Przepraszam że się wtrącę i dodam od siebie jak ja robiłem naprawę nóg stołu tzw lwie łapy i dziurek po robalach. Nogi stołu były jak gąbka nasiąknięte i śmierdziały butwą, osuszyłem, ileś to trwało a następnie nawiercałem małym wiertłem otwory pod spodem i zalewałem żywicą chyba poliestrową, tak samo tyle że strzykawką wpuszczałem w dziury po kołatkach w ten sposób wzmocniłem nogi, i stół stoi już 20 lat i nic mu nie dolega. Sądzę że wszystkie lub prawie wszystkie sposoby są lepsze by poprawić kondycję drewna na meblu czy zegarze, swoją drogą kieedyś daawno, chciałem mieć zegar, kupiłem go na Kole, w domu okazało się że to kupa proszku dosłownie, lecz na tyle miałem samo zaparcia że postanowiłem że go przywrócę i właśnie żywica pomogła mi wzmocnić drewno, kiedy to piszę przypomniał mi się obrazek z Koła jak pewna Pani idąc w tłumie taka ucieszona zakupem ramy przenośnego lustra, szła i potrącono ją, a rama z szufladą upadła na chodnik i taki wzniósł się pył z mebelka że rozpłakała się dziwiąc co zostało z zakupu.