rozkręciłem wszystko, posprawdzałem grubość i kolejność podkładek, skręciłem - dalej to samo. Oddaliłem się od roweru o krok i popatrzyłem na pivoty - różnica w wysokości widoczna gołym okiem. Co prawda da się ustawić klocki tak, żeby hamowało, ale sam bym to lepiej pospawał. Trochę mi się nie chce, ale chyba nie mam wyjścia i spróbuję go zwrócić. Kupiłem też opony Schwalbe road crusier. Mam różne obręcze, specjalnie założyłem na jedyne idealnie proste, ugniatałem, smarowałem mydłem w płynie żeby się ułożyły - krzywe... Już nie wspomnę o odblaskowym pasku reflex, który jest tak krzywy, że nie mam pojęcia co za rozkalibrowana maszyna musiała go nakładać. Wiem, że to tanie produkty, ale kiedyś te marki coś znaczyły.