Dwa lata temu przesiadłem się "na diesla", wcześniej ponad 6 przejeździłem na gazie. Gdy go zakładałem, gaz kosztował w granicach 1,60-1,80 zł, więc wtedy to się faktycznie opłacało nawet przy moich przebiegach rzędu 10k rocznie. Moje aktualne auto jest bardziej dynamiczne przy normalnej jeździe, a pali połowę tego co żłopał zagazowany benzyniak. Wreszcie nic mi nie śmierdzi, nie martwię się, że silnik zgaśnie na światłach, wymiana jakiejś części układu wydechowego nie należy już do obsługi sezonowej, nie muszę co kilka miesięcy jeździć na regulację, nie wożę w bagażniku dodatkowego zbiornika, nie tankuję się już co 250 km, szukając na stacji pracownika do obsługi dystrybutora. Długo mógłbym tak wymieniać. Ja za gaz już dziękuję.